czwartek, 16 grudnia 2010

czerwona kapusta

W najnowszej "Kuchni"(12.2010) znalazłam interesujący przepis na czerwoną kapustę z suszonymi owocami. Ponieważ nie miałam wszystkich składników podaję przepis na moją wariację na temat tego przepisu. Zakochałam się w tej kapuście od pierwszego wejrzenia....może dlatego, że tak łądnie wygląda w fioletowej, szklanej misce i jest słodka........
W szerokim garnku na gorącą oliwę wrzuciłam pokrojone w plastry 4 ząbki czosnku. Kiedy zapach czosnku zaczął się ładnie ulatniać dodałam pół główki poszatkowanej czerwonej kapusty. Trzeba szybko mieszać, żeby kapusta nie przywarła do dna garnka, ewentualnie w chwilach kryzysu dolać oliwy.
Po 5 minutach smażenia wrzucamy do kapusty garść suszonych śliwek- przy okazji kilka zjadając, dużą łyżkę posiekanej konfitury z skórki pomarańczowej i pół pokrojonego w dużą kostkę jabłka. W oryginalnym przepisie były inne owoce - np morele i orzechy więc używając wyobraźni smakowej można dodać np gruszki, może brzoskwinie, konfiturę z wiśni i wiele innych.
Do mieszanki wlewamy 3 łyżki octu balsamicznego i kieliszek Kijafy (w przepisie było Porto....) odrbina soli, cukru i pieprzu i dusimy na mniejszym ogniu przez 13-20 minut. Czasem trzeba zaglądnąć i zamieszać. Podajemy z mięsem jako dodatek ale myślę, że jak dodam sobie do wędliny na kanapkę też będzie dobre....
Idę bo zapach kapusty zwabia mnie do kuchni:)

piątek, 3 grudnia 2010

Domowy hamburger

Dla wielbicieli wielkiej buły z kawałem mięcha, sera i odrobiną warzyw. 
W ramach testowania końcówki do mielenia mięsa w Kitchen Aid.
Znalazłam taki przepis chyba wśród przepisów gazeta.pl
1/2 kg mielonego chudego mięsa wołowego
mała cebula
ząbek czosnku
łyżeczka musztardy Dijon
jajko
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta chili
sól 
świeżo zmielony pieprz

Dodatki dowolne :)
pomidor w plastrach, plasterki czerwonej cebuli, liście sałaty, ser żółty w plastrach,


Mielimy mięso, trzemy cebulę i czosnek. Dodajemy musztardę, przyprawy i jajko.
Mieszamy i wkładamy do lodówki.

Formujemy płaskie kotlety i kładziemy na posmarowaną olejem blachę do nagrzanego piekarnika (200C).
Pieczemy po ok 10 minut z każdej strony. Piekłam trochę dłużej bo mięso wydawało mi się zbyt surowe ale jak ktoś lubi bardziej krwistą wołowinę to 20 minut łącznie wystarczy.
Upieczone kawałki mięsa kładziemy na posmarowaną musztardą lub sosem pomidorwym bułkę , na liściu sałaty
Przykrywamy pomidorem

ciągutki z białej czekolady

Przepis pochodzi z mojej ulubionej Złotej księgi Czekolady.
W rondlu doprowadzamy do wrzenia 250g masła, 375 ml mleka i 500 g cukru pudru.
Oczywiście mieszamy przez większość czasu.
Odstawiamy z ognia i ubijamy  kilka minut dodając przy okazji 1 łyżeczkę ekstraktu waniliowego.
Przepis mówi, żeby dopiero w tym momencie dodać białą czekoladę (125 g) ja przepisu nie przeczytałam dokładnie i czekoladę dodałam na początku razem z resztą składników.
W każdym bądź razie wszystkie musi się roztopić i połączyć a potem schłodzić.
Do gęstniejącej masy dodajemy orzechy - wg przepisu 120 g orzechów pekan - ja dodałam migdały pokrojone w słupki.
Wlewamy mieszankę do foremek lub jednej większej. Ja postanowiłam wykorzystać silikonowe foremki do muffin( zobaczymy co z tego wyjdzie - ale powinno się łatwo z nich wyciągać) Wrzucamy do lodówki na 3 godziny.
Zostało jeszcze 1,5 godziny chłodzenia.....

piątek, 26 listopada 2010

Na dobranoc

Peeling z kawy i ciasto czekoladowe.

czwartek, 18 listopada 2010

Łosoś od cioci Ewy

Podczas wizyty u cioci Ewy i wujka Józia jadłam wspaniałego łososia
Pieczony na parze...delikatny ale cały sekret tkwi przy przyprawach.
Ładne kawałki fileta z łososia marynujemy w zalewie składającej się z oliwy, startej skórki pomarańczowej i soli ziołowej. Ciocia Ewa miała taką amerykańską mieszankę...Na pewno były tak sól, rozmaryn, bazylia? chyba też pieprz...
W marynacie łososia trzymamy kilka- kilkanaście godzin.
Łososia pieczemy na parze ale myślę, że w piekarniku z rozrzuconymi kostkami lodu na dnie..
Ok 15 minut wystarczy, żeby ryba była delikatna ugotowana ale nie rozgotowana.
Marynata z oliwy sprawia, że nie jest to zwykła ryba gotowana na parze...ale wspaniale pachnący łosoś.
Przepis w podziękowaniu dla cioci Ewy( nazywanej przez Babcię Anię Ewusią :)
z dedykacją dla Reginy i tego małego pożeracza ryb:)

środa, 17 listopada 2010

test nowej pizzy

Testuję nowy przepis na pizzę. Znaleziony na głównej stronie gazeta.pl
Oczywiście z lekką modyfikacją

400 g mąki
25 g drożdży
4 łyżki oliwy z oliwek
sól 1 łyżeczka
ciepła woda

Rozrabiamy drożdże w 5 łyżkach mąki, 2 łyżkach wody z dodatkiem soli. Z tych składników formujemy ciasto i zostawiamy pod przykryciem w ciepłym miejscu na ok 20 minut.
Resztę mąki, oliwę i 1,5 szklanki wody wyrabiamy z wyrośniętym zaczynem.
Z ciasta formujemy kulę i zostawiamy do wyrośnięcia na ok 80 minut.
Jeśli ciasto jest zbyt lejące oczywiście dodajemy mąki.
Z ciasta formujemy placek i smarujemy wierzch oliwą.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 230 C do ładnego zrumienienia.
W zależności od dodatków na pizzy od 15 do 30 minut.

Pizza wyszła średnio ale to wszystko przez ten kiepski dzień.
Ciasto będę testować dalej:)

poniedziałek, 15 listopada 2010

pomysł na żółtka

Co zrobić kiedy zostanie za dużo żółtek?
Może kruche ciasto?
Tym razem z innego przepisu
2 szklanki mąki
kostka margaryny Kasi
1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 żółtek
cukier waniliowy
dwie łyżki cukru pudru

Zagniatamy, wykrawamy i pieczemy

Bezy kokosowe

Niestety wszystkie bezy zniknęły wczoraj i nie zdążyłam zrobić zdjęcia nawet telefonem.
Za to mogę podać ten dziecinnie prosty przepis na "coś słodkiego"

4 białka
10 łyżek cukru (może być więcej)
łyżeczka esencji waniliowej
20-25 dag wiórek kokosowych

piekarnik nagrzewamy do temperatury 130-140C
białka z cukrem ubijamy na sztywną masę, pod koniec ubijanie dodajemy esencję waniliową
Sztywną pianę delikatnie mieszamy z kokosem.
Nakładamy na natłuszczoną blachę albo łyżką albo wyciskamy z foliowego worka niewielkie kopczyki
Pieczemy, a raczej suszymy ok 45 minut

Nowa zabawka

Dostałam w prezencie od męża nową zabawkę - tym razem nie do robienia biżuterii ale kuchenną

Już odbyły się pierwsze testy: sok  z owoców, bezy i chleb.
Następna w kolejce pizza i mielenie mięsa

piątek, 29 października 2010

cytat dnia

"...umiejętność dobrego gotowania jest mocną ekspozycją samego siebie. Narcyzm w najczystszej postaci.  "
Magda Gessler dla Times - Polska

wtorek, 7 września 2010

Herbaciarnia u Dziwisza

Deszczowe dni spędzaliśmy pijąc herbatę w Herbaciarni u Dziwisza.
http://herbaciarniaudziwisza.pl/
Jakość serwowanych herbat uzależniona była od ruchu w herbaciarni. Najgorzej było w niedzielę.
Biała herbata zaparzona wrzatkiem, zupełnie bez smaku... W ciagu tygodnia można było spokojnie posiedzieć, delektować się aromatyczna herbata, opychać ciastkami i czytać.... Jużw piatkowy wieczor zrobiło się gwarno ale jeszcze przyjemnie. W niedzielne przedpołudnie czułam się tam jak w fabryce.
To miejsce przypomina mi pokój w domu Babci Ani-ten z pianinem. Serwantki z poukładanymi filiżankami, szydełkowe serwetki i prawdziwie pachnace kwiaty w wazonie. Zaraz ktoś usiadzie do pianina...

środa, 1 września 2010

Kazimierskie

Smaczne piwo lokalne. Moje ulubione w wersji ciemnej - bardzo miodowe. Będę się upierała, że to Kazimierskie pite w knajpie było słodsze i słabsze od kupionego w sklepie. Może to tylko atmosfera wieczoru osłodziła moc piwa :)))
Tu muszę jeszcze się pochwalić - pierwszy raz stłukłam kufel w knajpie :)) Nie chciałam...naprawdę bardzo przepraszam....
a tu opis piwa :))

ttp://www.kazimierzacy.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=27:piwo-kazimierskie&catid=6:wiadomoci&Itemid=4

wtorek, 31 sierpnia 2010

Cielak w rozmarynie

Kolejna wersja cielęciny. Tym razem w postaci kotletów cielęcych bez panierki - z małą ilością tłuszczu do smażenia. Cielęcina sama w sobie do chudych nie należy. Pantera nie mogła poradzić sobie z niewielkim kawałkiem mięsa. Próbowała się przebić przez tłustą warstwę mięsa - w końcu się poddała.
Wracając do kotletów. Kroimy mięso w plastry i lekko rozbijamy. Nacieramy solą, pieprzem i rozmarynem. Podsmażamy kotlety, zlewamy tłuszcz z patelni a dolewamy wody i dusimy. W połowie duszenia dodajemy miodu. Zastanawiam się nad sosem do tego mięsa. Może dobry będzie mus z pieczonych jabłek?
Połączenie rozmarynu z miodem to moja recepta na zatrzymanie słońca i lata.

sposób na cielęcinę

Nie jest to moje ulubione mięso a trzeba było jakoś je przyrządzić.  Pokroiłam mięso w kostkę i lekko podsmażyłam na patelni. Zlałam tłuszcz i na patelnię wrzuciłam dwie szklanki ugotowanej wcześniej soczewicy. Wkroiłam jedną czerwoną cebulę, kilka suszonych pomidorów. Jeszcze tylko przyprawy - sok z jednej limonki, rozmaryn (dużo), pieprz, sól, tymianek i 2 łyżki oliwy. Potrawa dusiła się jakieś pół godziny. W międzyczasie pokroiłam połówkę melona i dorzuciłam do duszącego się mięsa. Trzeba uważać, żeby melon się nie rozciapał tylko pozostał w kostkach.
Bardzo smaczne, aromatyczne danie na jesienne wieczory.

U Fryzjera

Nie będę pisała o nowej fryzurze ani plotkach zasłyszanych u fryzjera ale o sympatycznej knajpce w Kazimierzu Dolnym. U Fryzjera panuje atmosfera starego mieszczańskiego domu. Trochę duszno ale co miłe nie czuć zapachu papierosów. Gdyby nie towarzystwo przy sąsiednich stolikach byłoby idealnie.
Do Fryzjera przychodzi się by posmakować kuchni żydowskiej. To było moje pierwsze zetknięcie z tą kuchnią więc ciężko mi powiedzieć o zgodności z pierwowzorem ale to co jadłam było naprawdę smaczne.
Po dwóch godzinach zamarzania i delektowania się sztuką wyższą przyszła pora na zaspokojenie bardziej podstawowej ludzkiej potrzeby...JEDZENIE. 
Czytałam trochę opinii o tej restauracji i byłam przygotowana na długie oczekiwanie na obsługę a tu zostałam mile zaskoczona.  Z innych zasłyszanych opinii - brakujące potrawy z karty - to jednak się sprawdziło. Myśmy jednak szczęśliwie trafili i wybrane potrawy z karty można było zamówić.
Zamówiłam kugiel mięsny. Pierwszy raz jadłam wołowinę w takiej postaci. Pieczony klops z jajkiem w środku. Dobrze, że nie zamówiłam dodatków do niego (kasza, ryż) bo trzy grube plastry wystarczyły na obfitą kolację.  Do tego podany był sos z zielonego pieprzu. Sos pyszny tylko konsystencja zbyt glutowata.   Mateusz zamówil dżamil - jagnięcina duszona z czosnkiem, podawana z kuskusem na gorącej żeliwnej patelni. To również było smaczne ale jakoś ostatnio jagnięcina mi się przejadła i nie ciągnie mnie do tego gatunku mięsa. Restaurację mogę spokojnie polecić i chętnie tam wrócę przy następnej wizycie w Kazimierzu.

środa, 9 czerwca 2010

bliny gryczane

Wymieszałam w równych częściach mąkę gryczaną i pszenną (po ok 120g)
W miseczce zrobiłam zaczyn -10-20g drożdży, łyżeczka mąki, łyżeczka cukru i 2-3 łyżki mleka.
Zaczyn odstawiamy w ciepłe miejsce i mamy jakiś kwadrans wolnego. Można w tym czasie przygotować wszystko do zrobienia chleba:) albo rozpuścić ok 40-50g masła i ubić jedno białko.
Jeśli zaczyn drożdżowy już zdążył wyrosnąć mieszamy go z mąkami, rozpuszczonym masłem, żółtkiem, solą i ok 1,5 szklanki ciepłego mleka. Wychodzi z tego lekkie ciasto - bardziej lejące niż to na chleb ale mniej niż naleśnikowe.
Zostawiamy jeszcze na ok 10-15 minut do wyrośnięcia po czym dodajemy ubite białko i mieszamy.
Teraz już możemy smażyć bliny. Zrobiłam je mniej więcej wielkości zaciśniętej pięści (mojej - a nie np mojego męża:) ale mogą być mniejsze....będą wygodniejsze do jedzenia.
Bliny można podawać z różnymi dodatkami. Tradycyjnie ze śmietaną, kawiorem albo konfiturami. Myśmy zjedli wczorajszą porcję z serem feta i miodem  (osobno).
Następnym razem zrobię bliny tylko z mąki gryczanej....i do tego hmmm może wędzony łosoś + koperek?
albo truskawki....

niedziela, 9 maja 2010

W poszukiwaniu słodyczy

Kolejna rundka wokół Rynku w poszukiwaniu czegoś słodkiego.
W dzień nie ma z tym problemu..jest kilka cukierni istniejących od kilkudziesięciu lat....
ale wieczorem...Znalezienie przytulnego miejsca o godzinie 22 w sobotę lub niedzielę, gdzie można zjeść smaczne ciasto...
Gdyby ktoś z Was, również miał z tym problem to mogę polecić:
Cafe Gołębia 3 - ostatnio byłą pyszna marlenka, dawniej przepyszny sernik. Ze słodkości jeszcze czekolada na gorąco. Kelnerka twierdzi, że nigdy nie było bitej śmietany ale ja pamiętam czasy zcekolady co prawda z torebki ale z bitą śmietaną. Teraz jest pyszna, gęsta, gorzka czekolada ale bez śmietany:(
Młyn na ul Siennej z szarlotką na ciepło -  biszkopt wypełniony jabłkami pokrojonymi w kostkę - delikatnie zapieczonymi.... Jedna wada tej szarlotki - małe porcje...bardzo małe porcje...
Prowincja - z tartą cytrynową, szarlotką i ciastem czekoladowym?( Przynajmniej tak to wyglądało) Ja tam jem tylko tartę i popijam czekoladą.
Szukam dalej dobrych ciast w okolicach Rynku.  Jakieś podpowiedzi?
Gdzie można zjeść wieczorem dobre ciasto w Krakowie?

schab w fioletach

Chociaż potrawy z kapusty częściej robi się jesienią i zimą to ja dziś upiekłam schab z fioletową kapustą.
Spory kawałem schabu z kością pieczemy natarty ziołami i solą z dodatkiem wody i suszonych prawdziwków.
Po ok godzinie pieczenia schab obkładamy posiekaną fioletową kapustą, ziemniakami w plastrach(surowe) cebulą i pokrojonymi w cząstki jabłkami. Pieczemy jeszcze jakąś godzinę w razie potrzeby podlewając wodą.
Podajemy ten schab pokrojony w plastry w towarzystwie upieczonych warzyw.

Risotto ze szparagami

Młode, zielone szparagi kupione wczoraj na Kleparzu aż prosiły się, żeby je dziś zjeść.
Początek jest jak w normalnym risotto. Na patelni rozpuszczamy masło i podsmażamy na szklisty kolor jedną średniej wielkości cebulę i dwa ząbki czosnku. Następnie wrzucamy szklankę ryżu do risotto np arborio. Podsmażamy, stale mieszając. Po ok. trzech minutach zalewamy ryż bulionem warzywnym i przykrywamy.
W międzyczasie podgotowujemy szparagi. Najpierw te twardsze końcówki a po piętnastu minutach wierzchołki. Ugotowane końcówki szparagów miksujemy w blenderze i wrzucamy do ryżu. Doprawiamy solą, pieprzem, parmezanem, odrobiną suszonych pomidorów i bazylii. W małym rondlu roztapiamy masło i wrzucamy tam na chwilę wierzchołki szparagów. Ryż potrzebuje ok 20 minut, żeby był miękki, soczysty i delikatnie kleisty. Rozkładamy go do misek (to porcja dla dwóch osób) a wierzchołki szparagów wtykamy do ryżu. Dekorujemy dodatkowym parmezanem, suszonymi pomidorami i np bazylią.

czwartek, 6 maja 2010

Nowa czekolada w Krakowie

Nie będę ukrywać, że czekolada to moja wielka słabość. Wczoraj w strugach deszczu- miła niespodzianka.
Nowa kawiarnia z czekoladą. Sieciówka http://www.chocoffee.com/  z przepyszną czekoladą na podeście z malin i bitą śmietaną i rewelacyjne pralinki z serem pleśniowym. Takie było pierwsze wrażenie. Mam nadzieję, że następnym razem będzie równie smacznie.
Tylko ceny mogłyby być niższe....

Ciemna strona Kolorów na Kazimierzu

Nigdy nie przypuszczałam, że powiem coś złego o Kolorach. A jednak....
Nigdy, przenigdy, nawet jak będę bardzo głodna nie zjem tam sałatki.
To przesympatyczne miejsce, z dobrą kawą i ciastem czekoladowo-gruszkowym straciło w moich oczach wraz z pierwszym kęsem sałatki z cykorii i pierwsza zjedzoną łupką orzecha. Gdyby to była tylko jedna łupinka...to bym wybaczyła...ale tych łup było tyle ile orzechów ( do tego starych, zatęchłych orzechów)
Druga sałatka z serem feta...No cóż kiepskie oliwki i bardzo przeciętny ser feta zepsuły całkiem zjadliwą sałatkę. Grrr
Mam nadzieję, że jak będę tam następnym razem to zastanę ciasto czekoladowo-gruszkowe, które na pewno choć trochę zatrze złe wspomnienia

sobota, 17 kwietnia 2010

Królik w winie ze śliwkami

Królika dzielimy na części. Mięso nacieramy tymiankiem, rozmarynem, solą, zielem angielskim.
Skrapiamy mięso octem i zalewamy białym winem. Odstawiamy na dowolną ilość czasu od godziny do 24 godzin.
W tym czasie na patelni podsmażamy plastry boczku (później na wytopionym tłuszczu podsmażymy królika).  W garnku gotujemy namoczone wcześniej suszone prawdziwki. W misce namaczamy suszone śliwki.
Podsmażone na patelni mięso wrzucamy do garnka, z grzybami, pokrojoną cebulą, boczkiem i dusimy z dużą ilością białego wytrawnego wina. Po ok 1h dodajemy jeszcze śliwki i dusimy aż mięso będzie miękkie.
Odlewamy trochę sosu z duszonego mięsa i łączymy ze śmietaną.
Królika podajemy np z sałatką, młodymi ziemniakami, kopytkami, ryżem....


wtorek, 30 marca 2010

Cantucci

Po przeczytaniu Winnic Toskanii zamarzyły mi się włoskie cantucci.
Można kupić co prawda w Almie...ale to dobre na początek.
Teraz pora na własne wypieki.
Znalazłam taki przepis na mojej ulubionej ostatnio stronie kuchnia.tv
Wygląda ok ale czy taki jest to się dopiero okaże


300 g migdałów
400 g mąki
200 g cukru
4 jaja
2 łyżki masła
szczypta soli
łyżeczka proszku do pieczenia
starta skórka cytrynowa lub pomarańczowa

Przygotowanie
Połowę migdałów posiekać lub pokruszyć w malakserze na grubą kaszę. Resztę zostawić w całości. Wymieszać razem wszystkie składniki. Powstanie twarde ciasto. Uformować z niego wałek o średnicy 4 cm, podsypywać obficie mąką. Ułożyć wałki na blasze do pieczenia wyłożonej pergaminem. Piec 25 minut w piekarniku rozgrzanym do 150 stopni C. Wyjąć podpieczone wałki, ostudzić, pokroić w ukośne kromki. Posmarować wierzch roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i wstawić do piekarnika na 20 minut. Wyjąć ostudzić, obrócić i posmarować jajkiem drugą stronę ciastek. Ponownie wstawić do piekarnika i podpiekać aż się zrumienią.


http://www.kuchnia.tv/kuchnia_przepis_0-0-2737_cantucci.html

poniedziałek, 29 marca 2010

sałata z melonem

Prosta ale smaczna. Zwykła masłowa sałata z dodatkiem melona.
W kubku mieszamy oliwę, ocet jabłkowy, miód( łyżka), sól, pieprz, bazylię. Do tak przygotowanego sosu wrzucamy pokrojonego w kostkę melona i cebulkę dymkę. Tą mieszanką polewamy sałatę i całość delikatnie mieszamy. Można dodać jeszcze orzechy włoskie, rodzynki bądź migdały.
Dobra jako dodatek obiadowy ale sprawdziła się również jako uzupełnienie grzanek z suszonymi pomidorami na kolację.

wołowina " na zdrowie"

Pora zająć się zdrowym jedzeniem. Teraz będzie sporo czerwonego mięsa, zielonych warzyw i wina - oczywiście czerwonego.
Na dobry początek poszła wołowina duszona w pomidorowym sosie.
Kupiłam na Kleparzu pręgę wołową. Pokrojoną w plastry, dobrze rozbitą, posoloną i natartą czosnkiem lekko podsmażyłam na patelni. Zlałam nadmiar tłuszczu i zamiast niego wlałam na patelnię słoik soku pomidorowego domowej roboty (produkcja przemyska:-))). do tego wkroiłam cebulę, ze dwie papryki, kilka suszonych prawdziwków...Na koniec doprawianie - sól, pieprz, bazylia i odrobina chilli. Teraz długie duszenie. Jakieś 1,5 godziny duszenia ale  myślę, że warto było czekać.  do tego młode ziemniaki i sałata.

żywienie szpitalne

Wiem doskonale, że nikt dobrze nie wspomina szpitalnego jedzenia. Jednak możliwość zjedzenia po dwudniowej głodówce (kroplówki nie mogę zaliczyć do smacznych potraw) zupy składającej się z grysiku,wody i marchewki...tak...to było to.
Potem już było tylko lepiej szpitalny hot-dog czyli parówka zawinięta w kromkę chleba (chociaż może nie taki był zamysł kucharki).

ostatni kawałek szarlotki


piątek, 5 marca 2010

muffinki

Z wszystkich przepisów muffinkowych wybrałam w końcu taki ogólny na bazie którego można eksperymentować.
Przepis składa się z dwóch części
składniki suche:


2,5 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru ale można spokojnie dać trochę więcej
szczypta soli
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego, może być aromat waniliowy a już najlepiej roztarta laska wanilii.

mokre składniki:
100 g masła rozpuszczonego ale przestudzonego
1 szklanka mleka
2 jajka



W osobnych miskach mieszamy składniki a następnie szybko mieszamy całość. 
Nakładamy do papilotek a te do formy silikonowej lub metalowej i pieczemy w temperaturze 210C ok 25 minut
Jako dodatków do ciasta możemy użyć wszystkiego-orzechów, migdałów, pokruszonej czekolady, owoców...
Dziś wersja z płatkami migdałowymi - moja ulubiona.
A, zapomniałabym dobra rada po przetestowaniu kilku wersji muffinek - Jajka porządnie ubić przed wymieszaniem z innymi składnikami wtedy muffiny są bardziej puszyste.





piątek, 26 lutego 2010

Brak wiosny

Brudnego śniegu i szarości mam już dość. Dla równowagi zrobiłam kolorową sałatkę - kiełki słonecznika-soczysta zieleń, owoc granatu- błyszcząca czerwień, oliwa, dymka i pokrojone w plasterki kabanosy. Do tego jeszcze wkruszyłam łyżkę fety. Doprawione tylko pieprzem cytrynowym.



poniedziałek, 22 lutego 2010

Miłość, zdrada i spaghetti

To jeszcze jeden z prezentów urodzinowych - tym razem od mamy:))
Smakowita książka o sukcesach i rozczarowaniach w miłości i gotowaniu.
Połknęłam ją jednym tchem.
Jest w niej kilka przepisów, które zamierzam wypróbować.


http://ksiazki.tv/n/1240

niedziela, 21 lutego 2010

spaghetti - "wszystko to co dobre w lodówce"

Sos do dzisiejszego spaghetti powstał z prawie wszystkich dobrych rzeczy, które były w lodówce.
Na patelni podsmażyła cebulę z czosnkiem, kilka plastrów bardzo dobrej, kruchej szynki (plasterki w całości). W blenderze zmiksowałam oliwki. W małym rondelku wymieszałam oliwki z mascarpone.
Na patelnię do szynki i cebuli wkroiłam trochę sera brie, fety, pół słoika kaparów...
Połączyłam masę oliwkową z tym co na patelni i już tylko zaprawiłam sokiem pomidorowym, parmezanem, ziołami, chilli i ufff...chyba tyle.
Po wymieszaniu sosu z makaronem posypałam jeszcze wszystko kiełkami słonecznika.
Pyszne, sycące danie- idealne na zimowe, słoneczne niedziele.

muffinki

Dostałam w prezencie urodzinowym od Babci Tosi silikonowe formy do muffinek. Czekają już tydzień na pierwszy test i nic...
Poczekają, jeszcze kilka dni i nic się nie stanie. Przepis już mam wybrany - wersja z białą czekoladą i malinami.
Pewnie przepis zostanie troszkę zmodyfikowany ale teraz na wszelki wypadek podam oryginał na którym będę się wzorować.

http://www.kuchnia.tv/

Muffiny z malinami i białą czekoladą

Przepis z programu Ekspres Ainsleya dla smakoszy (odc.5)
Składniki
300g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150g cukru trzcinowego
1 jajko
ekstrakt waniliowy
225 ml mleka
50g masła
tabliczka białej czekolady
maliny

Przygotowanie
Mąkę z proszkiem przesiać przez sito do miski. Wsypać cukier, wbić jajko. Dodać kilka łyżeczek ekstraktu waniliowego oraz mleko, wymieszać. Wlać roztopione masło i mieszać do uzyskania jednolitej masy. Pokroić czekoladę na niezbyt duże kawałki (nie rozdrabniać zbyt mocno). Zostawić garstkę kawałków do dekoracji, resztę wrzucić do ciasta. Dodać maliny, kilka odłożyć do dekoracji. Wymieszać delikatnie, tak, by nie rozgnieść owoców. Foremki do muffinów wyłożyć pergaminem. Nabierać ciasto łyżką i palcem zsuwać do foremek. Zrobić na środku wgłębienie w cieście i ułożyć tam malinę, posypać kawałeczkami czekolady. Foremki ustawić na blasze i włożyć do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około pół godziny, aż babeczki się przyrumienią. 

środa, 17 lutego 2010

przygoda z zakwasem

W poniedziałek kupiłam na Kleparzu mąkę żytnią i teraz na kaloryferze robi się zakwas wg przepisu z mojego ostatnio ulubionego bloga:
http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/02/zakwas-zytni-krok-po-kroku.html
Trochę śmierdzi ale dziś już zaryzykowałam i trochę go wykorzystałam do pieczenia chleba. Jeszcze niepewnie - z dodatkiem drożdży ale następny chleb już na samym zakwasie będzie.

wtorek, 16 lutego 2010

Sałatka z papai

Od mojego kochanego rodzeństwa w prezencie urodzinowym dostałam różne egzotyczne owoce.
Wręczone zostały z prośbą o wykorzystanie do blogowych potraw.
Na początek poszła papaja.
Przejrzałam przepisy ze strony http://www.kuchnia.tv/ i na bazie różnych przepisów powstała taka sałatka.
Sałatka byłaby lepsza bez pietruszki - tak orzekło najwyższe konsylium czyli Mat i ja:)
1-2 owoce papai
pietruszka (już wiem, że nie jest konieczna:)
czerwona cebula
sos- oliwa, sok z cytryny, czosnek, pieprz, sól, tymianek (ostatnio dużo go jakoś używam...) ocet winny biały.
Na drugi dzień resztę sałatki uzdatniłam przez dodanie ugotowanych ziemniaków, jajek(też ugotowanych), jogurtu bałkańskiego, parmezanu i hmmm już sama nie wiem czego:-)
Na  pierwszym zdjęciu jest pierwszy wariant sałatki a na pozostałych papajaArt




czwartek, 11 lutego 2010

powiedz mi jak jesz....

...a dowiesz się kim jesteś.
Pilnie poszukuję artykułu omawiającego zależność sposobu jedzenia Crème brûlée a osobowości jedzącego.
Może wydaje się to śmieszne ale jest naprawdę ważne:)))


wtorek, 9 lutego 2010

wstążki z kurkami



Na patelni podsmażamy kurki (grzyby a nie mięso), pokrojoną w półplasterki cukinię i czosnek.
Przyprawiamy solą, pieprzem, odrobiną chilli, tymiankiem. Dodajemy pół opakowania mascarpone- 2-3 duże łyżki, posypujemy parmezanem i przez ok 10 minut dusimy całość. Można dodać odrobinę włoskich orzechów.
W międzyczasie gotujemy makaron - ja lubię wstążki. Ugotowany makaron z dodatkiem oliwy z oliwek wrzucam do sosu i dokładnie mieszam na patelni.

niedziela, 7 lutego 2010

Placki ziemniaczane

To słynne placki ziemniaczane z baru Oko na Placu Nowym




sobota, 6 lutego 2010

brownie z orzechami... bez orzechów

Dziś rano musiałam ratować sytuację. Deser z przepisu od Pani Kasi jakoś nie chciał zmienić stanu z płynnego na stały i musiałam szybko coś upieć. Najlepiej nie wychodząc z domu po brakujące składniki.
Padło na klasyczne brownie z orzechami z książki "Złota księga czekolady"
Orzechów już zostało mi tylko kilka więc podarowałam sobie dodawanie resztek.
Ciastka robi się niesamowicie szybko a efekt jest naprawdę smaczny.
Potrzebujemy:
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
150 g gorzkiej czekolady ( ja wymieszałam gorzką i mleczną)
180 g masła
300g cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej (dodałam pomarańczową i podobno to był błąd:)))
3 duże jajka
100 g grubo posiekanych orzechów (następnym razem zrobię już z orzechami, migdały też byłyby dobre)

Nagrzewamy piekarnik do 180 C
w garnku rozpuszczamy masło z pokruszoną czekoladą.
W  jednej misce mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia a w drugiej cukier z cukrem waniliowym.
Rozpuszczoną czekoladę z masłem (lekko przestudzoną) mieszamy na gładką masę z cukrem.
Dodajemy do tego roztrzepane jajka i powoli mieszamy z mąką.
Jednolitą masę wlewamy na głębszą blaszkę (w przepisie podany był nawet wymiar 20x20 cm:))
Oczywiście jeszcze trzeba dodać orzechy...
Ciasto pieczemy ok 25 minut. Potem ciasto trzeba przed pokrojeniem wystudzić.
Upiekłam dziś rano i po tym co widać na zdjęciu zostały już tylko okruszki...:)))

piątek, 5 lutego 2010

gołąbki winogronowe

Otworzyłam jeden z przygotowanych w lecie słoików - marynowane liście winogron i zrobiłam gołąbki.
Podstawą farszu jest ryż. Na patelni podsmażyłam drobno posiekaną, ładną wołowinę (taką na tatara) z odrobiną czosnku, soli i pieprzu. W blenderze zmiksowałam oliwki- taka solidna garść:)
Wymieszałam mięso z  wcześniej ugotowanym ryżem i oliwkami, doprawiłam tymiankiem i ziołami prowansalskimi.
Farsz zawinęłam w liście winogron i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym. W piekarniku trzymałam gołąbki ok 30 minut. Trzeba je lekko podlać wodą z oliwą bo liście szybko wysychają. Można też na warstwę gołąbków położyć warstwę liści winogronowych.
Resztę farszu zamroziłam - będę się w przyszłym tygodniu zastanawiała co z niego zrobić.

deser od Pani Kasi

Dostałam ten przepis na facebooku. Poniżej cytuje w całości to co Pani Kasia napisała jako swój komentarz do mojej wołowiny w piwie. 


"3 szklanki zimnego sciadlego mleka, 12 dag cukru pudru, 2 zoltka, 1 cukier waniliowy, 2 lyzeczko sproszkowanej zelatyny:
Zelatyne zalewasz 3 lyzkami wody i czekasz az napecznieje, pozniej rozpuszczasz ja wstawiajac garnuszek do goracej wody prawie gotujacej sie wody, Zsiadle mleko ubijasz mikserem do spienienia dodajac stopniowo zoltka, cukier puderi cukier waniliowy na koncu rozpuszczona ale nie goraca zelatyne cienkim strumieniem caly czas miksujac az powstanie jednolita lekko ciagnaca sie masa, ta wlewasz do komponierek i wstawiasz do lodowki, na 3, 4 godziny (mozna tez robic na nastepny dzien
Acha, ja probuje palcem po oslodzeniu, nie moze byc bardzo slodkie, smak musi byc taki lekko kwasny ale slodki (ale nie jak ulepek ;-)
Masz super deser, o smaku delikatnym, ludzie zgaduja co to moze byc :.....;-)"



Deser miałam zrobić w  zeszłą niedzielę ale tak się jakoś wszystko poukładało, że dopiero dziś się za to zabrałam...


Rzeczywiście robi się go bardzo prosto i szybko. Teraz tylko odsiaduje swoje w lodówce bo degustacja dopiero jutro.
Mam tylko jedno zastrzeżenie do przepisu. Potwornie przy miksowaniu to zsiadłe mleko się rozpryskuje!!! Cała podłoga, ja i ściany w mleku!!!:))) A mam jeszcze jedną uwagę. Trochę mała ta porcja:))) Tak na 5 małych miseczek....


Powstrzymuję się, żeby jeszcze nie skosztować tego ale może o północy chociaż odrobinkę zjem:))

sobota, 30 stycznia 2010

zakochałam się...

w projektach Nigel'a Coates'a - brytyjskiego architekta
Oto  mój dzisiejszy faworyt - taca do serwowania ciast, owoców i innych pyszności.
http://www.nigelcoates.com/project/big_shoom

Paluszki i bułeczki- przepis Babci Ani

3 dag drożdży rozrabiamy w misce z połową szklanki śmietany z dodatkiem łyżeczki soli i cukru.
W misce przygotowujemy 60 dak mąki, dwa całe jajka (całe - białko+ żółtko a nie całe ze skorupką)
10 dag masła i mieszamy razem z zaczynem drożdżowym.
Całość wyrabiamy na gładkie ciasto i zostawiamy pod przykryciem w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
Nagrzewamy piekarnik do 200 C.
Z ciasta formujemy paluszki, skręcane warkocze i inne dowolne kształty. Paluszki i inne układamy na blaszce, smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy czarnuszką, kminkiem, grubą solą....
Pieczemy. Nie wiem ile bo najpierw nastawiłam na 20 minut a potem dokładałam po 5 kilka razy.
W każdym bądź razie jak zobaczymy, że paluszki są rumiane można już je wyciągać i jeść.

Wołowina w piwie

Przepis Agnieszki Kręglickiej  dzisiejszych Wysokich obcasów - oczywiście lekko zmodyfikowany.
Kilogram wołowiny bez kości kroimy w kostkę. Mięso opruszone mąką i posolone smażymy na patelni.
W garnku na rozgrzanym maśle smażymy 2-3 cebule.
Do podsmażonego mięsa dodajemy trochę musztardy, łyżkę miodu, tymianek,  odrobinę zielonej pietruszki, pieprz i wlewamy trochę jasnego piwa.
Następnie całe mięso razem z całym sosem wrzucamy do gara z cebulą i dolewamy jasnego piwa do pełna.
Myślę, że dużo lepsze byłoby piwo domowej roboty...ale niestety zapasy się skończyły i jakoś mojemu mężowi nie śpieszy się do postawienia kolejnego.
Teraz mięsko ładnie się dusi...po mieszkaniu roznosi się smakowity zapach a ja robię się głodna...

czwartek, 28 stycznia 2010

Placki z czerwonej fasoli i ziemniaków

Gdy za oknem pada śnieg gotujemy ziemniaki i robimy z nich puree. Dodajemy czerwoną fasolę z puszki, czosnek, zioła prowansalskie, sól, pieprz, jajko, mąkę i z takiej masy obtoczonej w bułce smażymy kotleciki.
Podajemy gorące z łyżką zimnej, gęstej śmietany.



środa, 27 stycznia 2010

ale jaja!!!

Zrobiłam dziś sałatkę pod tytułem - jajka plus wszystko co mi wpadnie w ręce.
Tym razem w misce wylądowały (poza 5 ugotowanymi jajkami, pokrojonymi drobno) orzechy włoskie, kapary, ser żółty (gouda), ogórki kiszone, kiełbasa szynkowa z pieprzem - pokrojona w pseudokostki, ząbek czosnku, śmietana, sól, pieprz, zioła prowansalskie.
Smakuje bardzo przyjemnie ale nie jest to potrawa, która pomoże mi w odchudzaniu...

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Piwno-cebulowa zupa czyli Żubr u wodopoju

Poparzyłam sobie przełyk pierogami!!! Mój kochany mąż wychodząc z założenia, że piwo jest dobre na wszystko kazał mi schładzać przełyk lodowatym Żubrem. Wypiłam całe, przełyk znieczuliłam ale spawanie już mi jakoś nie szło. Nic tylko pozstało mi coś ugotować. Z Żubrem szumiącym w głowie ugotowałam żubrzą zupę. Wywar - kiełbasa pokrojona w kostkę, cebule uduszone na maśle razem z żółtą papryką to wszystko na kostce rosołowej z dodatkiem parmezanu, soli, pieprzu, czosnku... Do gotującej się zupy wlałam puszkę Żubra, Przydałaby się jeszcze gęsta śmietana albo mascarpone. Zupa będzie na jutro. Z grzankami z piwnej bagietki...
Piękny zapach.... W smaku delikatnie wyczuwalne piwo.... konsystencja rosołu ale nieporównywalnie lepsze niż rosół.



sobota, 23 stycznia 2010

Żubr w ulu czyli bagietki piwne z miodem

Zapasy Żubra mamy jeszcze na długie tygodnie więc dlaczego by nie użyć go do pieczenia?
Dziś wieczorem z pieczywa to zostało nam tylko pół suchej kajzerki, którą i tak już użyłam jako ekspozytor dla najnowszej broszki (wczoraj zrobiona taka długa szpila:)
Do Żabki nie miałam ochoty się wybierać...przy takim mrozie...-16 C!!! a jakieś pieczywo na kolację by się przydało...cóż trzeba było zabrać się za pieczenie
5 dag drożdży rozrobionych z mlekiem, odrobiną cukru i mąki- zostawione do wyrośnięcia
500 dag mąki, 2 łyżki oliwy, 1 łyżka miodu, 1 łyżeczka soli...troszkę tymianku i majeranku i najważniejsze- 250 ml jasnego piwa - ja użyłam Żubra. Może zioła już nie były konieczne ale jakoś nie potrafię się obejść bez dosypania czegoś:)
Mieszamy wszystkie składniki, wyrabiamy jakieś 10 minut a potem zostawiamy do wyrośnięcia.
Formujemy bagietki i zostawiamy jeszcze na blaszce do wyrośnięcia.
Potem już tylko pieczenie.....220C i jakieś dziesięć minut. Z takiej porcji wychodzą 4 bagietki.
Teraz idę pić resztę piwa

piątek, 22 stycznia 2010

ryż miodowy z kurczakiem

Może wyda Wam się ta potrawa dość dziwna ale mi bardzo odpowiada takie połączenie smaków.
Ryż, kurczak, miód, orzechy, morele, jabłka i czosnek
Ryż gotujemy na półmiękko. Ja używam teraz brązowego ryżu ale inne odmiany też mogą być dobre.
Na patelni podsmażamy piersi z kurczaka pokrojone w kostkę. Wcześniej zamarynowałam kurczaka w harrisie z oliwą, solą pieprzem i odrobiną czosnku.
Na patelni rozgrzałam oliwę i do takiej gorącej oliwy wlałam dwie wielkie łyżki miodu. Natychmiast do tego wrzuciłam pokrojone orzechy włoskie, suszone morele pokrojone w ćwiartki i wcześniej przygotowanego kurczaka. 2-3 minuty smażyłam mieszając drewnianą łyżką.
Do tej bulgoczącej patelni dorzuciłam ryż, posiekany szczypiorek, roztarty ząbek czosnku i jeszcze trochę miodu. Mieszałam jeszcze kilka minut dodając jeszcze odrobinę miodu i sosu sojowego.
Zmniejszyłam ogień (tzn numerek na płycie z 9 na 2:) i dodałam jeszcze pokrojone w cząstki jabłko.
Patelnię przykryłam i zostawiłam na jakieś chyba 10 minut... może więcej..może mniej....
Ta ryżowa potrawa dobrze smakuje jako dodatek do mięsa - na ciepło, na zimno  jako sałatka.
Takie słodko- mięsne pyszne coś:)))

czwartek, 21 stycznia 2010

Na styczniowe mrozy-hiszpańska tortilla

Potrawa bardzo sycąca i rozgrzewająca.

Kilka obranych i pokrojonych w plastry ziemniaków,
2 średnie cebule pokrojone w piórka,
garść kaparów.
dobra kiełbasa pokrojona w plasterki i wcześniej podsmażona ( może być również kabanos)
5 lekko roztrzepanych i doprawionych solą, pieprzem oraz ziołami prowansalskimi jajek.
Dla zaostrzenia smaku dodałam harrisę marokańską i ząbek czosnku.
Ziemniaki z cebulą wrzucamy na gorący olej, podsmażamy potem  zmniejszamy ogień i dusimy około 25 minut, aż ziemniaki zmiękną. Następnie wrzucamy je do jajek, dodajemy kapary, kiełbasę dokładnie mieszamy i wszystko razem smażymy. Zmniejszamy ogień do minimum i jeszcze trochę dusimy (ok 15 minut) Potrząsamy patelnią, by zobaczyć, czy na powierzchni dania nie pozostały płynne jajka (delikatnie!!!) Wtedy posypałam całość tartym parmezanem - może to mało hiszpańskie ale ładnie wyglądało i smakowało.
Przykładamy przykrywkę do omletu, obracamy patelnię do góry nogami, po czym ostrożnie z powrotem go na nią zsuwamy. To jest najbardziej ryzykowna operacja podczas przyrządzania tej potrawy:)) Poprosiłam o pomoc Mateusza bo mi nigdy takie operacje dobrze nie wychodziły.
Smażymy jeszcze przez kilka minut. Zdejmujemy tortillę z patelni i pokrojoną na trójkąty podajemy.
Podobno można  ją jeść również na zimno-mi  w takiej postaci średnio smakowało ale gorąca prosto z patelni - bardzo smaczna

czwartek, 14 stycznia 2010

Zimowe marzenie

Marzy mi się grzaniec - dobre czerwone wino, miód, kilka lasek cynamonu, goździki, pieprz, imbir, rodzynki, pomarańcze, migdały....

środa, 13 stycznia 2010

rzymska sałata z mandarynkami

Bardziej rozbudowana forma podania rzymskiej sałaty:
kilka mandarynek - podzielone na cząstki oczywiście
pieczony filet z indyka smażony na miodzie ( czyli to co zostało mi z obiadu:) rozdrobniony (może i mógłby być w większych kawałkach ale jakoś tak sam się pokruszył :)
sałata rzymska
garść orzechów włoskich lekko pokruszonych
to wszystko wymieszane z sosem - śmietana, czosnek, pieprz i sól
i tyle
sałata zniknęła błyskawicznie więc nawet nie zdążyłam zdjęcia zrobić

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Korzenny filet z indyka

Kilogramową pierś z indyka natarłam solą, cynamonem, czerowynym pieprzem, naszpikowałam goździkami i zielem angielskim.  Włożyłam mięso do naczynia żaroodpornego i z wierzchu obłożyłam je marynowanym imbirem w plasterkach. Piekłam ok 1,5 godziny - lekko zanurzone w wodzie i przykryte.
Zastanawiam się z czym podawać takiego indyka. Na jutro jest z kaszą gryczaną.
Myślę, że takie upieczone plastry mięsa podsmażę jeszcze jutro na miodzie.

czwartek, 7 stycznia 2010

Zielono mi

Tagliatelle szpinakowe, ze szpinakiem, kurczakiem podsmażonym z dodatkiem harissy, czerwoną papryką i dużą ilością parmezanu...






wtorek, 5 stycznia 2010

okruszki

Tyle zostało z piernikowego domku. Jak bajkowa Małgosia zjadłam pół piernikowego domku.
Tylko czekać aż pojawi się Wiedźma....


poniedziałek, 4 stycznia 2010

Jadalna biżuteria

Tym razem coś na temat jeszcze mi  bliższy niż gotowanie - biżuteria.
Znalazłam coś co przypomniało mi o pierwszych zabawach z biżuterią - 10 lat temu, na zajęciach u Pana Marka Nieniewskiego  zrobiłam  kolczyki i bransoletkę  z suszonych jabłek.
Tu suszone owoce w zupełnie innych, bardzo apetycznych formach - projekty Cathy Wu
Naszyjniki z jabłek, pierścionki z gruszek i śliwek...
to co kocham biżuteria i jedzenie!
http://laprochainefois.blogspot.com/2009/06/dried-fruit-necklaces.html

niedziela, 3 stycznia 2010

Manchego


Chciałabym skosztować jak smakuje ten ser...Nie widziałam go chyba ani w Almie, ani w Bomi....może ktoś wie gdzie można go kupić w Polsce?


"Jest to ser owczy wytwarzany w regonie Kastylia - La Mancha w Hiszpanii. Dojrzewa w naturalnych jaskiniach w przeciągu 3 miesięcy, a czasami nieco dłużej. Jest serem półtwardym o żółtej barwie. Środek sera ma drobne dziurki. W zależności od tego jak długo dojrzewa jego smak nabiera rozmaitej barwy od bardzo delikatnej i świeżej aż do niezwykle intensywnego zapachu wsi. Pozostawia posmak owczego mleka. Ser chroniony jest przez hiszpański system jakość DO. Do produkcji sera wykorzystywane jest tylko i wyłacznie mleko owiec Manchega, gdyż tylko ono spełnia wymagane normy."
opis pochodzi ze słownika kuchnia.tv

piątek, 1 stycznia 2010

Ciasto czekoladowe w Kolorach


To było ciasto czekoladowe...
Wolę w Kolorach ciasto czekoladowo-gruszkowe ale ono jest tak rzadko...




Polędwiczki korzenne

Polędwiczki rozbite, pokrojone w krążki, podsmażone i duszone w towarzystwie suszonych śliwek, moreli, cebuli. Doprawione mocno pieprzem, cynamonem, lekko solą, zielem angielskim i na przekór wszystkiemu parmezanem wymieszanym ze śmietaną.
W artystycznym szaleństwie dolałam jeszcze do tego odrobinę whisky
Podane z czosnkowymi grzankami.
Tylko deseru brakuje :)

Jedzenie z Magla

Magiel nie powalił jedzeniem ale tu nie o to chodziło. Sery ok, z wędlin - smaczny pasztet ale już sałatki...takie nijakie. Mogłam się przekonać, że nawet zwykłą sałatkę warzywną można popsuć...
Ważne, że muzyka dopisała no i oczywiście towarzystwo.
Publikuj posta