niedziela, 31 lipca 2011

Na złą pogodę - pomidory

Świeże i pachnące.....soczyste....
albo suszone...mięsiste o zapachu lata

sobota, 30 lipca 2011

Prezent

Dostaliśmy taki uśmiechnięty pasztet warzywny z okazji rocznicy ślubu od moich rodziców (wypiek mamy oczywiście:) Prawda, że jest super?
Nie powiem, że szkoda było jeść...bo było warto jeść...
już połowa w trakcie trawienia...a druga kusi uśmiechem do skończenia jeszcze dziś:)
Mniam
Dziękujemy Mamuś! :)

środa, 27 lipca 2011

Rosół i co z tego może wyjść

To moja ulubiona piosenka o rosole - Maria Peszek i jej genialny tekst:)
Tak, tak - zadziwi Was pewnie, że ja wielka przeciwniczka rosołu a tu taki tytuł i taka zupa...!:)
Rosół sam jest niejadalny ale jako baza do prawdziwych zup już tak.
Tak więc ostatnio była cebulowa, koperkowa a dziś wielki gar krupniku....
Krupnik to zupa idealna na deszczowe, zimne ponure dni....
Mam takie dość nietypowe przyzwyczajenie z dzieciństwa (zupełnie nierozumiane przez otoczenie), że krupnik najbardziej mi smakuje zagryzany wafelkiem, kruchym ciastkiem z marmoladą czy innym drobnym ciasteczkiem. Ciastko do krupniku( a raczej obok) musi być.

czwartek, 21 lipca 2011

Szarlotka z Guinnessa

Gorąca, pachnąca, z lodami - tylko bita śmietana sztuczna:)
Prosto z Pubu Guinness w Wiśle

Knedliczki z sosem warzywnym z czeskiego Cieszyna

wtorek, 19 lipca 2011

Na wampiry i inne choroby

Naleśnikarnia zwana wielką porażką

Też znalezisko  internetowe, które poszło na peirwszy ogień w Wiśle i od razu porażka.
Mój naleśnik nie znalazł się na zdjęciu bo nawet nieciekawie wyglądał (szpinak i farsz "ruski"). Smak był nijaki....ale na plus ani na minus....czyli najgorzej jak być mogło. Nawet już tego smaku nie pamiętam. Za to porcja M była interesująca. Ładnie wyglądał i się zapowiadał....naleśnik hawajski. Kawałek schabu na  naleśniku a do tego zapieczone ananasy z żurawiną i sos.... Leżakowanie schabu na naleśnikowi bardzo zaszkodziło- zrobił się zgniecionym plackiem ale ten sos....niestety nie rozpoznałam firmy produkującej to cudo z torebki czy słoiczka...ale tej chemiczny, słodkawy smak nie mógł powstać z normalnych składników w kuchni.... Jak schab był jadalny, ananasowi też nikt nikt nie zaszkodził, tak naleśniki poległy sromotnie pod lawiną sosu.

Pub Guinness w Wiśle



http://www.guinness-wisla.pl/

To był pierwszy dobry posiłek w Wiśle....
Pub Guinness był z jednym moich typów kulinarnych do sprawdzenia w Wiśle głównie ze względu na smakowicie wyglądający kufel piwa na stronie internetowej tej knajpki. Zachwalali również jedzenie więc czemu nie sprawdzić?   M. zaczął od zupy brokułowej...i na niej skończył - zjadł dwie porcje i dzielić się nie chciał. Łyżka zupy musiała wystarczyć, żebym mogła ocenić i docenić tą zupę. Delikatna, kremowa, zaprawiona kaszą manną...taka prawdziwie domowa zupa...
Właściciel polecał pierogi więc skusiłam się na węgierskie (ostre, mięsne), potem były jeszcze z kurkami (trochę za dużo pieprzu) i ruskie... Jak dla mnie węgierskie wygrywają. Smaczne ciasto, wcale nie cieniutkie ale dobre, i idealnie przyprawiony farsz a do tego dodatki na talerzu. Z fantazją rzucone pomidorki, małe kukurydze, cebulka, sałata dekorowały ale nie w sztywny sposób ĘĄ restauracji z białymi obrusami i zadzierającą głowę obsługą ale w taki zdrowo/ letni... Taka sałatka dekoracyjna którą się chętnie zjada a nie odsuwa czubkiem noża na brzeg talerza.

Bzianka i domowa lemoniada

Napój z kwiatów bzu i domowa lemoniada z listkiem pachnącej mięty... Upalny dzień w schronisku na Soszowie.