wtorek, 16 września 2008

Moskole i takie inne

Jako żona górala postanowiłam stanąć na wysokości zadania i przygotować do jedzenia mężowi coś z jego stron rodzinnych. Zaczęłam od Moskoli. Jemu smakują mi również - więc czemu nie spróbować. Przyjaciel Googiel podrzucił wiele wariantów na te placki i poczułam się trochę zdezorientowana. Ziemniaki to podstawa - potem mąka - pszenna, kukurydziana czy otręby? jajko czy bez jajka? maślanka czy kefir, a może woda?
Do tego sól i pieprz i na blachę z odrobiną tłuszczu.
Wybrałam wersję ziemniaki, mąka pszenna i maślanka.
Piekły się na blaszcze w piekarniku dość długo ale warto było czekać. Zjadłam z bryndzą i masłem cztery takie dość duże placki.
Zostało trochę na jutro jeszcze :)
W sumie te Moskole to bliski krewniak moich ulubionych placków z gotowanych ziemniaków
( zmieniaki, mąka, jajko ale smażone na patelni)

Brak komentarzy: