sobota, 28 stycznia 2012

golonka po chilijsku

Pośrednik wynajmujący nasze obecne mieszkanie kilki dni temu zabrał nas w bardzo interesującą podróż po lokalnych miejscach. Mieliśmy okazję zjeść kanapki z pyszną szynką i czymś bardziej podobnym do skrzyżowania boczku z naszą pieczenią rzymską ??, wypić terremoto w dwóch wersjach  a to wszystko w miejscach nieodwiedzanych przez turystów. Wczoraj z pamięci odtwarzaliśmy trasę, żeby odnaleźć restaurację/ pub w dawnym kinie. Wyobraźcie sobie salę kinową jak z lat 70-tych  w Polsce, pozbawioną foteli a zamiast ich stołowkowe kwadratowe stoliki i proste krzesła. Pod sufitem na rozciągniętych przez całą salę linkach zawieszona kolorowa bibułka pocięta w paski.... baloniki, które dawno zapomniały, o czasach kiedy były napompowane.....Smętnie wisząca błyszcząca kurtyna na scenie przypomina czasy dawnej świetności.... Sala pełna ludzi- w różnym wieku, bardzo głośnych i pijanych ale bez agresji...uśmiechniętych. Wszyscy pijący albo pisco albo terremoto...
W tym z pozoru obskurnym miejscu...kelnerze z białych koszulach, czasem z muszką z gracją roznoszący kolejne tace trunków. Brakowało mi tam tylko muzyki....Niestety nawet szafa grająca była zagłuszona przez wrzawę tego miejsca....
Miejsce, którego nie znajdziecie w żadnym przewodniku, Miejsce nie dla każdego turysty. Na pewno dla takiego, który chce poznać miasto i ludzi a nie tylko plakat miasta przygotowany dla turystów.
Restauracja, która pociąga ale
Zamówiliśmy oczywiście terremoto a do tego jedzenie. Wydawało nam się, że zamawiamy 2 potrawy ale kelner chyba stwierdził, że jedna golonka nam wystarczy:)))
Ku ścisłości- nie wiedzieliśmy, że zamawiamy golonkę. Wybraliśmy, dwie potrawy w menu, które wyglądały na mięso. Golonka  była miłą i ogromną niespodzianką:)))
Świeże mięsko, do tego ziemniaki i coś co wyglądało na majonez- chociaż mój mąż uważa, że to musztarda była:) Do tego oczywiście terremoto - zabójca stabilnego poruszania się po ziemi:)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

buu - ale to już pokazujecie mięso po zjedzeniu.. a ja to bym chciał zobaczyć jak wyglądało przed :-) mt

mokugomi pisze...

byliśmy zbyt głodni, żeby jeszcze marnować cenne sekundy przeznaczone na jedzenie - na robienie zdjęć