niedziela, 7 grudnia 2008

fasola mung

Miałam kupić w Almie tylko fasolkę Adzuki a skończyło się na tym, że w koszyku wylądowały 4 różne gatunki fasoli. Również fasolka mung, z którą nie bardzo wiedziałam co zrobić. Zupa odpada, na kiełki też za bardzo nie miałam ochoty czekać - więc padło na sałatkę. W sumie ciężko nazwać to sałatką - ugotowana fasolka z pietruszką i ostrym tartym serem + oliwa...a może już wystarczy tyle składników, żeby nazwać to sałatką.
Nie wiem jaka jest definicja sałatki...
ha - jest na wikipedii definicja sałatki:))
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sa%C5%82atka

panga

Potrawa, która powstała z myślą o przedświątecznym odchudzaniu.

Filety z pangi natarte solą morską, pieprzem, czosnkiem smażymy na patelni. Delikatnie podsmażoną rybę podlewamy sokiem z całej cytryny i dusimy pod przykryciem. Ja dodałam jeszcze marynowany zielony pieprz - razem z zalewą i drobno pokrojony koperek.
Trochę obawiałam się pangi - po poprzednim spotkaniu z mało świeżą rybą, (którą w końcu zjadła Pantera) - ale ta była smaczna i nie śmierdziała!

sobota, 18 października 2008

Ostrygi

Mają piękne muszle ale już w środku nie wyglądają tak smakowicie.
Może jak będę mogła skosztować ostrygi już przygotowanej przez kogoś zmienię do nich podejście.
Z owoców morza to lubię krewetki. Wszelkie ośmiorniczki, kalmary i inne czekają w kolejce - może tak jak z bananami, wątróbką i szpinakiem kiedyś - zmienią mi się ulubione smaki i będę zajadała się takim dziwnie wyglądającym jedzeniem.
Ostrygi w całości zjadł więc mój mąż. Poza wersją - na surowo z cytryną zrobiłam też wariant smażony. W panierce z mąki i jajka, z dużą ilością soli morskiej, odrobiną cytryny i drobno pokrojonym szczypiorkiem.
Niestety nie wiem jak smakowało - bo nie skusiłam się, żeby skosztować.
Może następnym razem.

Jesienne pomarańcze

Znowu sałatka - tym razem z rozgrzewającą słoneczną pomarańczą.
Drobno pokrojona upieczona pierś z kurczaka, trochę sałaty masłowej, orzechy włoskie - oczywiście obrane i poszatkowane, kulka podartej mozarelli, trochę tartego pecorino, chyba szczypiorek? i pokrojona w kosteczkę pomarańcza.
Sos do tej sałatki - to tylko oliwa, ocet ryżowy, sól i pieprz. Ostatnio jakoś mniej solę więc z założenia kładę na stół solniczkę - niech każdy sobie dosala jak chce.

wtorek, 16 września 2008

Moskole i takie inne

Jako żona górala postanowiłam stanąć na wysokości zadania i przygotować do jedzenia mężowi coś z jego stron rodzinnych. Zaczęłam od Moskoli. Jemu smakują mi również - więc czemu nie spróbować. Przyjaciel Googiel podrzucił wiele wariantów na te placki i poczułam się trochę zdezorientowana. Ziemniaki to podstawa - potem mąka - pszenna, kukurydziana czy otręby? jajko czy bez jajka? maślanka czy kefir, a może woda?
Do tego sól i pieprz i na blachę z odrobiną tłuszczu.
Wybrałam wersję ziemniaki, mąka pszenna i maślanka.
Piekły się na blaszcze w piekarniku dość długo ale warto było czekać. Zjadłam z bryndzą i masłem cztery takie dość duże placki.
Zostało trochę na jutro jeszcze :)
W sumie te Moskole to bliski krewniak moich ulubionych placków z gotowanych ziemniaków
( zmieniaki, mąka, jajko ale smażone na patelni)

niedziela, 7 września 2008

różowa pianka

Na deser była pianka malinowa o zapachu i smaku malin...

indyk na czarno

Wydawało mi się, że borówki poza tym, że farbują na prawie czarno wzbogacą smak pieczonego fileta z indyka o jakąś leśną nutę.Taki akcent smakowy w dzisiejszym obiedzie dały 3 suszone podgrzybki. Odrobinę tłuszczu oddał indykowi tłuściutki boczek i tak oto powstał samotny indyk o zapachu podgrzybków, w kolorze borówkowym i ociekający boczkowym tłuszczem :)

niedziela, 31 sierpnia 2008

jajecznica z kurkami

Kurki i drobno pokrojoną cebulę dusimy na maśle ok 20 minut. Można dodać czerwoną paprykę pokrojoną w kostki - odrobinę - taki mocniejszy akcent kolorystyczny.
Do uduszonych kurek wrzucamy jajka i tak już smażymy jajecznicę do uzyskania odpowiedniej konsystecji

sobota, 30 sierpnia 2008

brokułowy mix

Sałatka brokułowa w wersji "głodomór". 1 duży podgotowany brokuł, pokrojone w kostkę ugotowane jajka, ziemniaki, surowa papryka, szczypiorek, cebulka, usmażona pierś z kurczaka, szynka, czosnek + sos jogurtowo- śmietanowy. Pieprz, sól i zioła prowansalskie. Bardzo sycąca sałatka...oj bardzo :)

śliwki

Sezon na powidła śliwkowe już rozpoczęty. Do powideł w tym roku dołączą jeszcze marynowane śliwki
Na kilogram owoców, 15 dag cukru, 200 ml octu, goździki, cynamon.

Nakłuwamy śliwki igłą i wrzucamy na chwilkę do wrzątku. Do 1/2 litra wody dodajemy ocet, wsypujemy cukier i gotujemy z tego syrop.Zalewamy śliwki syropem i zagotowujemy. Wyrzucamy śliwki z syropu.Syrop zagotowujemy jeszcze raz , znowu wrzucamy do niego owoce, zagotowujemy i odcedzamy.Układamy śliwki w wyparzonych słoikach. Syrop ostatni raz zagotowujemy(z dodatkiem cynamonu i goździków) i w końcu zalewamy nim śliwki.

sobota, 23 sierpnia 2008

schab w sosie śliwkowym

Potrawa podpatrzona u mamy chociaż jak zwykle zmodyfikowana.
Schab bez kości jedynie natarty solą, odrobiną pieprzu w otoczeniu śliwek węgierek(bez pestek oczywiście)pieczemy ok 1,5 godziny.
Następnie wyławiamy śliwki, sos powstały przy pieczeniu i wrzucamy na patelnię. Odrobina mąki, śmietany, trochę pieprzu seczuańskiego, trochę czerwonego i całość miksujemy.
Schab kroimy w plastry i polewamy sosem.javascript:void(0)

Trzy papryczki

Sałatka, której podstawą jest papryka czerwona - surowa, pomarańczowa - konserwowa, żółta - opiekana, zielona - ostra, pasteryzowana w wodzie do tego tylko brązowy ugotowany ryż i podsmażona na złoto cebula a i oczywiście sól, pieprz i papryka w proszku.
Całość polana odrobiną oliwy.

środa, 20 sierpnia 2008

bita śmietana

mały, słodki deser - bita śmietana trochę inaczej - z dodatkiem kawy rozpuszczalnej.
Do tego świeże maliny....mniam

wtorek, 12 sierpnia 2008

przekręcony hermelin

W oryginalnym przepisie ser camembert zalewamy oliwą, dodajemy cebulę, czosnek, jakieś przyprawy i zawinięty w folię wkładamy na noc do lodówki. Ponieważ wszyscy byli głodni zamieniłam lodówkę na piekarnik i w takiej postaci zapiekłam serki.Na wierzch brusznice i idealny dodatek do domowego piwa gotowy.
Nikt nie marudził przy jedzeniu więc chyba smakowało :)

sobota, 9 sierpnia 2008

inspiracje orientalne

Zostało mi trochę mleka kokosowego i trzeba je było wykorzystać.
Dziś w wersji kurczakowej.
Piersi z kurczaka tniemy na wąskie paski. Przygotowujemy zalewę - mleko kokosowe, pasta sezamowa tahini, czosnek i sos sojowy. Moczymy w zalewie kurczaka - przynamniej kwadrans.
Ubijamy pianę z 1-2 białek. Na talerzu mieszamy bułkę tartą i mąkę kukurydzianą.
Zanurzamy kurczaka na chwilę w pianie, obtaczamy w bułce z mąką i smażymy na patelni.

środa, 6 sierpnia 2008

Zupa Kim Chi

Bardzo sycąca, pikantna, podobno łagodzi objawy "dnia następnego" :)
Pyszną zupę Kim Chi można zjeść w restauracji Edo.
U nas dziś pierwsze podejście do rozgryzania na części pierwsze smaków.
Na pewno tam była kapusta pekińska, por, jakaś cebula, miso, sos sojowy, ostra papryka,
Coś dawało - pomidorowo-czerwony kolor ale nie były to pomidory - może to kolor papryki? Albo jakoś inaczej robione miso - nie brązowe tylko bardziej czerwone...
Niestety skosztowałam tylko łyżkę (a raczej chochelkę) tej zupy i nie jestem pewna co tam jeszcze mogło pływać...
Następnym razem zamawiam w Edo Kim Chi :)

wtorek, 15 lipca 2008

Bakłażanowa niespodzianka

Pierwszy raz zobaczyłam białe bakłażany w Constancy. W samu identyczne z fioletowymi. Bardzo ładnie wyglądają w połączeniu z fioletowymi.
Ostatnio pieczone w piekarniku z ponakłuwane widelczykiem i z dodatkiem czosnku i soli

Tokaj


W takiej scenerii degustowaliśmy najlepsze roczniki Tokaja piwnicy Rakoczych

Melon miodowy

Melon jest tylko częściowo wakacyjny - przywieziony z upalnej Constancy ale jedzony w Krakowie. Moje ulubione śniadanie i kolacja - melon z miodem i szynką. Pyszność i to tylko dla mnie:) Plastry melona wrzucone na bardzo rozgrzaną oliwę z miodem, do tego plastry szynki i i po kilku minutach pyszne jedzonko gotowe.
Szkoda, że już skończył się ten melon przywieziony z wakacji...

Mamałyga

Mamałyga to po prostu ugtowana drobna kaszka kukurydziana. Wrzucamy kaszę na wrzątek i gotujemy do konsystencji kaszy manny. Dodajemy podzcas gotowania sól i masło.
Ugotowaną wylewamy na talerze i jemy w zależności od upodobań z serem białym, zółtym, bryndzą, masłem, śmietaną, sosem gulaszowym , rybnym itd.
Przyzwyczajona byłam do jedzenia mamałygi na ciepło. W Rumunii okazało się, że często podawana jest na zimno -już z zastygniętą skorupką na wierzchu...bleee.
Niestety mamałyga jest bardzo tuczącą potrawą- Moja figura z dzieciństwa o tym najlepiej chyba świadczy:) Nie polecam dbającym o figurę :)

poniedziałek, 14 lipca 2008

bogracz


Bardzo tłusty, ostry i sycący. Jedzony w upalny dzień może spokojnie być jedynym posiłkiem.
Ten, który jedliśmy był robiony z wieprzowiny( przynajmniej taki smak poczułam). Mięso dość tłuste - do tego smażone na smalcu(potem ten smalec chyba w całości znalazł się w garnku). Trochę pomidorów( bez skórki - bo nic nie pływało:) ostra papryka - mielona chyba przeważała. Cebula, odrobina czosnku, kminek mielony, majeranek?
Możliwe, że całość gotowana wcześniej z warzywami( marchewka, pietruszka) albo oszukane czymś w rodzaju wegety czy warzywka.
Do tego pokorrojone w kostkę ziemniaki - Nie rozgotowane, więc dodane pod koniec gotowania mięsa. Małe kluseczki - prawdopodobnie tylko woda, mąka i jajko - takie lane ciasto.
W tym tygodniu ugotuję wg zapamiętanych smaków i okaże się, czy miałam rację czy zmysły mnie zmyliły( tjavascript:void(0)zn wypity wcześniej tokaj)

środa, 9 lipca 2008

bună ziua!

Tak jak planowałam zjadłam mamałygę. Taką, zapamiętaną z dzieciństwa - ze śmietaną i serem ale też w wersji, której nie jadłam - jak dodatek do dania głównego. Podawana tak jak nasze puree ziemniaczane - polana sosem rybnym, pysznym pikantnym mocno pomidorowym jak i też dodatek do sarmali - czyli gołąbków.
Sarmale to już zupełnie inny rozdział kuchni rumuńskiej... i pyszna zupa rybna.
Pierwszy raz w życiu jadłam SMACZNĄ zupę rybną.
Poza kuchnią Drakuli i naddunajskich rybaków był po drodze Tokaj i kuchnia węgierska.
A Tokaj to nie tylko piwniczki i degustacje( chociaż je bardzo mile wspominam) ale również pieczeń cygańska, tradycyjny gulasz i zupa rybna- zupełnie inna niż ta rumuńska.
To taki mały wstęp.
Teraz po kolei będą pojawiać się przepisy z podróży. Może uda mi się choć w części odtworzyć tamte smaki...

piątek, 27 czerwca 2008

pora na wakacje

Nadeszła w końcu pora na wakacje.
Mam nadzieję że uda mi się skosztować podobno najlepszą zupę rybną w Tokaju i przypomnieć smak dzieciństwa - rumuńską mamałygę.

weselne menu

Zgodnie z obietnicą muszę wspomnieć o ostatniej weselnej uczcie:)
Wśród standardowych potraw obiadowych, które są chętnie jedzone przez większość( nigdy nie mówiłam, że do większości należę:) pojawiło się na stole kilka ciekawszych potraw.
Jedną z nich była rolada szpinakowa z łososiem.
Warstwa szpinaku dobrze doprawiona czosnkiem połączona( jak klejem) z warstwą serową w środku zwinięty łosoś. Smaczna przekąska - do tego ładnie prezentująca się na półmisku.
Obok leżały faszerowane pomidorki czereśniowe. Prawdopodobnie nadziewane tą samą serową masą co rolada szpinakowa.
Pozostałych potraw - tych "obiadowych" komentować chyba nie muszę. Rosół, jaki jest każdy widzi.
javascript:void(0)

Zaniedbanie truskawkowe

Jakoś w lecie kuchnia nie jest moim ulubionym miejscem - dodatkowe grzanie się przy piekarniku odpada. Najchętniej jadłabym truskawki ze śmietaną + koktajl truskawkowy przez całe lato.
Sezon truskawkowy powoli dobiega końca - teraz kolej na maliny, poziomki, borówki(zwane jagodami)...

poniedziałek, 26 maja 2008

czwartek, 15 maja 2008

Tytuł niepotrzebny...

baran na łące

Może powinno być raczej baran na grządce...bo pieczony baranek był w warzywach- marchewka, młoda kapusta, cukinia i soczewica.
Wielki kawał barana - (ta część wzdłuż kręgosłupa) wylądował mocno natarty solą i czosnkiem wylądował w naczyniu żaroodpornym. Piekłam go samotnie na posłaniu z młodej kapusty ok godziny. Potem dostał towarzystwo piekarnikowe - marchewka, cukinia, odrobina papryki i ugotowana soczewica. Całość popruszyłam z artystycznym rozmachem suszoną miętą i pieprzem. Po kolejnej godzinie był już gotowy do jedzenia.
W wersji "drugiego dnia" na wierzch wrzuciłam bundz w zalewie z oliwy czosnku, rozmarynu i papryki.
Uwaga! - danie będę powtarzać z innym mięsem - mniej tłustym.

sobota, 10 maja 2008

krem czekoladowy

2 tabliczki gorzkiej czekolady, 3 zółtka, śmietana 30% 200gr, 4 łyżki cukru( lub mieszanka cukru i miodu), łyżka masła
łyżka brandy lub likieru pomarańczowego
łyżeczka żelatyny rozpuszconej w gorącej wodzie, smietanfix( do ubijania śmietany),

Czekoladę z masłem rozpuszczamy w garnuszku w tym czasie żółtka z cukrem ucieramy na parze. W czasie kiedy czekolada i żółtka się studzą ubijamy śmietanę.
Łączymy czekoladę z żółtkami, dodajemy żelatynę i likier pomarańczowy.
Delikatnie mieszamy ubitą śmietanę z masą czekoladowo-jajeczną i schładzamy w lodówce( ok 2h). Dekorujemy mrożonymi owocami... szkoda, że maliny już się skończyły

czwartek, 8 maja 2008

baran powraca

Znowu jagnięcina tym razem udka zawijane w młode liście kapusty.
Prządnie natarte solą, czosnkiem i pieprzem udka pieczemy. W razie potrzeby podlewamy wodą. Na ostatnie pół godziny pieczenia zawijamy każde z udek w liść młodej kapusty( uwaga na gorące mięso!) i polewając sosem spod mięsa zapiekamy.

wtorek, 6 maja 2008

sałatka brokułowa

Dziś zrobiłam sałatkę według przepisu kuzynki.
Bardzo sycąca i doskonale może zastąpić obiad.
Lekko podgotowujemy dużego brokuła, gotujemy na twardo 6-8 jajek.
Do tego dorzucamy pokrojony szczypiorek, ogórki konserwowe, puszkę kukurydzy.
Jeszcze tylko majonez wymieszany z jogurtem, sól, pieprz i czosnek.
Pycha, palce lizać! Szkoda, że już się skończyła ta duża miska sałatki, która zrobiłam na kolację:)

niedziela, 4 maja 2008

morderczy budyń

Dziś dobijaliśmy się bardzo czekoladowym budyniem.
Skład: budyń waniliowy 1 opakowanie + mleko i sukier potrzebne do jego wykonania
czekolada gorzka 1 tabliczka 100g
musli czekoladowo-kokosowe( nie wiem ile tego mój mąż utopił w budyniu)
nalewka kawowa lub likier pomarańczowy - do wyboru.
Po takim deserze tzreba było porządnie odpocząć:)
Uwaga! Ci wszyscy, którzy uważają mnie za wielkiego łakomczucha - zawartość budyniu to nie był mój pomysł:)
Publikuj posta - ja tylko rozpuściłam czekoladę w garnku:)

piątek, 2 maja 2008

Odkrycie Roku 2008

Zapraszam wszystkich czytelnikow mojego bloga do głosowania na Przemka:)


http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/1,90014,5162610,_Kucharz_-_odkrycie_roku__-_plebiscyt_magazynu__Kuchnia_.html

udziec jagnięcy z figami w sosie z czerwonego wina

Znalazłam dwie wersje przepisu na nadziewany udziec.
Farsz składa się z fig, orzeszków pinii lub włoskich, czosnku, tymianku, rozmarynu soli, pieprzu...
Tak nadziane mięso wkładamy do naczynia żaroodpornego polewamy czerwonym lub białym winem i pieczemy od czasu do dolewając wina- w zależności od potrzeb - na mięso lub do swojego kieliszka.
Piecze się długo- ok 1,5 h stopniowo zmniejszając temperaturę pieczenia.

Przy przygotowywaniu jagnięciny ważne są dwie rzeczy- dużo ziół poprawiających trawienie - mięso jest bardzo tłuste i dość długi czas pieczenia

czwartek, 1 maja 2008

barany

Kwiecień to miesiąc baranów a więc i u nas z tej okazji pojawił się jeden.
Małe pokrojone martwe jagniątku już leży w zamrażarce i czeka na moje kolejne pomysły.
Zaczęłam od upieczenia żeberek. Dużo do nich nie dodawałam. Natarłam mocno czosnkiem, suszoną miętą, morską solą i odrobiną pieprzu.
Jedna wada takiego mięsa - jest tak tłuste, że nie nadaje się do jedzenia na zimno:(
Teraz zastanawiam się jaka część ciała barana pójdzie w sobotę do pieczenia na grillu.

gruszkowa wariacja

Brakowało mi pomysłu na sałatkę. Mama podrzuciła mi już sprawdzony przepis - gruszki, orzechy włoskie, szynka, majonez i zielony pieprz ja dorzuciłam do tego jeszcze ser brie, trochę goudy pokrojonej w kostkę, ząbek czosnku. Majonez rozrobiłam z jogurtem i wyszła pyszna sałatka. Trochę lekka, trochę ciężka...

czwartek, 24 kwietnia 2008

w oczekiwaniu na lawendę

Już ładnie się zielenią moje nowe krzaczki lawendy. Kilka nowych w tym roku przybyło i już czekam do czerwca kiedy pojawią się pierwsze pachnące kwiaty.
Szukając w internecie nowych odmian trafiłam na kilka sposobów kulinarnego wykorzystania kwiatów lawendy. Na pewno je wypróbuję.
Podobno można dodawać kwiaty lawendy pod koniec gotowania białego ryżu. Zastanawia mnie bardzo możliwość połączenia tego lawendowego ryżu z jakimś mięskiem. Może coś w rodzaju pieczonego schabu lub bitek wołowych? Kto wie...
Można również łączyć lawendę w białym serem. Tu nasuwa mi się wizja lawendowych naleśników. Farsz- biały ser, lawenda, cukier waniliowy lub miód a wierzch naleśnika posypany dodatkowo płatkami kwiatów...
Wypróbuję również lawendową nalewkę. Polecana na zimowe przeziębienia a i przy wiosennych i letnich pewnie pomoże.
Lawenda polecana jest również jako dodatek do gotowanej ryby... Chyba ta wersja do mnie nie przemawia. Może to przez to, że nie lubię gotowanych ryb.

sobota, 19 kwietnia 2008

zielony farsz

To kolejna wariacja naleśnikowa. Farsz z brokułami.
Ugotowane na miękko brokuły połączyłam z roztopionym na patelni rokpolem i goudą. Żeby konsystencja bardziej przypominała sos dodałam odrobinę mąki i mleka. Wszystko ładnie wymieszane, brokuły rozciapane i jeszcze tylko odrobina czosnku, soli i pieprzu i można już nakładać na naleśniki.

farsz do naleśników - wersja orientalna

Sushi pojawia się u nas coraz częściej i składniki kuchni japońskiej są w stałym repertuarze. Sos sojowy dodaję tam gdzie się tylko da go dodać. Oberwało się nawet naleśnikom i powstał "kurczak lekko orientalny". Pokrojony w kostkę, delikatnie podsmażony a potem duszony w sosie z sosu sojowego, miodu, szczypiorku i marynowanego imbiru( imbir dodałam razem z marynatą). Orientalność kurczaka zepsułam łącząc go z tartym żółtym serem i wrzucając do naleśnika. Może bardziej pasowałoby tofu...

czwartek, 20 marca 2008

Wielkanocne prezenty

Dostałam prezent od Tesco. Nie jeden nawet...
W 30 dag płatków migdałowych znalazłam:
1 ziarenko fasoli( takiej drobnej)
kilka ziarenek maku( przynajmniej na mak to wyglądało)
1 czerwone coś wyglądające jak pszenica szczelnie pomalowana farbą,
1 cały migdał.
Mam nadzieję, że to tyle niespodzianek migdałowych
Wszystkim, którzy będą jeść mój mazurek migdałowy życzę smacznego! :)

Mazurek kajmakowy

Kruche ciasto to podstawa dobrego MAZURKA WIELKANOCNEGO - mój przepis to 3:2:1. 30 dag mąki, 20 dag masła, 10 dag cukru pudru do tego odrobina wody( czasem potrzeba) lub 1 jajko. Ciasto zagniatamy, schładzamy a potem już tylko pieczenie 15-20 minut wystarczy.
Masa kajmakowa robi się sama. Gotujemy puszkę słodkiego mleka skondensowanego.
Uwaga na wszelkie przejawy głupich zachowań typu gotowanie puszki w pustym garnku bez wody, lub z mikroskopijną ilością wody. Grozi wybuchem i Puszka MUSI być przykryta wodą przez cały czas, a gotuje się długo - 3 - 4 godziny.
Dekorujemy dowolnie - migdały, czekolada, skórka pomarańczowa, marcepan...
Powodzenia javascript:void(0)
Publikuj posta

sobota, 8 marca 2008

Zaniedbanie

Zaniedbałam trochę bloga, co nie oznacza, że przestałam gotować.
Ostatnio w kuchni królował ryż.
Powstało risotto ze szpinakiem - chyba moje ulubione.
Dziś objadamy się chilli con carne w lekko zmienionej postaci- dwa rodzaje fasoli i z większą ilością pomidorów.
W przyszłym tygodniu będę dopracowywać tartę. Bardzo chciałabym uzyskać taką konsystencję jaką ma tarta w Cafe Botanica na Brackiej.

poniedziałek, 25 lutego 2008

Risotto

Dziś pierwsza z wariacji na temat risotto.
Zaczęłam od kurczaka-pokrojonego w kostkę, lekko podsmażonego na patelni razem z czerwoną papryką, cebulą i ząbkiem czosnku.
Jednocześnie moczyłam pokrojone suszone podgrzybki w gorącym rosole.
Na rozgrzaną oliwę wsypałam szklankę ryżu do risotto i chwilę podsmażałam.
Zalałam ryż rosołem z grzybami, dodałam wcześniej podsmażonego kurczaka z warzywami i pozostało tylko czekać aż ryż będzie miękki ale nie rozgotowany.
Co jutro?
Może wersja ze szpinakiem...

piątek, 22 lutego 2008

Bigos

Dobry był....
Kapusta, a w jej towarzystwie- suszone prawdziwki, cebulka, koncentrat pomidorowy, ze dwa kieliszki czerwonego wina, dużo kiełbasy, odrobina smalcu ze skwarkami, trochę przypraw i długie gotowanie- od wtorku. Niestety nie udało mi się go przypalić a to zawsze dodatkowo poprawia smak tej tradycyjnej potrawy.

wtorek, 5 lutego 2008

sałatka

Bardzo przyjemnie komponuje się zieleń sałaty lodowej i szpinaku z krwistą czerwienią granatów. Odrobina jaśniejszej czerwieni papryki, blada- wypłowiała zieleń selera naciowego i słomkowy odcień sera żółtego. Wszystko skropione brunatnym sosem imbirowym z soją.

sobota, 2 lutego 2008

wernisaż

Serdecznie zapraszam na kolejny wernisaż. Dziś - 2 luty godzina 19.00 - Tym razem wersja Mini:)
Wystawa lekka, latwa i mam nadzieję przyjemna w odbiorze:)
Relaks po skończeniu studiOw...
prace swieżutkie jak bułeczki:)

Wiecej informacji tu:

http://www.pozytywka.pl/168,malgorzata_lapsa_malawska_golam,art.html

Wystawa będzie wisiała miesiąc więc Ci, którym nie uda się dotrzeć na wernisaż będą mogli ją później spokojnie przy piwie obejrzeć.
Po tej wystawie obiecuję, że przez jakiś czas będzie spokój - kolejna tym razem duża i poważna mam nadzieję, że dopiero za rok:)

czwartek, 31 stycznia 2008

Gulasz trochę inaczej

Niechęć do długiego przebywania w kuchni w tym tygodniu sprawiła, że zrobiłam wielki gar gulaszu. Tym razem wieprzowego.
Porcja na dobrych kilka dni dla nas dwojga.
Na gorącą oliwę wrzuciłam fioletową cebulę, marchewkę, seler naciowy - tak dosłownie na moment. Potem zalałam wodą, dodałam ziemniaki, paprykę, sok pomidorowy, czosnek...
i tu mogłam wyjść spokojnie z kuchni bo gulasz mógł bezpiecznie spokojnie się gotować.
A....wcześniej jeszcze osobno podsmażyłam wieprzowinę i wrzuciłam do garnka z gotującymi się warzywami. Od tamtej pory gulasz robił się sam. Czasem go motywowałam mieszając łyżką.

pączków brak

Nie zrobiłam pączków. Niestety na dobrych chęciach się skończyło...
Dobrze, że dostaliśmy przesyłkę z Przemyśla z pysznymi pączkami mojej mamy.Mieliśmy tłustą niedzielę i poniedziałek.
Obiecuję poprawić się i w najbliższym czasie zrobić pączki, no może trochę dalszym czasie ...
Dziś były już tylko pączki z cukierni. Za to w garnku czeka ogromna porcja gulaszu.

sobota, 26 stycznia 2008

Pączki

Właśnie dostałam od mojej mamy przepis na pączki.Mam zamiar usmażyć w tym tygodniu. Tłusty czwartek w końcu się zbliża:)

Zamieszczam przepis w oryginalnej formie.Moje komentarze pojawią się jak już zrobię te pączki:)


Pączki - bardzo dobre - mojej babci ;-)

1/2 kg mąki
3 dag drożdży
6 żółtek
8 dag cukru
10 dag masła ( stopić)
łyżka alkoholu ( najlepsza czysta lub nawet spirytus)
1/4 l mleka
płaska łyżeczka soli
cukier wanilinowy.


wykonanie:
drożdże rozdrobnić z mlekiem lekko ciepłym i odrobiną cukru - mają wyrosnąć.
żółtka utrzeć z cukrem na puch. Połączyć z drożdżami i mąką, alkoholem i na końcu letnim masłem. Wyrobić do momentu , aż ciasto będzie gładkie , lśniące i nie będzie się przyklejać do ręki. Trochę to trwa;-)
Pozostawić do wyrośnięcia.
Wyrzucić na stolnicę , lekko rozwałkować ( kawałkami) , nakładać konfiturę lub różę pomieszaną z twardą marmoladą. Wykrawać szklanką pączki . Pozostawić do wyrośnięcia. Smażyć na smalcu - temperaturę sprawdzić za pomocą skrawka ciasta
Wykładać na papier , aby nadmiar tłuszczu wsiąkł . Zimne pączki posypać cukrem pudrem pomieszanym z cukrem wanilinowym lub polukrować i posypać skórką pomarańczową ( wcześniej taką skórkę trzeba sobie zrobić - usmażyć w syropie ;-)
I już można jeść . Czasem wychodzą bardzo dobre , a czasem trochę gorsze;-)
Smacznego .

Zielone wnętrzności kurczaka

Tytuł może brzmi niezbyt zachęcająco ale jedzenie było smaczne.
Zaczęłam od przygotowania nadzienia. Mrożone liście szpinaku- uwaga liście a nie papka szpinakowa. 10dag lazura, rokpola czy innego błękitnego pleśniaka, trochę śmietany czosnek i sól. Z tego przygotowujemy na patelni farsz - tak jak normalny duszony szpinak:)
W kurzych piersiach robimy kieszonki. Moje pierwsze skojarzenie to operacja plastyczna biustu i wkładanie silikonowych wkładek.
Cycki napełniamy farszem szpinakowym i zapinamy wykałaczką. Wrzucamy w naczyniu żaroodpornym do piekarnika na ok pół godziny.
Podawane z dodatkową porcją szpinaku obok i smażonymi ziemniaczkami. Mniam:)
Planuję przetestować różne nadzienia.
Jednej rzeczy zabrakło w tej potrawie. Smak mięsa w połączeniu z doprawionym szpinakiem wydał się zbty delikatny. Myślę, że na przyszłość wystarczy piersi przed nadzianiem dobrze natrzeć czosnkiem i solą.

P.S.Ta ostatnia rada nie dotyczy operacji plastycznych ludzkiego biustu.

Łososiowe spagetti

Podsmażyłam dymkę i dwa ząbki czosnku, dodałam pokrojonego drobno wędzonego łososia i zalałam resztką whisky. Niestety skończyła się moja kulinarna butelka czerwonego Walkera więc długo pewnie nie będzie potraw z tym trunkiem:)
Pozwoliłam łososiowi upijać się tak dłuższą chwilę( ok 10 minut).
Jeszcze tylko opakowanie mascarpone i sos gotowy.
Zapomniałam o pieprzu- zielonym marynowanym. Podobno dodałam go za dużo.Ale tak ładnie wyglądał i moim zdaniem fajnie komponował się z łosiosiem.
Spagetti polane tym sosem cieszyło się bardzo różnorodnym zainteresowaniem:)
Więc nie wiem czy tak naprawdę smakowało komuś poza mną:)

poniedziałek, 21 stycznia 2008

Lawasz po krakowsku

Znalazłam taki przepis(2 szklanki maki, 1 wody, lyżeczka soli i pieczemy).Patrząc na to co piecze się teraz w piekarniku, to nie bardzo przypomina mi znany do tej pory lawasz. No ale może wersja krakowska ma taka właśnie być. zobaczę jednak jak smakuje taki krakowkski lawasz. Obawiam się, że bardziej odpowiada mi wersja gruzińska.

niedziela, 20 stycznia 2008

ciasto z owocami

Najprostsze na świecie ciasto z owocami dowolnymi. Chociaż mi najbardziej smakuje z wiśniami. Wiśni teraz nie widać ani nie słychać ale pomarzyć sobie o nich można.
Potrzebujemy 6 łyżek mąki, 6 łyżek cukru, 3 jajka, 3/4 kostki masła, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia i owoce - ok 20 dag.
Masło rozpuszczamy. Kiedy ostygnie dodajemy cukier, mąkę z proszkiem do pieczenia jajka i szczyptę soli. Mieszamy to wszystko i dodajemy owoce. Pieczemy na złoty kolor. Można taki placek posypać cukrem pudrem. To mała porcja więc polecam od razu upiec dwa placki, z różnymi gatunkami owoców.
Smacznego.

sobota, 19 stycznia 2008

Z dedykacją dla Gosi T.

śliwki pokryła pleśń

Ta mała przekąska powstała przez pomyłkę. Chciałam zrobić coś, o czym opowiadał mój mąż. Suszone śliwki zamarynowałam w piwie. Dobrym, polskim Żywcu. Kilka godzin się tak moczyły. Potem roztopiłam spory kawałek Lazura( w przepisie z opowieści ser leżał obok śliwek)i zanurzyłam śliwki w sosie. Całkiem przyjemna zakąska. Może kiedyś wykorzystam jako dodatek do jakiegoś mięsiwa...kto wie...

sałatka ziemniaczana- kocioł artystyczny

Sałatka powstawała dziś od rana. Najpierw ziemniaki - ugotowane i pokrojone w kostkę.
Potem wylądowała tam rukola - część została z obiadu. Pokrojone w plasterki kapary, połówki marynowanych winogron, słonecznik, oliwa wymieszana z czosnkiem i solą. Odrobina rozmarynu. To miał być koniec sałatki. Potem dodałam jeszcze trochę oliwek, szczypiorku, i kilka pokrojonych plastrów ananasa. Zrobiłam taką ilość sałatki, żeby zostało też na jutro. Hmm...niewiele zostało i nie dla mnie już.

piątek, 18 stycznia 2008

nadziewane cebule

Na początku miałam zrobić nadzienie wg przepisu. Gdzieś ostatnio chyba obił rzucił mi się w oczy.Mięso tam miało być i wiele innych rzeczy.
Niestety jak w większości przypadków nie udało się. Pomysł upadł już na etapie zakupów w tesco i osiedlowym ABC(przepraszam, teraz to się nazywa Merkury Market:))
Zadziwiająco łatwo drąży się w cebulach. Interesujący materiał rzeźbiarski.
Masa do środka to 1 z wariacji na temat mascarpone. Dodatek śmietany, odrobina serka lazur, drobno pokrojona szynka i kapary pokrojone w maleńkie plasterki.To wszystko zapieczone w piekarniku.Trzeba długo trzymać, żeby cebula zrobiła się miękka a nie łykowata.
Przyjemna przystawka lub jako główne danie tylko w ilościach większych niż 1 na głowę(a raczej żołądek.

Niby nic


Tylko drobno pokrojona papryka chilli, kilka listów rukoli, dobra oliwa, parmezan i makaron spagetti.

czwartek, 17 stycznia 2008

tak mi słodko...i dobrze, niedobrze

Zrobiłam czekoladę. Legendarną czekoladę babci Ani, którą objadałam się od wczesnego dzieciństwa.
Gęsta- najlepsza pomiędzy opłatkami- ale zwykły wafel też może być, jeszcze lepsza sama- z orzechami, migdałami lub solo.
Wyszło moje łakomstwo- zanim czekolada trafiła z garnka na waflowy plasterek nie było już jakiejś połowy. Potem jeszcze trzeba było wyczyścić garnek z resztek(nic nie może się zmarnować...) Pycha, deser idealny...
Nie będę wyjątkowo podawać przepisu. Niech pozostanie tajemnicą rodzinną. Mogę jedynie wspomnieć, że potrzebne jest kakao, masło i mleko(oraz kilka innych składników).
Rozpływam się od tej czekolady...
Możliwe, że gdybym teraz zjadła chociaż kawałek czekolady sama bym się w nią zamieniła.

pizza

Zbliżająca się sesja RPGa uświadomiła mi, że dawno nie jadłam pizzy. Nie pamiętam już kiedy ostatnio ją piekłam (oj chyba nawet pół roku temu...)
Przepis na pizzę mojej mamy( babcia Ania chyba też wg niego piekła) jest prosty ale dośc czasochłonny. Jak dzieci zajadaliśmy się z rodzeństwem tą pizzą (z żółtym serem, pomidorami, kiełbasą, cebulką, papryką, ananasem itd...) Wersja babci Ani był bardziej oryginalna(jak na pizzę) jako dodatki pojawiały się w niej gotowana marchewka, pietruszka, gotowane mięso(takie z rosołu) i wiele innych ciekawych składników:)
Na sporą porcję pizzy(moje dwie blachy)potrzeba
70dag mąki
2 jajka
10dag drożdży
1/2 l mleka
szczypta soli i cukru
+ wszelkie możliwe dodatki

Drożdże trzeba rozmieszać z odrobiną ciepłego mleka i cukrem (łyżka, łyżeczka)
Czekamy aż zaczną pączkować.Musi być ciepło
Dodajemy drożdże do mąki, wlewamy resztę cieplego mleka, jajka, sól i dobrze wyrabiamy. Do ciasta wlewam jeszcze trochę oliwy (ilość nieokreślona).
Ten etap produkcji trwa najdłużej- ok 20 minut. Ja wyrabiam ciasto ręką (swoją, czasem męża) a ostatnio wspomagam się cudowną miską do ciasta. Miska jest fajna- skraca wyrabianie ciasta ale nie zastępuje. Nic tak nie pomaga drożdżowemu ciastu jak masaż.
Dajemy ciasto na posmarowaną masłem blachę i czekamy jeszcze jakieś 15 minut, żeby sobie wyrosło jeszcze- najlepiej w pobliżu grzejącego się piekarnika.
Na górę wrzucamy nadzienie i pieczemy w temperaturze 170-180 C ok 1h.

czwartek, 10 stycznia 2008

Takie dobre dziś było


Niestety francuskie koperty z szynką i serem zniknęły w błyskawicznym tempie. wystarczyło tylko dla dwóch osób.
Dla Was pamiątkowe zdjęcie

środa, 9 stycznia 2008

antyafrodyzjak

Mam w swojej biblioteczce książkę Marii Szuszkiewiczowej "Kuchnia od Kuchni".
Ostatnio przeglądając ją trafiłam na taką ciekawostkę. Otóż w czasach starożytnych ogórki były uważane za środek leczniczy a nie tylko smaczne warzywo.Sok z nich miał podobno wpływać na rozwój inteligencji a także łagodzić namiętności. Arystoteles zalecał swoim rodaczkom, słynącym z bujnego temperamentu, popijać sok ogórkowy.
Cóż...nie był człowiekiem przychylnie nastawionym do odmiennej płci.

Sos serowy

Taki niewielki dodatek do makaronów, mięsa i drożdżowych bułek na parze.
Odrobina sera pleśniowego typu roquefort( rokpol, lazur itp również) chociaż oryginalny roquefort wyrabiany jest z mleka owczego a lazur chyba na oczy owcy nie widział... może tylko w sąsiedniej ladzie chłodniczej. Do tego ćwiartka kostki masła, jakis kremowy serek(Ostrowia) może być również gęsta śmietana. Roztapiamy wszystko na patelni i dodajemy 1-2 łyżki mąki. Mieszamy dokładnie, żeby grudek nie było i powoli wlewamy mleko. Chwilę gotujemy.
Jeszcze tylko odrobina soli i sos gotowy.

wtorek, 8 stycznia 2008

Zmiana koloru

Usłyszałam głosy buntu przeciwko czerni na moim blogu:) Podobno takie są blogi zbuntowanych nastolatek z problemami:)
Hmmm....
Lubię czerń i nie zamierzam z niej rezygnować a buntującym się Panom dedykuję tydzień krwistej czerwieni:))
Przydałby się do tego jakiś mięsny przepis( befsztyki, grilowana wołowina) do tego dobre wino, oczywiście czerwone.

poniedziałek, 7 stycznia 2008

Nowy notatnik

Rozkręciłam się z pisaniem o kuchni, teraz pora na coś związanego z moją pracą. Tak więc zaczynam bloga jubilersko- galeryjnego.
Początki będą trudne więc trzymajcie kciuki

http://gogaart.blogspot.com/

Lasagne ze szpinakiem

Dosc czesto ja robię a jeszcze nic o tym nie napisałam. To kolejna prosta potrawa - do przygotowania w pół godziny.
Potrzebujemy opakowanie płatow lasagne- nie robię sama makaronu - bo nie jestem dobrą gospodynią domowa:)
2-3 opakowania mrożonego szpinaku(w lecie swieży) dusimy z czosnkiem i odrobiną masła. Dodajemy szczyptę soli.
Przygotowujemy beszamel- masło, mąka, mleko, gałka muszkatołowa, sól.
Trochę tartego żółtego sera, może być też kula mozarelli.
W naczyniu żaroodpornym układamy warstwami płaty,masę szpinakową, beszamel, ser. Ja zazwyczaj robie 3-4 warstwy, chociaż naczynie mogłoby jeszcze więcej zmieścić.

sobota, 5 stycznia 2008

zupa oliwkowa

Pierwsze spotkanie z zupą oliwkową to jakieś 2 lata temu( może trochę więcej, może mniej) w Moment cafe na ul Józefa.
Świeżo otwarta knajpka, przyjemny wystrój i klimat miejsca, które sprawia, iż nawet patrząc cały czas na zegary( a jest ich w Moment cafe mnóstwo)nie liczymy czasu.
Zupa oliwkową tu serwowana zajęła 2 miejsce na Festiwalu Zupy w Krakowie).
Delikatny krem oliwkowy, z czosnkiem(ale niezbyt dużo,) serkiem mascarpone a to wszystko podane z pysznymi grzankami z pastą z czarnych oliwek. Zupę jedliśmy wiele razy- i mogę śmiało powiedzieć, że tylko raz nie była dobra(kucharz miał zły dzień albo za mało ugotwał i musieli rozcieńczać).
nie rozgryzłam jeszcze do końca tajemnicy tej zupy( tzn nie znalazłam tego gatunku oliwek, którego używają) więc moja wersja nie jest jeszcze doskonała chociaż bardzo smaczna.
Żołądek przypomina mi, że dawno nie jadłam tej zupy:)

spécialité de la maison

Torty, torty i jeszcze raz torty.
W zasadzie każda z kobiet w rodzinie z której pochodzę może się pochwalić jakimś pysznym tortem. Jedna woli biszkopty, inna orzechowe ale wszystkie Panie łączy tort nugatowy.
Banalny w wykonaniu, wykwintny w smaku, niezapomniany...
Mogę śmiało powiedzieć, że towarzyszły mi od urodzenia. 1 świeczka była zdmuchiwana właśnie z tortu nugatowego.
Potem przewijały się różne zestawienia- nugatowo-migdałowy, nugatowo-biszkoptowy, torty kombinowane Babci Ani(ciężkie-orzechowo kawowe z dodatkiem owoców i lżejsze bezowo, biszkoptowe z owocowymi masami...
Długo zastanawiałam się czy umieszczać ten przepis na blogu. Może komuś nie wyjdzie i będzie zawiedziony?
Tak naprawdę dobry tort to lata doświadczenia, przekazywane z pokolenia na pokolenie i smak kształtowany przez kosztowanie kolejnych wariacji tortowych.

Przepis na 1 placek( cały tort może składać się z 2-3 placków- albo same nugatowe albo mieszane z lżejszymi(biszkopt, beza, boszkoptowo-orzechowe)

25dag orzechów włoskich( tu można zamienić na migdały i juz gotowy placek migdałowy)
6 białek
1 szklanka cukru
duża łyżka miodu( ja zawsze dodaję więcej i tort robi się słodszy)
Białka ubijamy, w trakcie ubijania dodajemy cukier, potem miód.
Na końcu mieszamy ubitą masę z posiekanymi orzechami.
Delikatnie(ale naprawdę delikatnie)wlewamy masę do posmarowanej masłem i posypanej bułka tartą tortownicy i pieczemy ok 20- 25 minut( czasem krócej, czasem dłużej.
Dwa- trzy placki przełożone masą tworzą tort.
Najlepsza masa do tortu nugatowego to czekoladowa.
O masach tortowych trochę poźniej.

środa, 2 stycznia 2008

coś na ząb

Sylwestrowa noc to nie tylko szampan. Kina niestety nie serwują zbyt wielu potraw.
Co prawda ARS w tym roku miał w ofercie gorący kubek( poza kawą, herbatą i standradami kinowymi -popcorn i cola) ale to nie było to coś o czym marzyliśmy.
Podążając raz z tłumem, raz pod prąd idącym sylwestrowiczom dotarłiśmy do Drakuli.
Przyznam, że po długiej przerwie miałam obawy co do tego lokalu.
Parę lat temu, jeszcze w starej siedzibie na ul Szewskiej pizza z Draculi to było COŚ - niezależnie od wybranej wersji - ostra dracula, z cebulą czy hawajska...Nie był istotny obskurny, przepełniony ludźmi lokal ale smak tej pizzy. Przeprowadzka zmieniła ten smak na niekorzyść i to bardzo chociaż miejsce jest sympatyczne. Na tyle zraziła nas do siebie, że przez ponad rok nie jadłam tam nic.
Aż tu wczoraj( a raczej już dzisiaj) miła niespodzianka. Dobrze wypieczone puszyste ciasto. Dużo składników na całej pizzy i przede wszystkim paliła niemiłosiernie( ostra jak zęby Draculi)
Cieszę się, że znowu będzie tam można wpadać na pizze(czasem zamówić do domu)
Życzę więc Draculi w 2008 roku, by utrzymała smak pizzy z Sylwestrowej nocy:)