czwartek, 18 listopada 2010

Łosoś od cioci Ewy

Podczas wizyty u cioci Ewy i wujka Józia jadłam wspaniałego łososia
Pieczony na parze...delikatny ale cały sekret tkwi przy przyprawach.
Ładne kawałki fileta z łososia marynujemy w zalewie składającej się z oliwy, startej skórki pomarańczowej i soli ziołowej. Ciocia Ewa miała taką amerykańską mieszankę...Na pewno były tak sól, rozmaryn, bazylia? chyba też pieprz...
W marynacie łososia trzymamy kilka- kilkanaście godzin.
Łososia pieczemy na parze ale myślę, że w piekarniku z rozrzuconymi kostkami lodu na dnie..
Ok 15 minut wystarczy, żeby ryba była delikatna ugotowana ale nie rozgotowana.
Marynata z oliwy sprawia, że nie jest to zwykła ryba gotowana na parze...ale wspaniale pachnący łosoś.
Przepis w podziękowaniu dla cioci Ewy( nazywanej przez Babcię Anię Ewusią :)
z dedykacją dla Reginy i tego małego pożeracza ryb:)

Brak komentarzy: