niedziela, 20 maja 2012

Steki w karmelowym sosie Cabernet Sauvignon

Ostatnio wypróbowałam australijską polędwicę na steki.  Nie jest droższa od mięsa z Chile czy Argentyny. Przynajmniej tu, więc szkoda byłby nie spróbować.
Samo mięso jest pyszne, polane roztopionym masłem z pieprzem też dobre....ale moim celem dziś było powtórzenie  sosu, który jedliśmy w Tambo. Słodki sos karmelowy z czerwonego wina.
Może zacznę od tego jak smażę steki. Każdy ma swój wypróbowany sposób....w internecie można znaleźć mnóstwo porad. Ja lubię swój bo sprawdza się znakomicie.
Do smażenia używam nie więcej niż 2 łyżki oliwy. Mięso kroję, odsądzam papierowym ręcznikiem i zostawiam na pół godziny w lodówce. Potem smażę na rozgrzanym tłuszczu dokładnie po 5 minut z każdej strony. W tym czasie nie przesuwam mięsa, nie przekładam, nie przeszkadzam mu w smażeniu.

Sos Cabernet Sauvignon trzeba przygotować jakoś w międzyczasie. Też nie potrzebuje dużo czasu.
Na rozgrzaną patelnię wsypujemy 3-4 łyżki cukru i podgrzewamy aż zaczyna się topić.
Tu moment, który wymaga uwagi bo jedna chwila za dużo i cukier się spali. Delikatnie mieszamy topiący się cukier i jak zaczną się pojawiać bąbelki wlewamy szklankę czerwonego wina (najlepiej  Cabernet Sauvignon). Energicznie mieszamy.  Po kilku minutach sos zaczyna gęstnieć. Kończymy robić sos w momencie kiedy ma konsystencję spadziowego miodu. Jest ciągnący się ale nie twardy.
Niestety w przypadku tego sosu trzeba bardzo uważać...ale jego smak wart jest tego skupienia:)))

Gotowe steki polewamy sosem i jemy.....


Brak komentarzy: