wtorek, 17 listopada 2009

a to gęś!

Nie przepadam za tłustym mięsem ale zachęcona akcją "Gęsina na św. Marcina" organizowaną przez Slow Food Polska postanowiłam z kilkudniowym opóźnieniem upiec gąskę. Zresztą posiadanie brata o imieniu Marcin też do czegoś zobowiązuje.
Kupiłam na Kleparzu pół gąski i upiekłam - nacierając ją wcześniej -solą pieprzem, zielem angielskim, rozmarynem i czosnkiem w dużych ilościach. Na spód naczynia żaroodpornego dałam pokrojone w cząstki jabłka. Na jabłkach ułożyłam gęś i to wszystko obłożyłam świeżymi żurawinami i resztą pokrojonych jabłek.
Mięso piekłam dość długo - bo aż dwie godziny.
Jutro gąska będzie z dodatkiem kopytek posypanych koperkiem.
Pojutrze prawdopodobnie z szerokim makaronem -wstążki albo z kaszą gryczaną.

Brak komentarzy: