środa, 5 września 2007

Szynka z colą

Nie lubię coca coli. Nie, żebym wogóle nie piła. Czasem organizm jednak potrzebuje czegoś okropnego z bąbelkami. Są wtedy dwa rozwiązania- kupić małą butelkę-wypić a potem narzekać na przedawkowanie bąbelków albo kupić dużą butelkę 2l i zrobić szynkę w coli.
Przepis jak każdy inny- jest dziecinnie prosty.
2 kilogramy szynki wieprzowej(takie mięsko, co nazywa się "od szynki")
2l coca-coli(myślę, że Pepsi również się nadaje:)
goździki (garść)--niestety z powodu goździkowstrętu mojego męża muszę ograniczać tą przyprawę...
musztarda-dowolna, ostra i dobra
cukier brązowy( trochę)
cebula, rodzynki( jak nie będzie to świat się nie zawali)
Coca colę wlać należy do garnka( dużego- musi się zmieścić razem z mięsem, wytrzymać uwalnianie sie bąbelków i zbierającą się okropną szaro-białą pianę)
Przez 2,5 godziny gotujemy to.Zasadniczo można wtedy odpocząć nasłuchując czy coca cola nie ucieka w przerażeniu z garnka, od czasu do czasu zbierając pianę....
Po ugotowaniu już zostaje tylko naszpikowanie szynki goździkami, posmarowanie musztardą i posypanie na końcu cukrem, obrzuceniu cebulą i rodzynkami. Pieczemy tak przygotowaną szynkę ok 10-15 minut, w naczyniu żarodopornym. Na dno naczynia można nalać trochę tej nieszczęsnej coli, żeby za bardzo nie wyschła.

Jemy pokrojoną w grube plastry, polaną tym dziwnym sosem powstałym z coli, musztardy, cebuli itd.

Brak komentarzy: