wtorek, 28 sierpnia 2007

Becherovka

Nie będę podawała przepisu na Becherovkę( nie znam jeszcze) ale na takie małe dobre COŚ.
Pomarańcze- pyszne, słodkie i soczyste trzeba obrać -- i to jest najbardziej odpowiedzialne zadanie w tej "potrawie".Pomarańczki muszę być obrane w ładne cząstki i pozbawione tych okropnych białych błonek oraz innych niejadalnych części.No dobra pestki mogą zostać-chwilowo:)
Myślę, że poza pomarańczami nadają się jeszcze inne owoce..Może ananas? Mango? Cytryna?
W każdym bądź razie pomarańcze lądują na talerzu, zalane dużą ilością Becherovki( Nie wiedziałam, że potrafią tyle wypić:))
Takie pijane pomarańcze muszą odpocząć w zamrażarce - dłuuugooo muszą odpoczywać.
Jak sobie odpoczną można już je jeść- takie chrupiące, zmrożone...można posypać cynamonem
Deser wyśmienity i chętnie zjem jeszcze nie raz pod warunkiem, że nie będę musiała sama obierać pomarańczy:)
Co ciekawe-Becherovka w tym roku obchodzi 200 urodziny:)

sos Balladyny

Gdzieś, kiedyś przeczytałam o sosie malinowym do mięsa.
Niestety, nie zapamiętałam składników.... przepisu nie znalazłam, a maliny dalej za mną chodziły.
I tak kolejny raz żołądek mojego męża będzie poddawany eksperymentom:)
Mój sos powstał z:
dużej garści malin( tyle zostało po moim śniadaniu:)
odrobiny whisky( te wstrętny czerwony Jaś który nadaje się tylko gotowania)
gałązki tymianku
ok łyżki octu winnego
pieprzu
Schab rozbiłam na kotlety, podsmażyłam a potem dusiłam na małym ogniu ok 1 h--razem z tą malinową mieszanką.
Zastanawiam się jeszcze czy przed podaniem nie zmiksuję samego sosu ale to dopiero jutro się okaże.
Może dodam jeszcze soku malinowego albo malin.... trochę za bardzo straciły kolor

Chyba zaczęła się epoka słodko-mięsna
Przewidywana duża ilość mieszanek owocowych sosów z mięskiem rozmaitym.
aaaa..mam trawę cytrynową więc może zrobię coś inspirowanego kuchnią chińską??
Udka z kurczaka grillowane z sosem sos sojowym i trawą cytrynową??
Może jeszcze szynka pieczona, polana sosem śliwkowym

Stanowczo dodam malin do sosu.

środa, 22 sierpnia 2007

To co bulwersuje gości

Czekolada i chilli
To połączenie jest zaskakujące dla wszystkich naszych gości.
Dziwne...tak niewiele potrzeba, żeby wywołać dyskusję na temat tego co z czym można jeść:))
Zwyczajna pierś z kurczaka -obsmażona na patelni duszona w czekoladowym sosie
Jak smaży się piersi wie każdy:)
podam tylko składniki na sos:
1 tabliczka czekolady
garść rodzynek,
1-2 maleńkie ostre papryczki( może być również ostra papryka w proszku
garść rodzynek
odrobina mleka lub wody do rozrobienia sosu.
w porywie można dodać kieliszek brandy:)

Podsmażone kurze cycki wyjmujemy z patelni i w sosie(tłuszczu, który został na patelni) na małym ogniu rozpuszczamy powoli czekoladę, dodajemy rodzynki i wodą lub mlekiem doprowadzamy sos do formy sosu a nie czekoladowej papki.
Uwaga-- papryczkę trzeba dodać na końcu--ona nie musi się przegryzać za bardzo:)))
Wystarczająco się przegryzie w żołądku.
Do sosu wrzucamy piersi i dusimy pod przykryciem aż mięso ładnie zmięknie i przesiąknie czekoladą.
Podawanie: solo:)
z sałatą i pieczonymi ziemniakami.
z pieczywem( Ta wersja chyba najbardziej smakuje mojemu mężowi-przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć patrząc jak za pomocą chleba wyjada resztki czekoladowego sosu z talerza:))

wtorek, 21 sierpnia 2007

sprzątanie lodówki

Czasem trzeba posprzątać... również w lodówce powstają wtedy zapiekanki, sałatki- "Śmietniczki"
Zazwyczaj są jadalne...a nawet smaczne:)
Po sobotnim grillu poza ponczem został: bundz, 1 fioletowa cebula,szczypiorek, cebulka konserwowa, oliwki, resztka koncentratu pomidorowego, czosnek...
Dziś po powrocie z pracy mój mąż zastanie kolejną niepowtarzalną(tak, tak!:) wersję zapiekanki makaronowej.
Dzisiejsza zapiekanka Śmietniczka składa się z :
makaronu kokardki(błagam nie pytajcie o dokładną ilość-wrzuciłam do garnka to co zostało w opakowaniu:)
Makaron oczywiście należy ugotować.
pokrojony w kostkę bundz( zalany wcześniej oliwą z oliwek z doatkiem chilli)
Bundz był już trochę stary i śmierdzący...tfuuu przepraszam bundz był wspaniale aromatycznym dojrzałym serkiem:)
garść rodzynek,
garść słonecznika,
1 wcześniej wspominana cebula pokrojona w talarki
szczypiorek(również pokrojony drobno--w moim przypadku wyszło średnio drobno:)
oliwki,
cebulka konserwowa
nieszczęsna resztka koncentratu pomidorowego

To wszystko wymieszałam w naczyniu żaroodpornym, posypałam ziołami prowansalskimi, dodałam 2 ząbki czosnku...

i zapiekłam
Przed chwilą skończyłam jeść porcję próbną--jadalna, smaczna i ten ciągnący się bundz.....mniam
Wariacji na temat makaronu i resztek lodówkowych będzie jeszcze sporo.

niedziela, 19 sierpnia 2007

Tiramisu

Tiramisu...deser marzeń.
Mało jest miejsc gdzie można zjeść dobre tiramisu, zrobione na serku mascarpone, odpowiednio słodkie, odpowiednio nasączone alkoholem:) odpowiedniej wielkości i w cenie która nie zabija:)
Zamiast narzekać lepiej poświecić 0,5 godziny na zrobienie własnego tiramisu.Potem już zostaje tylko delektowanie się smakiem.


500g serka mascarpone( można go zastąpić drobno zmielonym białym serem połączonym ze odrobiną masła)

4-5 żółtek
300g biszkoptów
filiżanka kawy(mocna, rozpuszczalna)
kieliszek brandy
kakao lub czekolada w płatkach -do posypania.

Żółtka trzeba ubić z cukrem i serkiem mascarpone (ok 10 minut- aż cukier przestanie skrzypić) pod zębami:)
Na spód naczynia żaroodpornego wyłożyć warstwę biszkoptów nasączonych brandy i kawą(Uważajcie, żeby biszkopty za bardzo nie namokły bo nie dotrą w całości do naczynia:)
Na warstwę biszkoptów nakładamy warstwę masy serowej. Kolejna warstwa i biszkoptów i potem znowu masa serowa. Ilość warstw zależy od wielkości naczynia:)
Całość posypujemy kakao lub płatkami czekoladowymi.
Wkładamy do lodówki-najlepiej na kilka godzin- żeby całość się "przegryzła"
Po męczących godzinach oczekiwania z radością wyciągamy deser, dzielimy na porcje i jemy....jemy....jemy....
Uwaga!! Tiramisu ma jedną dużą wadę-- zawsze jest go za mało:)