czwartek, 31 stycznia 2008

Gulasz trochę inaczej

Niechęć do długiego przebywania w kuchni w tym tygodniu sprawiła, że zrobiłam wielki gar gulaszu. Tym razem wieprzowego.
Porcja na dobrych kilka dni dla nas dwojga.
Na gorącą oliwę wrzuciłam fioletową cebulę, marchewkę, seler naciowy - tak dosłownie na moment. Potem zalałam wodą, dodałam ziemniaki, paprykę, sok pomidorowy, czosnek...
i tu mogłam wyjść spokojnie z kuchni bo gulasz mógł bezpiecznie spokojnie się gotować.
A....wcześniej jeszcze osobno podsmażyłam wieprzowinę i wrzuciłam do garnka z gotującymi się warzywami. Od tamtej pory gulasz robił się sam. Czasem go motywowałam mieszając łyżką.

Brak komentarzy: