czwartek, 28 czerwca 2012

Casa Silva

Właśnie popijam pyszne, bardzo miętowe i pieprzowe Carmenere.
Mateusz postanowił, że nie wyjedzie z Chile dopóki nie przetestuje wszystkich dostępnych na rynku Carmenere (oczywiście w rozsądnych granicach cenowych)
Co prawda ta granica rozsądnej ceny ostatnio się podnosi ale i wina pijemy coraz lepsze.
Takie jak to: Casa Silva, Carmenere z 2009 roku (Reserva), Colchagua Valley.
http://www.winealign.com/wines/23152-Casa-Silva-Reserva-Carmenere-2009

zupa grzybowa

Wczoraj była zupa grzybowa w wersji chilijskiej.
Kupując grzyby o nazwie "grzyby" zastanawiam się, kiedy trafię do kraju, gdzie  będą sprzedawane pod swoimi właściwymi nazwami i będą doceniane jak w Polsce.
Na szczęście poza sztucznymi, styropianowymi pieczarkami można w Chile kupić suszone grzyby.
Wyglądają na mieszankę czegoś podobnego do podgrzybków, maślaków?
W każdym bądź razie sprawdziły się jako farsz do pierogów i materiał na zupę grzybową.

Moja grzybowa to taka trochę leniwa grzybowa.
Nie mają tu selera, nie sprzedają korzenia pietruszki więc na wywar warzywny jako bazę do zupy się nie zdecydowałam. Pomyślałam, że jak go zrobię z samej marchewki, cebuli i ewentualnie pora to będzie nudny jak rosół.
Nie zabijajcie mnie za użycie sztucznego półfabrykatu ale tak...użyła  kostki warzywnej (pewnie też bez selera- tzn smaku selera)

Na chilijską leniwą zupę grzybową potrzebujemy:
kostkę warzywną Lieder (tak!!!!) albo w wersji bogatszej-europejskiej wywar z warzyw)
10 dag ugotowanych grzybów o nazwie "grzyby suszone" oczywiście razem z wodą w której się gotowały
pół cebuli
trochę pokrojonej natki pietruszki
masło - albo od biedy oliwa też ujdzie.

Ugotowane grzyby drobno kroimy i podsmażamy na patelni z masłem lub oliwą. Dodajemy pokrojną cebulę. Jakies 5-10 minut wystarczy, grzyby  cebula nie mogą się przypalić!
W garnku pryzgotowujemy wywar z gotowanych grzybów, kostkę warzywną w 1l wody
Leciutko podsmażone grzyby z cebulką wrzucamy do płynów i gotujemy przez ok 15 minut jeszcze.
Podajemy posypane natką  pietruszki.

a dla wielbicieli grzybków różnych - Maria Peszek

http://www.youtube.com/watch?v=AoZhiifqHl0

środa, 27 czerwca 2012

Emporio La Rosa

Emporio  La Rosa - najbardziej znane lody w Santiago. 


Chilijskie bułeczki

Pieczywo w Chile jest różne, czasem dobre, czasem złe  ale zawsze bez kminku.
Taki Galicyjski ból - tęsknota za kminkiem.
Z ciemnego pieczywa w Chile nic mi nie posmakowało, brakuje mi chlebów zakwasowych z grubą skórką ale są pyszne bułeczki anyżkowe i te najbardziej typowe płaskie bułki z seksownymi dziurkami.
Chciałam Wam pokazać jak wygląda taka bułeczka.

niedzielne śniadanie

Uwielbiam wygrzewać się w słońcu w niedzielne leniwe popołudnia. Kawa w Cafe de Museo przy Lastarri, prosto po mszy, poranna - popołudniowa i śniadanie. Cieniutki placek pizzowy - połączenie calzone, tortilli z cudownym nadzieniem- serrano, szpinak i ser. Szkoda tylko, że ktoś wpadł na genialny pomysł dodać jeszcze do środka potwornie słony sos pomidorowy. Grr- dlaczego oni tyle solą????
Z tego wszystkiego posłodziłam sobie kawę, czego nigdy nie robię.

pomieszanie kulinarne

Przez ten klimat, zmiany kontynentów zrobiło mi się kulinarne pomieszanie Świąt.
W czwartek piekłam babkę drożdżową, wczoraj robiłam pierogi z kapustą a dziś do kompletu była zupa grzybowa.
Co jutro? Śledzie, karp czy malowanie pisanek?
Pogoda chaotycznie chilijska - zimne noce, blisko zera, w południe ostre słońce i 20C, słońce, deszcz i szara angielska mgła - wszystko w jednym dniu.


poniedziałek, 25 czerwca 2012

wałek

Jeden z pierwszych zakupów kuchennych w Chile. Sprawił, że poczułam się tu jak w domu i to nie dlatego, że takim wałkiem polskie żony biją swoich mężów. Chociaż może to poczucie mocy zawarte w  wałku też się do tego przyczyniło? 
Chilijski wałek, którym rozwałkowuję ciasto na polskie pierogi ruskie. Taki międzynarodowy akcent kuchenny. Mam nadzieję, że uda mi się przywieść ten wałek do Polski. 

niedziela, 24 czerwca 2012

sok z ananasa

sok z ananasa, który dojrzał na drzewie - słodki, soczysty... lubię Chile za te świeże soki owocowe.

sobota, 23 czerwca 2012

Concha y Torro raz jeszcze

Dziś zestaw serów, które podane zostały do degustacji win Marques. O lewej Mantecosa, Edam, lokalny ser typu Camembert i ser kozi. Pierwszy raz jak jadłam ser mantecosa  zupełnie mi nie smakował. Teraz już się do niego przekonałam. W smaku przypomina ser salami - nie wiem czy dalej jest dostępny ale w dzieciństwie go jadłam. Małe delikatnie dziurki, lekki, trochę maślany, o delikatnym zapachu, Lubię go tu dodawać do pizzy. Z chilijskich serów w moim rankingu znajduje się na drugim miejscu po serze kozim.

Sławkowska czy Starowiślna?

W Polsce już upały a tu końcówka jesieni. Czytając ten artykuł zatęskniłam za wszystkimi dobrymi lodami. Ze Sławkowskiej, ze Starowiślnej w Krakowie, w Przemyślu z Kazimierzowskiej.
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,11806721,Starowislna__Slawkowska__Szukamy_najlepszych_lodow.html

Może wybierzemy się w niedzielę na lody do Emporio la Rosa. Czekoladowe albo różane....
a tu link do strony interentowej tej kawiarni jako przykład jak STRONA INTERNETOWA WYGLĄDAĆ NIE POWINNA
http://www.emporiolarosa.com/intro.php

piątek, 22 czerwca 2012

Syrop palmowy

Pomyślałam, że może warto Wam pokazać jak wygląda typowe opakowanie popularnego syropu/miodu palmowego.
Już mi się trochę znudził i przerzuciłam się teraz na miód trapistów ale i tak smak syropu palmowego na racuchach z mango jest niezapomniany. Pachnie ostrym słońcem, latem....wakacjami...

Boldo

Takie oto ziółko znalazłam na pólce w supermarkecie. Zupełnie przypadkowo sięgnęłam po to opakowanie z niczym nie mówiącą mi nazwą i obco wyglądającymi listkami.
Trochę to był magiczny przypadek bo w tym czasie bolała mnie wątroba i domagała się odpoczynku od kawy, alkoholu, czekolady i steków.  Z ciekawości kupiłam opakowanie boldo i dopiero w domu sprawdziłam co to jest i do czego służy.
Sięgnęłam do internetu i znalazłam trochę informacji na temat tego ziela
Boldo to liść boldoi aromatycznej - rośliny rosnącej w Chile i Peru.
W Urugwaju i Paragwaju boldo jest często składnikiem mieszanek Yerba Mate.
Ma bardzo szerokie zastosowanie - osłania wątrobę, przyspiesza przemianę materii, działa rozkurczowo, jest pomocne w leczeniu zapalenia układu moczowego, działa nasennie i uspokajająco, pomaga w leczeniu reumatyzmy, nawet działa trująco na pasożyty jelitowe i uwaga jakoś środek na kaca.
Jest oczywiście kilka przeciwskazań takich jak Ostre stany zapalne jelit, dróg żółciowych i wyrostka robaczkowego, czynna choroba wrzodowa, krwawienia wewnętrzne, końcowy okres ciąży ale myślę, że warto się przyjrzeć bliżej tej zupełnie nie znanej w Polsce roślinie.

Nie wiem co bardzie mi pomogło na wątrobę - odstawienie na jakiś czas kawy, alkoholu i smażonego mięsa czy picie boldo - ale ważne, że pomogło.
Boldo ma bardzo charakterystyczny zapach do którego trzeba się przyzwyczaić:)



piątek, 15 czerwca 2012

Racuchy – tak, ale nie z kiwi

Robiłam ostatnio racuchy z mango. Już kiedyś o nich pisałam, sprawdziły się, mężowi też smakują - można robić od czasu do czasu pod warunkiem, że mango nie będzie za bardzo dojrzałe.
Zaryzykowałam i usmażyłam kilka racuchów z kiwi. To akurat nie był już dobry pomysł. Kiwi jest zbyt wodniste, pryska przy smażeniu i przede wszystkim jedzenie gorących racuchów z kiwi grozi poparzeniem przełyku. Smakowo też bez rewelacji więc nie warto ryzykować.
Na zdjęciu wersja z mango + jogurt naturalny. Kiwi w formie dodatku majaczy w oddali.

niedziela, 10 czerwca 2012

Concha y Torro

Wczoraj z grupą znajomych zrobiliśmy sobie wycieczkę do Concha y Torro. Dzien w Chile jesienny i ponury ale idealny do degustacji wina.
Park i ogród w stylu wiktoriańskim, zabudowania z mocnymi wpływami włoskimi....Zupełnie po otoczeniu nie czuje się, że to Ameryka Południowa. Cisza i spokój...przemykający biały królik, majestatyczne pawie i dużo dobrego wina. Zbiory tu są na przełomie lutego i marca więc teraz na krzakach tlyko obeschnięte resztki i suche liście ale i tak jedna z winnic Concha y Torro robi ogromne wrażenie.
http://www.conchaytoro.com
Zwiedzanie winnicy, degustacja i wykład z sommelierem taki był nasz plan wycieczki.
Myśmy wybrali Marques de Casa Concha Tour  z degustacją win z linii Marques.
Pierwszy raz miałam okazję porównać Merlota, Carmenere, Syrah i Cabernet Sauvignon, Nauczyć się odróżniać te wina, zagłębić we wszystkie nuty smakowe i zapachowe.
Na pamiątkę zostały nam kieliszki i wino z Concha y Torro....Bardzo mile spędzone popołudnie.
Zdjęcie poniżej to piwnica z Castillero del Diablo





czwartek, 7 czerwca 2012

Waldini w nowej odsłonie

Przedstawiam Wam moją ulubioną włoską restaurację w Santiago. Pisałam już o wspaniałej pizzy i niesamowitym właścicielu, który zawsze serdecznie nas wita a teraz pora na przedstawienie nowego lokalu Waldini Cafe Ristorante

Ferran Adria


Start Up Chile daje możliwość spotkania różnych ciekawych ludzi. Nie przypuszczałam, że jednym z nich będzie Ferran Adria  nazywany Salvadorem Dali sztuk kulinarnych.
Wielki eksperymentator i najbardziej kreatywny szef kuchni, wirtuoz jedzenia, artysta i wizjoner.
Od 2011 roku jeździ po świecie i bierze udział w spotkaniach w największych miastach, opowiada o swoich planach, historii El Bulli, zmienia perspektywę na kuchnię a przede wszystkim zaraża swoją charyzmą.
Jednym z nowych pomysłów Adrii jest założenie fundacji i otwarcie instytutu, zebranie wszystkich przepisów i stworzenie  "Bullipedii"- kulinarnej wikipedii opartej na 25 latach pracy Ferrana Adrii.
Jestem bardzo ciekawa jak będzie w praktyce wyglądało działanie Instytutu, który w swoim założeniu ma być ośrodkiem kreatywności i innowacyjności, miejscem wymiany myśli,
 Nie obraziłabym się, na możliwość pracy tam...
To czego Adria nie lubi to monotonia dlatego El Bulli znowu została zamknięta i wraca w 2014 roku  w w nowej odsłonie. Oczywiście tajemnicą jest jak będzie wyglądało jej funkcjonowanie. Nie spodziewam się, żebym miała kiedykolwiek możliwość skosztowania dzieł z El Bulli ale....kto wie?

A tu więcej moich zdjęć ze spotkania z Ferranem Adrią
http://www.flickr.com/photos/gogaart/sets/72157630069051956/

niedziela, 3 czerwca 2012

Cukiernia na Długiej

Smutno mi się zrobiło kiedy przeczytałam  informację, że została zamknięta cukiernia Kazimierza Kwieka na Długiej  w Krakowie. Nie zapomnę smaku tych małych precelków - z gładką skórką, chrupiących w środku... Precelków, które nawet jeśli były już za twarde można było uzdatnić mocząc w herbacie z cytryną. Nie wiem dlaczego - ale to pierwszy smak, który kojarzy mi się z tą cukiernią. Babcia Ania jeżdżąc do Krakowa robiła tam zakupy. Pamiętam jeden z moich pierwszych samodzielnych wyjazdów do Krakowa, kiedy szukałam tej cukierni - pamiętając tylko, że znajduje się na ul Długiej, w bramie i mniej więcej na początku ulicy idąc od Plant.
Chętnie bym przyjęła przepis na takie precle i oczywiście upiekła

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,11848480,Odeszly_od_nas_precelki___obiekt_westchnien_krakowian.html