niedziela, 1 lutego 2009

Weekend z Tiramisu

Zaczęło się w piątek w nocy... Wracaliśmy z kina, kiedy mój mąż zaproponował tiramisu w Cherubino. Niestety o pierwszej w nocy (mimo, że to był piątek!) restauracja była zamknięta. Jak się okazało zjedzenie dobrego deseru w środku nocy nawet w Krakowie pełnym wszelkiego rodzaju lokali gastronomiczno - innych okazało się niemożliwe. Szukaliśmy i szukaliśmy i niestety bez skutku... Głód Tiramisu musiał pozostać do soboty. W sobotę wybraliśy wcześniejszą porę. Cherubino było otwarte. Tiramisu w karcie również - nawet cena się nie zmieniła tylko smak... Tiramisu z Cherubino spadło z 1 miejsca na blizej nieokreślone - "jakieś poza podium". Pierwsza wada - sposób podania się zmienił - zwykły toporny biały talerz. Porcja niewielka. Sam deser delikatny - puszysty aż za puszysty - zabrakło tłustego mascarpone? czy jajek? Po wizycie w Cherubino pozostał niedosyt, który trzeba było ratować (skutecznie :) plackami po węgiersku z baru Oko na Kazimierzu. Dobrze, że w planach na niedzielę było Tiramisu w La Stradzie. Poprzedzone oryginalną pizzą z dynią, włoskimi orzechami, czerwoną cebulą i mozzarellą smakowało - tak jak powinno. Tiramisu było ładnie podane. Spora porcja idelanie nasączonych kawą i alkoholem biszkoptów, pokrytych tłuściutką masą serową. Rozpływający się w ustach deser popijany dobrą kawą - to było to. La Strada to niezbyt widoczna włoska restauracja na Stradomiu. Ukryta w bramie, cicha, niepozorna nigdy nie zawiodła mnie swoją kuchnią. Pizze, makarony i to Tiramisu. Następnym razem może zamiast pizzy zamówię krem z ricotty z dodatkiem rodzynek polany karmelem - specjalność szefa kuchni a na deser...
Tiramisu

i zasmażka.

Tak i oto znowu zgłodniałam - pewnie jutro zapoluję na mascarpone i zrobię tiramisu.
Zastanawiam się nad ogłoszeniem lutego - miesiącem Tiramisu.

Brak komentarzy: