środa, 2 stycznia 2008

coś na ząb

Sylwestrowa noc to nie tylko szampan. Kina niestety nie serwują zbyt wielu potraw.
Co prawda ARS w tym roku miał w ofercie gorący kubek( poza kawą, herbatą i standradami kinowymi -popcorn i cola) ale to nie było to coś o czym marzyliśmy.
Podążając raz z tłumem, raz pod prąd idącym sylwestrowiczom dotarłiśmy do Drakuli.
Przyznam, że po długiej przerwie miałam obawy co do tego lokalu.
Parę lat temu, jeszcze w starej siedzibie na ul Szewskiej pizza z Draculi to było COŚ - niezależnie od wybranej wersji - ostra dracula, z cebulą czy hawajska...Nie był istotny obskurny, przepełniony ludźmi lokal ale smak tej pizzy. Przeprowadzka zmieniła ten smak na niekorzyść i to bardzo chociaż miejsce jest sympatyczne. Na tyle zraziła nas do siebie, że przez ponad rok nie jadłam tam nic.
Aż tu wczoraj( a raczej już dzisiaj) miła niespodzianka. Dobrze wypieczone puszyste ciasto. Dużo składników na całej pizzy i przede wszystkim paliła niemiłosiernie( ostra jak zęby Draculi)
Cieszę się, że znowu będzie tam można wpadać na pizze(czasem zamówić do domu)
Życzę więc Draculi w 2008 roku, by utrzymała smak pizzy z Sylwestrowej nocy:)

Brak komentarzy: