środa, 25 listopada 2009

Julie i Julia i Ja

Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która pod wpływem tego filmu coś ugotowała. Nie będzie to też moja jedyna potrawa, która ugotowałam inspirując się filmem Julie i Julia (następny po boeuf bourguignon będzie mus czekoladowy)

Tak więc w niedzielę obejrzałam film. Mimo, że było to już po kolacji, z każdą minutą oglądniętego filmu robiłam się coraz bardziej głodna.
Tak więc Julia Child napisała książkę, Julie Powell ją przeczytała - wszystko ugotowała i napisała bloga, który został wydany w formie książki i posłużył jako scenariusz do filmu, który obejrzałam i również gotuję i opisuję w internecie( jak zapewne setki widzów filmu i czytelników książki :))

Boeuf bourguignon to rzeczywiście potrawa czasochłonna ale, żeby nazwać ją trudną... z tym się już nie zgodzę.

Jestem z siebie dodatkowo dumna bo udało mi się ugotowąć wołowinę po burgundzku nie dokonując zmian w przepisie. Chciałam poznać ten oryginalny smak potrawy, który wywołuje same miłe odczucia.
Poniżej zamieszczam przepis, który znalazłam na stronie kuchnia.tv. Przepis pochodzi z wiarygodnego źródła - z programu Julia i Jacques gotują w domu gdzie Julia Child i Jacques Pépin najsłynniejsza kucharska para Ameryki - gotowali, improwizowali i świetnie się bawili w swoim towarzystwie.

Boeuf bourguignon


Przepis z programu Julia i Jacques gotują w domu


Składniki
180 gramów bekonu lub boczku
1 łyżka oliwy lub oleju roślinnego
1,5 kg chudej wołowiny (łopatki, rozbratla lub giczy) pokrojonej w kostkę o boku 5 cm
1 marchew pokrojona na plasterki
1 cebula pokrojona w piórka
1 łyżeczka soli
¼ łyżeczki pieprzu
2 łyżki mąki
3 szklanki mocnego, młodego czerwonego wina - Beaujolais, Cote du Rhone, Bordeaux lub burgunda
2 do 3 szklanek bulionu wołowego z kostki lub domowej roboty
1 łyżka przecieru pomidorowego
2 rozgniecione ząbki czosnku
½ łyżeczki tymianku
pokruszony listek laurowy
blanszowana skórka z bekonu
18 do 24 małych białych cebulek
450 gramów pieczarek pokrojonych w kostkę i podsmażonych na maśle
natka pietruszki

Przygotowanie
Z bekonu odkroić skórkę, pokroić na skwarki o grubości 0,5 mm i długości 3,5 cm. Skórkę i skwarki obgotowywać w 1,5 l wody przez 10 minut. Osączyć i wysuszyć. Piekarnik rozgrzać do 230 stopni. Bekon zrumienić na maśle, na średnim ogniu. Powinno wystarczyć 3 minuty. Przełożyć łyżką cedzakową na talerz. Odstawić na bok. Podgrzać patelnię, aż tłuszcz zacznie się prawie palić. Osuszyć mięso papierowym ręcznikiem. Smażyć po kilka kawałków na gorącym oleju i tłuszczu wytopionym z bekonu, aż mięso ładnie się zrumieni ze wszystkich stron. Przełożyć do bekonu. Na tym samym tłuszczu zrumienić warzywa pokrojone na plasterki. Zlać tłuszcz. Przełożyć do naczynia żaroodpornego wołowinę i bekon. Doprawić solą i pieprzem. Posypać mąką i podrzucić kilkakrotnie, aby obtoczyć w niej mięso. Ustawić naczynie bez pokrywki na 4 minuty w środku podgrzanego piekarnika. Ponownie podrzucić i jeszcze raz wstawić do piekarnika na 4 minuty. (Mąka się zrumieni i pokryje mięso cienką skórką.) Wyjąć naczynie i obniżyć temperaturę piekarnika do 160 stopni. Domieszać wino i taką ilość bulionu, aby płyn ledwie pokrywał mięso. Dodać przecier pomidorowy, czosnek, zioła i skórkę z bekonu. Przykryć naczynie i postawić w dolnej części rozgrzanego piekarnika. Ustawić temperaturę tak, aby płyn lekko się gotował 2½ do 3 godzin. Mięso jest gotowe, jeśli bez trudu można w nie wbić widelec. W czasie, gdy wołowina się gotuje, przygotować cebulę i pieczarki. Piętki cebulek perłowych przekroić na krzyż. Wrzucić na 10 sekund do wrzątku. Obrać. Przełożyć do bulionu wołowego ze szczyptą cukru. Dusić 3-4 minuty pod przykryciem, aż pokryją się warstwą glazury. Pieczarki pokrojone w ćwiartki podsmażyć na maśle. Odstawić na bok. Kiedy mięso będzie już miękkie, przelać zawartość naczynia przez sito do rondla. Opłukać naczynie. Ponownie przełożyć wołowinę i bekon. Do mięsa wrzucić cebulę i pieczarki. Z sosu usunąć tłuszcz. Gotować na małym ogniu minutę lub dwie, zbierając wszelki tłuszcz. Należy uzyskać 2½ szklanki sosu tak gęstego, by oblepił wypukłą część łyżki. Zbyt rzadki sos doprowadzić do wrzenia i odparować na dużym ogniu. Zbyt gęsty rozrzedzić kilkoma łyżkami bulionu. Skosztować i w razie potrzeby doprawić. Polać sosem mięso i warzywa.
Przygotowania można zakończyć na tym etapie.

Do natychmiastowego podania
Przykryć naczynie i gotować 2 do 3 minut na małym ogniu, podlewając kilkakrotnie sosem. Podawać z naczynia lub przelać na półmisek, obłożyć ziemniakami, ryżem

Do późniejszego podania
Zimną wołowinę przykryć i wstawić do lodówki. Na 15 do 20 minut przed podaniem podgrzać na małym ogniu. Przykryć i podgrzewać jeszcze 10 minut, co jakiś czas polewając mięso i warzywa sosem.

Na podstawie programu "Julia i Jacques gotują w domu" opracowała Małgorzata Samborska

http://www.kuchnia.tv/



i link do opisu filmu

http://www.filmweb.pl/f465594/Julie+i+Julia,2009

wtorek, 17 listopada 2009

indyczy przekładaniec

To kolejne danie z Ptakiem w roli głównej. I...nie jest to kaczka.
Tylko indyk a raczej jego cycki.
Chciałam zrobić roladki z indyka nadziewane pesto pietruszkowym tak jak moja mama mi poradziła a wyszło troszkę coś innego. Owszem wzięłam filet z indyka - roztłukłam lekko i mocno wysmarowałam ze wszystkich stron pesto pietruszkowym ale włożyłam tak przygotowane mięso pomiędzy płaty lasagne. Czyli na spód naczynia żaroodpornego makaron, potem mięso wyciapane pesto, potem znowu makaron i reszta pesto dookoła - taki żywopłot wokół indyczego domu.
Na wierzch jeszcze tylko kilka plastrów żółtego sera i już. Tak przygotowaną kompozycję zalałam sokiem pomidorowym. Ale nie takim z kartonu tylko prawdziwym...domowym ze słoika.
Piekło się to wszystko ładnie przez godzinę. Ponieważ użyłam całej porcji pesto to potrawa była bardzo tłusta i sycąca.
Przepis na pesto pietruszkowe był podawany już wcześniej :)

a to gęś!

Nie przepadam za tłustym mięsem ale zachęcona akcją "Gęsina na św. Marcina" organizowaną przez Slow Food Polska postanowiłam z kilkudniowym opóźnieniem upiec gąskę. Zresztą posiadanie brata o imieniu Marcin też do czegoś zobowiązuje.
Kupiłam na Kleparzu pół gąski i upiekłam - nacierając ją wcześniej -solą pieprzem, zielem angielskim, rozmarynem i czosnkiem w dużych ilościach. Na spód naczynia żaroodpornego dałam pokrojone w cząstki jabłka. Na jabłkach ułożyłam gęś i to wszystko obłożyłam świeżymi żurawinami i resztą pokrojonych jabłek.
Mięso piekłam dość długo - bo aż dwie godziny.
Jutro gąska będzie z dodatkiem kopytek posypanych koperkiem.
Pojutrze prawdopodobnie z szerokim makaronem -wstążki albo z kaszą gryczaną.

sobota, 14 listopada 2009

precle od Gosi

Gosia pisała mi o znakomitych preclach, które często piecze i zjada w większości sama, nie dzieląc się z mężem:)
Zamieszczam przepis w oryginale bo jeszcze nie próbowałam.
Jutro się skuszę i upiekę.
Kto wie, może mój mąż będzie mógł skosztować:)


Przepis na precle:
Zaczyn:
7g drozdzy (swiezych)
75ml wody (5 lyzek)
15ml maki (1 lyzka)

Ciasto:
7g drozdzy (swiezych)
150ml letniej wody
75ml letniego mleka
400g maki (ok 3.5szkl)
1.5lyzeczki soli (7.5ml)
25g masla - roztopionego

+ do posmarowania:
1 zoltko + 1 lyzka mleka, gruba sol lub/i kminek

Drozdze na zaczyn rozmieszac w miseczce z woda, dodac make, wymieszac az bedzie jednolite, nakryc folia i zostawic w cieplym miejscu na 2h.

Rozpuscic drozdze na ciasto z woda, wmieszac mleko. Do duzej miski przesiac 3 szkl maki, dodac sol. Dodac drozdze, zaczyn i rozpuszczone maslo. Mieszac przez 3-4min. Wylozyc na oproszona maka stolnice i wyrabiac z pozostala maka az powstanie luzne ciasto. Przelozyc do nasmarowanej miski, nakryc folia i odstawic na 30 min w cieple miejsce (powinno zwiekszyc objetosc dwukrotnie).

Wylozyc na oproszona maka stolnice, rozplaszczyc piescia (walisz jak w worek treningowy - zeby pozbyc sie babli powietrza). Wyrobic ciasto w kulke i wlozyc ponownie do miski na 30 min.


Wylozyc na oproszona maka stolnice, podzielic ciasto na 12 czesci. Kazda kulke rozwalkowac na waleczek ok 46cm dlugi (w tym czasie pozostale dobrze jest nakryc sciereczka). Uformowac precel (podkowa, koncowki zawinac wokol siebie i rozlozyc). Wylozyc na oproszona maka blache i zostawic na 10 min. W tym czasie nagrzac piekarnik do 190st. W duzym garnku zagotowac wode, po czym zmniejszyc zeby wciaz wrzala. Wrzucac partiami precle na goraca wode na ok 1min. odsaczyc i wylozyc na nasmarowana blache (powinny byc gumowo sprezyste w dotyku - nie lepic sie). Posmarowac rozbeltanym jajkiem, posypac sola lub kminkiem i piec 25min.

Najbardziej podoba mi się część opisu z waleniem pięścią jak w worek treningowy. Już lubię piec te precle:)

pesto Ani...

.. jest rewelacyjne!
Proste, smaczne i wielofunkcyjne.
pietruszka, orzechy włoskie (wyłuskane w ogromnych ilościach przez Babcię Tosię)- może być też słonecznik
sól, czosnek, parmezan, dobra oliwa, troszkę pieprzu
i do blendera z wszystkim aż się gładka masa zrobi.
Dobre go spagetti, kopytek, na kanapkę a moja mama ostatnio nadziała tym pesto indyka - tzn fileta z indyka.
Mimo, że nigdy jakoś nie pałałam wielką miłością do pietruszki to pod postacią pesto mogę zjeść dużo tej wybornej pasty

sałatka grypowa

Ostatnio przyplątał się jakiś paskudny wirus i położył mnie do łóżka na prawie tydzień. Jednym z elementów przeciwgrypowej kuracji okazała się sałatka ogórkowo- jajeczna. Trzy dni pod rząd. Trzy różne wersje - w tym jedna mojego męża. Ponieważ gorączka czasowo odebrała mi zdolność zapamiętywania to mogę opisać tylko pierwszą wersję tej sałatki oraz czwartą - dzisiejszą.
Podstawą są jajka ugotowane na twardo (np 5-6)pokrojone,
jeden duży zielony ogórek - obrany i pokrojony w kostkę,
trochę cebuli
majonez
czosnek -2-3 ząbki - ile kto lubi
posiekane orzechy włoskie albo słonecznik,
przyprawy- sól, pieprz, czubrzyca, lubczyk, zioła prowansalskie
i to było w pierwszej wersji, która zniknęła błyskawicznie.
Dzisiejsza była bardziej rozbudowana - dodatkowo pojawił się szczypiorek i brokuły.
Sałatka jest bardzo kaloryczna i nawet dla takiego głodomora jak ja zjedzenie jej zaspokaja głód na długie godziny...
Do tego jeszcze świeży, domowy chleb z masłem...mniam

wtorek, 3 listopada 2009

codzienne sushi

Najważniejszy w sushi jest ryż, reszta to fantazja kucharza.
Nie jestem mistrzem sushi ale to które robię od kilku lat smakuje całkiem, całkiem.
Ryż do sushi trzeba bardzo dokładnie wypłukać.
Na jedną szklankę ryżu odmierzamy 1,2 szklanki wody.
Pod przykryciem doprowadzamy ryż -a raczej wodę do wrzenia. Potem zmniejszamy "ogień" i przez 10 minut gotujemy również pod przykryciem.
Nastepnie odstawiamy ryż z płyty i pozwalamy mu dojrzewać przez kwadrans.
W międzyczasie przygotowujemy zaprawę do ryżu. Na szklankę ryżu potrzebujemy 3,5 łyżki octu ryżowego, pół łyżki sosu sojowego, 1,5 łyżki cukru. Dobrze jest używać jasnego sosu sojowego- najmniej zmienia biel ryżu.
Letni ryż zalewamy zaprawą i mieszamy drewnianą łyżką. Ryż studzimy do temperatury pokojowej.
Reszta składników podstawowych:
listki nori,
pasta wasabi,
marynowany imbir,

Dodatki: ( tu wymienię to co najczęściej używam)
łosoś - wędzony lub surowy
paluszki krabowe,
ser camembert,
surowy ogórek( bez skórki i pestek)
ryba maślana

Najczęściej robię futomaki i nigiri, czasem cieniutki hosomaki.

Wspólne robienie sushi razem z gośćmi to świetna zabawa. Zwijanie maki za pomocą maty bambusowej czy formowanie nigiri nie sprawia większej trudności ( tu się zapewne oburzy niejeden znawca sushi- że przecież to sztuka, która potrzebuje wieloletniej nauki itd :))) i może być miłą rozrywką na jesienne wieczory