czwartek, 3 maja 2012

Przygoda z zielonym banankiem

To była naprawdę niesamowicie zaskakująca przygoda.
Kupiliśmy na próbę takie zielone dziwne banany.  Trochę dłuższe, bardziej kanciaste ale wyglądały zupełnie bananowo więc potraktowaliśmy je jak banany. Pierwszy gryz i zgrzyt. Banan w smaku okazał się być surowym ziemniakiem a do tego cierpkim i mącznym.
Trzeba było coś z tym zrobić więc przeszukałam internet w poszukiwaniu takich kanciastych bananów.
Okazało się, że ten gatunek zupełnie nie nadaje się do jedzenia na surowo.
Najlepsze są do smażenia lub do pieczenia. Więc zrobiłam tak jak sugerowały przepisy usmażyłam je.
Najpierw pokroiłam w grube plastry i wrzuciłam na rozgrzany olej.  Banany strzelały jak prażona kukurydza ale nie zrażałam się tym.
Lekko podsmażone z dwóch stron banany zdjęłam z patelni i lekko zgniotłam/ tak żeby z walców zrobiły się placki. Placki bananowe wytarzałam w brązowym cukrze i cynamonie i w takiej otoczce wróciły na patelnię. Cukier się ślicznie skarmelizował, banany zrobiły chrupkie i można je było jeść.
Smażone banany może nie są może moją ulubioną potrawą ale to było bardzo interesujące doświadczenie smakowe od pierwszego do ostatniego kęsa.

Brak komentarzy: