piątek, 30 marca 2012

Chez Gerald czyli rozpusta w Vina del Mar


Długo szukaliśmy miejsca na obiad w Vina del Mar.  Na początku odrzucaliśmy różne restauracje, które miały zbyt wysokie ceny..... W wyborze Chez Gerald decyzję podejmował tylko nasz głód.
Warto było go posłuchać bo jedzenie okazało się znakomite.
Miłe wnętrze, z okna widok na Pacyfik....obsługa tylko do naszej dyspozycji bo byliśmy jedynymi gośćmi tego popołudnia. Byłam lekko przerażona  tą pustką i skłonna szukać innej restauracji ale głód 3 mężczyzn wygrał...i nawet nie próbowałam dyskutować.
Na przystawkę zamówiliśmy grzanki z owocami morza i szynką serrano (?) i gaspacho.
Z dan głównych była pyszna Reineta, gulasz w sosie z carmenere, stek i ryba, której nazwy nie pamiętam... Moja ryba miała interesujący pikanty sos pomidorowy, podana była z zielonymi szparagami i chupiącą szynką.
Wszystko było pyszne a do tego pięknie podane....
Jak szaleć to szaleć - butelka wina i mogliśmy się już wyturlać na plażę. Na pożegnanie dostaliśmy od kelnerki po soczystej truskawce (właśnie przyjechałą dostawa warzyw i owoców)
Jedyną niemiła rzeczą podczas tego obiadu była wysokość rachunku....ale wyśmienity smak jedzenia a poźniej szum fal oceanu i piękne popołudniowe słońce złagodziły ten "drobiazg"




http://chezgerald.com

Brak komentarzy: