wtorek, 27 października 2009

na jesienne smutki...

...potrzeba trochę słońca, chociażby w postaci ananasa. Jeśli jeszcze do tego dodamy spory kawał mięsa....
Nie mogłam zmarnować pięknie obranego przez mojego męża ananasa a w końcu trzeba było coś z nim zrobić. Lubię połączenie mięsa i owoców więc upiekłam kawałek schabu na plastrach ananasa. Oczywiście wcześniej pokroiłam mięso na plastry, lekko rozbiłam i podsmażyłam na patelni. Do naczynia żaroodpornego włożyłam plastry ananasa a na nich ułożyłam kawałki schabu, pokrojoną w krążki cebulę, ząbek czosnku roztarty i przyprawy - zioła prowansalskie, moją ostatnią faworytkę w kuchni - harrisę , odrobinę ziela miłości - lubczyku i chyba tyle. Soli i pieprzu było tyle ile wtarłam w plastry mięsa przed smażeniem- czyli niezbyt dużo. Zapomniałam jeszcze o jednym dodatku - o kilku owocach rambutana. Potem to już tylko piekarnik- chyba z dwie godziny piekł się ten schab oczywiście podlewany obficie wodą.

Brak komentarzy: