czwartek, 24 kwietnia 2008

w oczekiwaniu na lawendę

Już ładnie się zielenią moje nowe krzaczki lawendy. Kilka nowych w tym roku przybyło i już czekam do czerwca kiedy pojawią się pierwsze pachnące kwiaty.
Szukając w internecie nowych odmian trafiłam na kilka sposobów kulinarnego wykorzystania kwiatów lawendy. Na pewno je wypróbuję.
Podobno można dodawać kwiaty lawendy pod koniec gotowania białego ryżu. Zastanawia mnie bardzo możliwość połączenia tego lawendowego ryżu z jakimś mięskiem. Może coś w rodzaju pieczonego schabu lub bitek wołowych? Kto wie...
Można również łączyć lawendę w białym serem. Tu nasuwa mi się wizja lawendowych naleśników. Farsz- biały ser, lawenda, cukier waniliowy lub miód a wierzch naleśnika posypany dodatkowo płatkami kwiatów...
Wypróbuję również lawendową nalewkę. Polecana na zimowe przeziębienia a i przy wiosennych i letnich pewnie pomoże.
Lawenda polecana jest również jako dodatek do gotowanej ryby... Chyba ta wersja do mnie nie przemawia. Może to przez to, że nie lubię gotowanych ryb.

sobota, 19 kwietnia 2008

zielony farsz

To kolejna wariacja naleśnikowa. Farsz z brokułami.
Ugotowane na miękko brokuły połączyłam z roztopionym na patelni rokpolem i goudą. Żeby konsystencja bardziej przypominała sos dodałam odrobinę mąki i mleka. Wszystko ładnie wymieszane, brokuły rozciapane i jeszcze tylko odrobina czosnku, soli i pieprzu i można już nakładać na naleśniki.

farsz do naleśników - wersja orientalna

Sushi pojawia się u nas coraz częściej i składniki kuchni japońskiej są w stałym repertuarze. Sos sojowy dodaję tam gdzie się tylko da go dodać. Oberwało się nawet naleśnikom i powstał "kurczak lekko orientalny". Pokrojony w kostkę, delikatnie podsmażony a potem duszony w sosie z sosu sojowego, miodu, szczypiorku i marynowanego imbiru( imbir dodałam razem z marynatą). Orientalność kurczaka zepsułam łącząc go z tartym żółtym serem i wrzucając do naleśnika. Może bardziej pasowałoby tofu...