czwartek, 22 marca 2012

Afrigonia - chilijskie wariacje na temat Afryki

Afrigonia - to co najlepszego można zjeść w Chile,
poezja zmysłów, orgia smaków....uśmiech na wspomnienie, tego co jedliśmy w tej niewielkiej restauracji w Puerto Natales.
Przypadkowo spotkany chilijczyk polecił Marcinowi, żeby koniecznie w Punta Arenas skosztował Centolli- czyli kraba. Przypadkowo podczas deszczowego spaceru zobaczyliśmy to miejsce- połączenie Afryki i Ameryki Południowej.  Następnego dnia nakarmiwszy przypadkowo poznanego psa parówkami, bardziej świadomie weszliśmy do Afrigonii. Nie głodni, a raczej głodni czegoś wyjątkowo dobrego....
Lepiej w Natales nie mogliśmy.
Była Centolla razy 4 w formie przystawki. Na podłużnym talerzu 3 małe porcje. Zapieczony krab z dodatkiem sera (jaki to mógł być ser....) kremowa pasta z kraba  delikatnie muśnięta sosem z calafate (czyli borówki) i mini torcik z kraba i truskawek...
Jeszcze dziś na wspomnienie połączenie sosu borówkowego i pasty krabowej mam dreszcze..
a Centolla z truskawkami - tylko mogę wzdychać....i niech żałuje ten, kto nie spróbował.
Patagonia to ta część Chile, w której wszystko jest bajkowe i magiczne.....powietrze, deszcz, słońce...góry
i to jedzenie z Afrigonii.
Gdybym mogła wybrać ostatnią potrawę, którą zjem w swoim życiu to byłby to krab z truskawkami...
Na pierwszym zdjęciu nasza przystawka a na drugim zwierzątka- serwetniki -kó†re mogły wylizać po nas talerze:)

Brak komentarzy: