poniedziałek, 26 listopada 2012

The Family Meal

Dorwałam książkę "The Family Meal.Home cooking with Ferran Adria" i już szybko jej z rąk nie wypuszczę.
Książka ma tak opracowane przepisy, że nawet laik, który garnek i patelnię widzi pierwszy raz w życiu bez problemu sobie z nimi poradzi.
Każdy przepis ma podane proporcje na 2, 12, 20 i 75 osób. Można więc, wg nich zrobić zarówno romantyczną kolację jak i przyjęcie weselne.
Podoba mi się bardzo dobór potraw - baza kuchenna - którą każdy człowiek powinnien poznać.
Fajnie jest poznać receptury na klasyczne potrawy, Mistrza Ferrana.
U mnie na pierwszy rzut poszedł sos Bolognese.
Musiałam bardzo się pilnować, żeby ściśle trzymać się przepisu i tym razem nic nie dodawać od siebie.
Ale po tym pierwszym razie już wiem, że przepisy Adrii będę traktowała jako bezpieczną bazę do której można, a nawet trzeba dodać choć odrobinę od siebie.
Poniżej oryginalny przepis:
na 2,5 kg sosu.

masło 225 g
mielona wołowina 1,2 kg
mielona wieprzowina 350 g
cebula 500g
seler (niestety nie wiem czy naciowy czy korzenny - dodałam naciowy) 150 g
marchewka 400 g
Oliwa z oliwek extra - virgin  150 ml
przecier z pomidorów 12 g
posiekane pomidory 1,6 kg
szczypta cukru
sól, pieprz

Na maśle smażymy mięso - aż zmieni kolor, zmniejszamy ogień i gotujemy przez 15 minut (autor przepisu zapomniał dodać, że odrobinę wody trzeba dodać bo inaczej mięso będzie suche jak wiórki)
Kroimy marchewkę, seler, cebulę i smażymy w osobnym naczyniu - tym razem na oliwie.
Jak warzywa zaczną robić się miękkie (ok 12 minut) dodajemy pomidory, mięso i doprawiamy solą, pieprzem i cukrem.
Gotujemy już na małym ogniu ok 1,5 godziny.

Część Bolognese zjedliśmy z makaronem od razu ale część zamroziłam.
Teraz odmraża się porcja, którą doprawię na pewno czosnkiem, odrobiną cynamonu (ze względu na pomidory) może bazylią...
to okaże się jutro....





3 komentarze:

Yume pisze...

My korzystamy z Encyklopedii kuchni włoskiej, której przepisy (pomimo moich obaw) są całkiem włoski w wyrazie. Twoje słowa przypomniały mi, że też mamy zamrożoną porcję bolognese'a :)

fiedler pisze...

Sos Bolognese... U mnie to standard, robię bardzo często bo:1. lubię, 2. nie wymaga dużo czasu. Tym bardziej mnie więc zdziwiło że przygotowanie go wg tego przepisu trwa ok. 2h!, nawet jak na 2,5 kg sosu. No nie wiem... ja bym chyba zgłodniał :) a jako że przygotowanie bolognese zaczynam od otwarcia butelki wina - przy okazji nieźle się nabrzdyngolił ;) hik!
Podzielę się więc swoją, oszczędną w czasie i formie wersją. Przygotowanie całego dania mieści się w przedziale czasowym od otwarcia wina do ugotowania makaronu czyli ok 1/2 min (wino) + 5 min (zagotowanie wody) + 12 min (makaron)= 17,5 min. Nastawiamy więc wodę, solimy. W tym czasie... obieramy 1 dużą lub 2 małe cebule, tyle samo marchewki, 4 ząbki czosnku (nie chińskiego), kroimy w kostkę, czosnek rozgniatamy. Na patelnię wylewamy trochę oliwy, rozgrzewamy dziewicę i wsypujemy na nią cebulę (ach te perwersje), po chwili dodajemy czosnek (ach ten zapach)i popijamy winem (ach ach ach). Po naprawdę krótkiej chwili dodajemy mielone mięso (ja preferuję wołowe), zazwyczaj ok. 500-700 g, solimy, mocno doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem czarnym i odrobiną cayenne. W międzyczasie do garnka z wodą wrzucamy spaghetti, mieszamy coby się nie skleiło i wracamy do patelni. Mięcho smażymy, zmieniając mu kolor z magenty na brąz, następnie (teraz)dodajemy marchewkę. Sięgamy po kieliszek wina i zioła prowansalskie oraz tymianek... wiadomo co z tym robimy. Osobiście na ziołach nie oszczędzam ;)Mieszamy, mieszamy, mieszamy, próbujemy, doprawiamy... ach te zapachy! Trzeba pamiętać że przed nami jeszcze puszka krojonych pomidorów (w zimie) lub 2 świeże, obrane ze skórki i pokrojone pomidory (w lecie) więc jeśli nawet zrobiło się za słono i pikantnie to wszystko złagodzą pomidory. Mieszamy... łyk wina... Mniej więcej 3 min przed ugotowaniem makaronu dodajemy do mięsa pomidory i mieszamy. Po tym czasie odcedzamy spaghetti i łączymy z sosem (jak kto woli - albo w patelni albo nakłada osobno, osobiście wolę pomieszać). Nakładamy do głębokich talerzy, posypujemy parmigiano lub grana padano, dekorujemy liściem bazylii i.... no cóż... otwieramy drugą butelkę wina;)

Małgorzata Łapsa-Malawska pisze...

Ja też do tej pory Bolognese robiłam w wersji ekspresowej ale odmrażając kolejną porcję tej potrawy wg przepisu Ferrana Adrii a z moim (za każdym razem innym) doprawieniem przekonuję, się że warto poświęcić ten czas na przegryzienie się mięsa i sosu...tak samo jak w przypadku chilli con carne, które nabiera smaku po każdym kolejnym podgrzaniu (coś jak nasz bigos? :)))