piątek, 26 lutego 2010

Brak wiosny

Brudnego śniegu i szarości mam już dość. Dla równowagi zrobiłam kolorową sałatkę - kiełki słonecznika-soczysta zieleń, owoc granatu- błyszcząca czerwień, oliwa, dymka i pokrojone w plasterki kabanosy. Do tego jeszcze wkruszyłam łyżkę fety. Doprawione tylko pieprzem cytrynowym.



poniedziałek, 22 lutego 2010

Miłość, zdrada i spaghetti

To jeszcze jeden z prezentów urodzinowych - tym razem od mamy:))
Smakowita książka o sukcesach i rozczarowaniach w miłości i gotowaniu.
Połknęłam ją jednym tchem.
Jest w niej kilka przepisów, które zamierzam wypróbować.


http://ksiazki.tv/n/1240

niedziela, 21 lutego 2010

spaghetti - "wszystko to co dobre w lodówce"

Sos do dzisiejszego spaghetti powstał z prawie wszystkich dobrych rzeczy, które były w lodówce.
Na patelni podsmażyła cebulę z czosnkiem, kilka plastrów bardzo dobrej, kruchej szynki (plasterki w całości). W blenderze zmiksowałam oliwki. W małym rondelku wymieszałam oliwki z mascarpone.
Na patelnię do szynki i cebuli wkroiłam trochę sera brie, fety, pół słoika kaparów...
Połączyłam masę oliwkową z tym co na patelni i już tylko zaprawiłam sokiem pomidorowym, parmezanem, ziołami, chilli i ufff...chyba tyle.
Po wymieszaniu sosu z makaronem posypałam jeszcze wszystko kiełkami słonecznika.
Pyszne, sycące danie- idealne na zimowe, słoneczne niedziele.

muffinki

Dostałam w prezencie urodzinowym od Babci Tosi silikonowe formy do muffinek. Czekają już tydzień na pierwszy test i nic...
Poczekają, jeszcze kilka dni i nic się nie stanie. Przepis już mam wybrany - wersja z białą czekoladą i malinami.
Pewnie przepis zostanie troszkę zmodyfikowany ale teraz na wszelki wypadek podam oryginał na którym będę się wzorować.

http://www.kuchnia.tv/

Muffiny z malinami i białą czekoladą

Przepis z programu Ekspres Ainsleya dla smakoszy (odc.5)
Składniki
300g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150g cukru trzcinowego
1 jajko
ekstrakt waniliowy
225 ml mleka
50g masła
tabliczka białej czekolady
maliny

Przygotowanie
Mąkę z proszkiem przesiać przez sito do miski. Wsypać cukier, wbić jajko. Dodać kilka łyżeczek ekstraktu waniliowego oraz mleko, wymieszać. Wlać roztopione masło i mieszać do uzyskania jednolitej masy. Pokroić czekoladę na niezbyt duże kawałki (nie rozdrabniać zbyt mocno). Zostawić garstkę kawałków do dekoracji, resztę wrzucić do ciasta. Dodać maliny, kilka odłożyć do dekoracji. Wymieszać delikatnie, tak, by nie rozgnieść owoców. Foremki do muffinów wyłożyć pergaminem. Nabierać ciasto łyżką i palcem zsuwać do foremek. Zrobić na środku wgłębienie w cieście i ułożyć tam malinę, posypać kawałeczkami czekolady. Foremki ustawić na blasze i włożyć do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około pół godziny, aż babeczki się przyrumienią. 

środa, 17 lutego 2010

przygoda z zakwasem

W poniedziałek kupiłam na Kleparzu mąkę żytnią i teraz na kaloryferze robi się zakwas wg przepisu z mojego ostatnio ulubionego bloga:
http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/02/zakwas-zytni-krok-po-kroku.html
Trochę śmierdzi ale dziś już zaryzykowałam i trochę go wykorzystałam do pieczenia chleba. Jeszcze niepewnie - z dodatkiem drożdży ale następny chleb już na samym zakwasie będzie.

wtorek, 16 lutego 2010

Sałatka z papai

Od mojego kochanego rodzeństwa w prezencie urodzinowym dostałam różne egzotyczne owoce.
Wręczone zostały z prośbą o wykorzystanie do blogowych potraw.
Na początek poszła papaja.
Przejrzałam przepisy ze strony http://www.kuchnia.tv/ i na bazie różnych przepisów powstała taka sałatka.
Sałatka byłaby lepsza bez pietruszki - tak orzekło najwyższe konsylium czyli Mat i ja:)
1-2 owoce papai
pietruszka (już wiem, że nie jest konieczna:)
czerwona cebula
sos- oliwa, sok z cytryny, czosnek, pieprz, sól, tymianek (ostatnio dużo go jakoś używam...) ocet winny biały.
Na drugi dzień resztę sałatki uzdatniłam przez dodanie ugotowanych ziemniaków, jajek(też ugotowanych), jogurtu bałkańskiego, parmezanu i hmmm już sama nie wiem czego:-)
Na  pierwszym zdjęciu jest pierwszy wariant sałatki a na pozostałych papajaArt




czwartek, 11 lutego 2010

powiedz mi jak jesz....

...a dowiesz się kim jesteś.
Pilnie poszukuję artykułu omawiającego zależność sposobu jedzenia Crème brûlée a osobowości jedzącego.
Może wydaje się to śmieszne ale jest naprawdę ważne:)))


wtorek, 9 lutego 2010

wstążki z kurkami



Na patelni podsmażamy kurki (grzyby a nie mięso), pokrojoną w półplasterki cukinię i czosnek.
Przyprawiamy solą, pieprzem, odrobiną chilli, tymiankiem. Dodajemy pół opakowania mascarpone- 2-3 duże łyżki, posypujemy parmezanem i przez ok 10 minut dusimy całość. Można dodać odrobinę włoskich orzechów.
W międzyczasie gotujemy makaron - ja lubię wstążki. Ugotowany makaron z dodatkiem oliwy z oliwek wrzucam do sosu i dokładnie mieszam na patelni.

niedziela, 7 lutego 2010

Placki ziemniaczane

To słynne placki ziemniaczane z baru Oko na Placu Nowym




sobota, 6 lutego 2010

brownie z orzechami... bez orzechów

Dziś rano musiałam ratować sytuację. Deser z przepisu od Pani Kasi jakoś nie chciał zmienić stanu z płynnego na stały i musiałam szybko coś upieć. Najlepiej nie wychodząc z domu po brakujące składniki.
Padło na klasyczne brownie z orzechami z książki "Złota księga czekolady"
Orzechów już zostało mi tylko kilka więc podarowałam sobie dodawanie resztek.
Ciastka robi się niesamowicie szybko a efekt jest naprawdę smaczny.
Potrzebujemy:
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
150 g gorzkiej czekolady ( ja wymieszałam gorzką i mleczną)
180 g masła
300g cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej (dodałam pomarańczową i podobno to był błąd:)))
3 duże jajka
100 g grubo posiekanych orzechów (następnym razem zrobię już z orzechami, migdały też byłyby dobre)

Nagrzewamy piekarnik do 180 C
w garnku rozpuszczamy masło z pokruszoną czekoladą.
W  jednej misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia a w drugiej cukier z cukrem waniliowym.
Rozpuszczoną czekoladę z masłem (lekko przestudzoną) mieszamy na gładką masę z cukrem.
Dodajemy do tego roztrzepane jajka i powoli mieszamy z mąką.
Jednolitą masę wlewamy na głębszą blaszkę (w przepisie podany był nawet wymiar 20x20 cm:))
Oczywiście jeszcze trzeba dodać orzechy...
Ciasto pieczemy ok 25 minut. Potem ciasto trzeba przed pokrojeniem wystudzić.
Upiekłam dziś rano i po tym co widać na zdjęciu zostały już tylko okruszki...:)))

piątek, 5 lutego 2010

gołąbki winogronowe

Otworzyłam jeden z przygotowanych w lecie słoików - marynowane liście winogron i zrobiłam gołąbki.
Podstawą farszu jest ryż. Na patelni podsmażyłam drobno posiekaną, ładną wołowinę (taką na tatara) z odrobiną czosnku, soli i pieprzu. W blenderze zmiksowałam oliwki- taka solidna garść:)
Wymieszałam mięso z  wcześniej ugotowanym ryżem i oliwkami, doprawiłam tymiankiem i ziołami prowansalskimi.
Farsz zawinęłam w liście winogron i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym. W piekarniku trzymałam gołąbki ok 30 minut. Trzeba je lekko podlać wodą z oliwą bo liście szybko wysychają. Można też na warstwę gołąbków położyć warstwę liści winogronowych.
Resztę farszu zamroziłam - będę się w przyszłym tygodniu zastanawiała co z niego zrobić.

deser od Pani Kasi

Dostałam ten przepis na facebooku. Poniżej cytuje w całości to co Pani Kasia napisała jako swój komentarz do mojej wołowiny w piwie. 


"3 szklanki zimnego sciadlego mleka, 12 dag cukru pudru, 2 zoltka, 1 cukier waniliowy, 2 lyzeczko sproszkowanej zelatyny:
Zelatyne zalewasz 3 lyzkami wody i czekasz az napecznieje, pozniej rozpuszczasz ja wstawiajac garnuszek do goracej wody prawie gotujacej sie wody, Zsiadle mleko ubijasz mikserem do spienienia dodajac stopniowo zoltka, cukier puderi cukier waniliowy na koncu rozpuszczona ale nie goraca zelatyne cienkim strumieniem caly czas miksujac az powstanie jednolita lekko ciagnaca sie masa, ta wlewasz do komponierek i wstawiasz do lodowki, na 3, 4 godziny (mozna tez robic na nastepny dzien
Acha, ja probuje palcem po oslodzeniu, nie moze byc bardzo slodkie, smak musi byc taki lekko kwasny ale slodki (ale nie jak ulepek ;-)
Masz super deser, o smaku delikatnym, ludzie zgaduja co to moze byc :.....;-)"



Deser miałam zrobić w  zeszłą niedzielę ale tak się jakoś wszystko poukładało, że dopiero dziś się za to zabrałam...


Rzeczywiście robi się go bardzo prosto i szybko. Teraz tylko odsiaduje swoje w lodówce bo degustacja dopiero jutro.
Mam tylko jedno zastrzeżenie do przepisu. Potwornie przy miksowaniu to zsiadłe mleko się rozpryskuje!!! Cała podłoga, ja i ściany w mleku!!!:))) A mam jeszcze jedną uwagę. Trochę mała ta porcja:))) Tak na 5 małych miseczek....


Powstrzymuję się, żeby jeszcze nie skosztować tego ale może o północy chociaż odrobinkę zjem:))