poniedziałek, 28 maja 2012

sos do spagetti czyli pomidorowość pomidorów

Wspaniale jest móc się zajadać pachnącymi słońcem pomidorami mimo jesiennej mgły za oknem.
Koniec maja w Chile to pełnia  jesieni.... Coraz mniej słońca....dobijający kolor nieba...jakaś dziwna wyblakła szarość i przerażający ziąb.
To pogoda przy której trzeba się rozgrzać jakimś smacznym jedzeniem.
Dziś było spaggetti z sosem pomidorowym.

Do przygotowania sosu potrzebujemy:

4 dojrzałe pomidory bez skórki
2-3 ząbki czosnku
1/4 dużej cebuli pokrojonej w kostkę
5 dag sera camembert
1 suszona śliwka
kilka pokrojonych zielonych oliwek
chilli, sól, tarty cynamon,
kieliszek czerwonego wina, olej

Na patelni podsmażamy czosnek i cebulę uważając, żeby się nie spaliły.
rozgniatamy na patelnię obrane pomidory. Uwielbiam to uczucie rozgniatania w dłoniach pomidorów...sok przelewający się przez palce, takie wspomnienie z dzieciństwa.
Dusimy całość ok 10-15 minut. Dodajemy drobno pokrojoną suszoną śliwkę, pokrojone oliwki, przyprawy i wino. Może zaskakuje Was obecność cynamonu w pomidorowym sosie ale wierzcie mi nic tak nie wzmacnia pomidorowości pomidorów jak cynamon.



niedziela, 27 maja 2012

Milanesa czyli kotlet schabowy w Argentynie

Milanesa to potrawa argentyńska chociaż z tą nazwą można spotkać się w Chile, Boliwii czy we Włoszech. Milenasa to kotlet - może być z cieniutkiego plastra wołowiny, wieprzowiny (jak nasz schabowy) czy kurczaka.  Mięso obtaczamy w rozmąconym jajku( z dodatkiem soli i pieprzu), następnie w bułce tartej a potem smażony na oleju. Kosztowaliśmy też wersję w której po usmażeniu na wierzch położono plaster szynki (bardzo niedobrej), plaster sera i kilka oliwek i w takiej postaci zapieczono.
Jeśli tęsknicie w Ameryce Południowej za schabowym zamówcie Milanese.

sobota, 26 maja 2012

Mus czekoladowy

Centro Gabriela Mistral to bardzo inspirujące miejsce - galerie, księgarnia, biblioteka, teatr.... i restauracja z kawiarnią.
Warto w tej przestrzeni po prostu pobyć...i poczuć ten klimat.... obejrzeć wystawy i może coś zjeść.
Np taki mus czekoladowy z migdałami

http://www.gam.cl/

Targ

Dopiero dziś pierwszy raz wybrałam się na targ warzywny w Santiago.  Najpierw było za daleko, potem był mniejszy targ zaraz koło naszego bloku a  ostatnio nie miałam z kim się tam wybrać. Dziś zostałam po prostu zabrana na wycieczkę. Nie jest to okolica gdzie chciałabym chodzić sama nawet w dzień ale na pierwszy rzut oka nie wygląda groźniej niż okolica Starego Kleparza w Krakowie.

Słodkie ziemniaki, czarna kukurydza, Juka, jabłka, gruszki, czy kilka gatunków awokado. Wszystkie owoce i warzywa w zadziwiającą niskich cenach. Np za dwa kilogramy kiwi zapłaciłam 500pesos czyli ok 3,5zł. Już nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy na targ - tym razem w poszukiwaniu jesiennych fig i różnych orzechów.

pastel de Jaiba

Pastel de Jaiba to coś w rodzaju placka..hmm bardziej zapiekanki z mięsa krabowego.
Jadłam to już kilkakrotnie i polecam to proste danie. 
Potrzebujemy:6 krabów
2 jajka
100 g startego żółtego sera. 
czerstwa bagietka1 cebula.
1 łyżka posiekanej świeżej natki pietruszki.
pasta Aji do smaku
olej, sól i pieprz

w niektórych przepisach, które znalazłam występuje też  oregano.... ale pozwoliłam sobie je ominąć bo trudno znaleźć przepis w Chile, w skład którego oregano nie wchodzi:)
Najpierw musimy umyć i ugotować kraby we wrzącej wodzie. Następnie schładzamy je i wyjmujemy części jadalne. Moczymy chleb w wodzie i kiedy zmięknie mieszamy z mięsem kraba i połową startego sera. Cebulę siekamy w drobną kostkę i podsmażamy  na niewielkiej ilości oleju. Dorzucamy do tego pietruszkę, pieprzymy i solimy. Jajka ubijamy i mieszami z krabem, bagietką i tym co podsmażaliśmy (cebula z pietruszką). 
Masę nakładamy do żaroodpornych naczyń- może być jedno większe- płaskie, mogą być pojedyncze kokilki. Masę posypujemy startym serem i zapiekamy w piekarniku aż całość ładnie się zarumieni.
Podajemy bardzo gorące jako główne danie. Najlepiej smakuje z białym winem albo jasnym piwem.


Torty

To niesamowite, że w Santiago mogę w zwykłej cukierni kupić tort, który jest prawdziwym tortem - czyli  o smaku, który znam z domu. Delikatne, odpowiednio nasączone biszkopty, masy pachnące świeżym masłem a nie margaryną....delikatne piany z białka..... Torty karmelowe, pomarańczowe, orzechowe...
z plackami bezowymi, lub tylko biszkoptowe...idealne do kawy, na chłodne, jesienne popołudnia...na smutki i radości....

Jedzenie i polityka

Chile to kraj gdzie nawet nazwa kanapki wiąże się z polityką
Prezydent  Ramón Barros Luco przychodząc do restauracji National Congress of Chile zawsze zamawiał kanapkę w wołowiną i serem stąd nazwano ją Barros Luco.

niedziela, 20 maja 2012

Spagetti 3ZZ



3ZZ to zestaw 3 zielonych dodatków

1 - to świeża rukola
2 -  liście szałwii smażone na maśle, są wspaniale chrupiące i niesamowicie pachną
3 –  szpinak smażony z czosnkiem (też na maśle i też na chrupiąco)

do porcji makaronu  wymieszanego tylko z oliwą dodajemy w dowolnych ilościach wszystkie zielone dodatki. Całość posypujemy kozim serem pokrojonym w drobną kostkę.

Steki w karmelowym sosie Cabernet Sauvignon

Ostatnio wypróbowałam australijską polędwicę na steki.  Nie jest droższa od mięsa z Chile czy Argentyny. Przynajmniej tu, więc szkoda byłby nie spróbować.
Samo mięso jest pyszne, polane roztopionym masłem z pieprzem też dobre....ale moim celem dziś było powtórzenie  sosu, który jedliśmy w Tambo. Słodki sos karmelowy z czerwonego wina.
Może zacznę od tego jak smażę steki. Każdy ma swój wypróbowany sposób....w internecie można znaleźć mnóstwo porad. Ja lubię swój bo sprawdza się znakomicie.
Do smażenia używam nie więcej niż 2 łyżki oliwy. Mięso kroję, odsądzam papierowym ręcznikiem i zostawiam na pół godziny w lodówce. Potem smażę na rozgrzanym tłuszczu dokładnie po 5 minut z każdej strony. W tym czasie nie przesuwam mięsa, nie przekładam, nie przeszkadzam mu w smażeniu.

Sos Cabernet Sauvignon trzeba przygotować jakoś w międzyczasie. Też nie potrzebuje dużo czasu.
Na rozgrzaną patelnię wsypujemy 3-4 łyżki cukru i podgrzewamy aż zaczyna się topić.
Tu moment, który wymaga uwagi bo jedna chwila za dużo i cukier się spali. Delikatnie mieszamy topiący się cukier i jak zaczną się pojawiać bąbelki wlewamy szklankę czerwonego wina (najlepiej  Cabernet Sauvignon). Energicznie mieszamy.  Po kilku minutach sos zaczyna gęstnieć. Kończymy robić sos w momencie kiedy ma konsystencję spadziowego miodu. Jest ciągnący się ale nie twardy.
Niestety w przypadku tego sosu trzeba bardzo uważać...ale jego smak wart jest tego skupienia:)))

Gotowe steki polewamy sosem i jemy.....


niedziela, 6 maja 2012

trawiasta

Ta sałatka jest dobrym pomysłem na wielkanocne śniadanie. Kolory wiosenno-trawiaste no i przede wszystkim jajka.
Uwaga, jest bardzo sycąca!

4 jajka ugotowane na twardo o pokrojone w kostkę
2 dojrzałe awokado pokrojone w kostkę (a wcześniej oczywiście obrane)
sałata rzymska - ja ją krótko ugotowałam, można ją tylko sparzyć a nawet wrzucić na surowo ale mnie przekonuje wersja lekko obgotowana. Z liści odrywamy twarde części łodyg - te białe. Liście rwiemy bądź kroimy na większe kawałki.

Sos jest banalnie prosty - mieszamy 2 łyżki musztardy z dwoma łyżkami majonezu, dodajemy pieprz, odrobinę soli i tyle,
Całość mieszamy i jemy.
Ta porcja powinna wystarczyć nawet dla 4 osób..... u nas wystarczyła dla dwóch ale na solidne śniadanie.





sobota, 5 maja 2012

krwawy byk

Grzechem byłoby będąc w Ameryce Południowej nie jeść wołowiny argentyńskiej. Grzechem byłoby również nie pić chilijskiego wina.  Najlepszym rozwiązaniem jest jednak połączyć te dwie rzeczy.
Tak powstał krwawy był - wołowina w czerwonym winie
Wołowinę kroimy w kostkę i podsmażamy na ostrym ogniu. Wołowinę dusimy na średniu, od czasu do czasu uzupełniając czerwonym winem. Wszystko powinno trwać ok godziny...
W międzyczasie kroimy cebulę w pióra.
Na osobnej patelni karmelizujemy cukier (2-3 łyżki cukru, z łyżeczką wody prażymy) Jak już cukier zacznie się rumienić zalewamy czerwonym winem (jeden chlust)
Do drugiej patelni z cukrem i winem wrzucamy pokrojoną cebulę i dusimy przez około 15 minut.
Jak już wołowina z pierwszej patelni będzie prawie gotowa, wrzucamy do niej cebulę z karmelem i winem. Całość dusimy do czasu, aż wołowina będzie zupełnie miękka. Doprawiamy pieprzem i odrobiną soli.
Ja lubię mięsa bardziej przegryzione. Wołowinę studzimy, wrzucamy do lodówki, a na następny dzień jeszcze trochę dusimy.

Lubię smak lekko słodkawego mięsa...ale najlepszy w tej potrawie jest sos - pachnący mięsem, karmelowo-winny sos.

Do tej potrawy użyłam Cabernet Sauvignon ale może być również inne wytrawne czerwone wino, które lubicie


piątek, 4 maja 2012

Ogórki po polsku

Kiedy mieszka się poza krajem każda rzecz, która kojarzy się z Polską jest ważna.... nawet jak to są niemieckie ogórki w polskim stylu. 
Nie są to ogórki kiszone ale konserwowe ale i tak zostały zjedozne błyskawicznie. 
Cena - jedyne 3000 chilean pesos czyli 21zł....ehhh



czwartek, 3 maja 2012

Przygoda z zielonym banankiem

To była naprawdę niesamowicie zaskakująca przygoda.
Kupiliśmy na próbę takie zielone dziwne banany.  Trochę dłuższe, bardziej kanciaste ale wyglądały zupełnie bananowo więc potraktowaliśmy je jak banany. Pierwszy gryz i zgrzyt. Banan w smaku okazał się być surowym ziemniakiem a do tego cierpkim i mącznym.
Trzeba było coś z tym zrobić więc przeszukałam internet w poszukiwaniu takich kanciastych bananów.
Okazało się, że ten gatunek zupełnie nie nadaje się do jedzenia na surowo.
Najlepsze są do smażenia lub do pieczenia. Więc zrobiłam tak jak sugerowały przepisy usmażyłam je.
Najpierw pokroiłam w grube plastry i wrzuciłam na rozgrzany olej.  Banany strzelały jak prażona kukurydza ale nie zrażałam się tym.
Lekko podsmażone z dwóch stron banany zdjęłam z patelni i lekko zgniotłam/ tak żeby z walców zrobiły się placki. Placki bananowe wytarzałam w brązowym cukrze i cynamonie i w takiej otoczce wróciły na patelnię. Cukier się ślicznie skarmelizował, banany zrobiły chrupkie i można je było jeść.
Smażone banany może nie są może moją ulubioną potrawą ale to było bardzo interesujące doświadczenie smakowe od pierwszego do ostatniego kęsa.