piątek, 18 stycznia 2008

nadziewane cebule

Na początku miałam zrobić nadzienie wg przepisu. Gdzieś ostatnio chyba obił rzucił mi się w oczy.Mięso tam miało być i wiele innych rzeczy.
Niestety jak w większości przypadków nie udało się. Pomysł upadł już na etapie zakupów w tesco i osiedlowym ABC(przepraszam, teraz to się nazywa Merkury Market:))
Zadziwiająco łatwo drąży się w cebulach. Interesujący materiał rzeźbiarski.
Masa do środka to 1 z wariacji na temat mascarpone. Dodatek śmietany, odrobina serka lazur, drobno pokrojona szynka i kapary pokrojone w maleńkie plasterki.To wszystko zapieczone w piekarniku.Trzeba długo trzymać, żeby cebula zrobiła się miękka a nie łykowata.
Przyjemna przystawka lub jako główne danie tylko w ilościach większych niż 1 na głowę(a raczej żołądek.

1 komentarz:

monkal pisze...

cebulki widzialam i choc nie jadlam (najadlam sie wspomnianą wczesniej pyszną czekoladą babci Ani :)) to wyglądały i pachniały wyśmienicie :)