niedziela, 12 lutego 2012

Spagetti calendula

Czas na gotowanie obiadów mam tylko w weekendy...
Dziś wybierając się na zakupy myślalam o składnikach do spagetti z owocami morza ale nie przypuszczałam, że jednym ze składników będą również kwiaty:)))
Supermarkety w Santiago są ubogie w przyprawy. Bardzo jest to dla mnie bolesne bo nie wyobrażam sobie kuchni z solą i pieprzem tylko.
Dlatego zauważenie czegokolwiek w sklepie co jest lub mogłoby być przyprawą wywołuje u mnie sporą radość.
Dziś takim pourodzinowym prezentem były kwiatki nagietka. Suszone płatki nagietka znalazłam w okolicach działu z mięsem..więc może ktoś używa och do doprawiania mięsa...?
Jeszcze nie znalazłam żadnego chilijskiego przepisu z nagietkami ale wszystko przede mną!
Podobno nagietek był stosowany w polskiej kuchni jako zamiennik szafranu.
Poza bogatymi działaniami leczniczymi ma ładny pomarańczowy kolor.

Moje dzisiejsze wariacje na temat spagetti:
W czasie kiedy gotujemy makaron można przygotować błyskawiczny sos.
Na rozgrzaną oliwę wrzucamy pokrojoną drobno cebulę, ząbek czosnku, 1 ostrą paprykę (hmm dla mnie wytrzymałych pół :)
odrobinka soli, troszkę Merken (chilijska potrawa do wszystkiego) i ok łyżki płatków z nagietka.
Czekamy kilka minut patrząc jak ładnie gotuje się makaron, od czasu do czasu mieszamy smażącą się cebulkę z papryką i na minutę wrzucamy cholgas, czyli małże olbrzymie. Ja dziś użyłam małży z puszki więc to jest naprawdę ekspresowa wersja.
W ciągu minuty smaki w sosie ładnie się połączą a małże zagrzeją.
Na ugotowany makaron wrzucamy porcję sosu, posypujemy parmezanem i pokrojonymi w plasterki palmitos.
Żeby wzmocnić efekt kwiatowy można całość wrzucić jeszcze po kilka płatków nagietka albo jak szaleć to szaleć- cały kwiatek:)

Brak komentarzy: