poniedziałek, 31 grudnia 2007

Indyk w płatkach migdałowych

Nie lubię mięsa pieczonego, które jest tylko mięsem.
Dlatego indyka, którego dostaliśmy już upieczonego właśnie doprawiam.
Będzie sos pomarańczowy z płatkami migdałowymi. Nie obędzie się w nim bez jakiegoś alkoholu ale co to będzie nie jestem jeszcze pewna.
Idę do kuchni czarować. To będzie ostatnia potrawa w tym roku.
..............................................................
Indyk polany grubą warstwą miodu mniszkowego już się podpieka. Poza migdałami i pomarańczami wydusiłam jeszcze sok z jednej cytryny.
Jeszcze tylko szczypta pieprzu, likier pomarańczowy i gotowe.

Sałatka sylwestrowa

Myślę, że ta sałatka może spokojnie zastąpić obiad.Jest bardzo sycąca.
Po moich nieudanych próbach cepelinowych zostało mi kilka ugotowanych ziemniaków.
Pokroiłam kawałek szynki( w kostkę), dodałam kukurydzę, cebulę, zółty tarty ser, zieloną cebulkę, czerwoną paprykę trochę jogurtu i majonezu. do tego przyprawy.
Wielka micha sałatki będzie w sam raz przed wyprawą na Sylwestrowy Maraton do ARSu. Może zostanie coś jeszcze na Noworoczne śniadanie.

Sylwester

Zaczynałam pisać tego bloga żeby uporządkować swoje przepisy. Ponieważ moja kuchnia to głównie eksperymenty, nie zawsze zapamiętywałam składniki potraw wymyślanych w trakcie gotowania. Tu przynajmniej mogę wpisywać dokładnie to co dodałam a potem porownywać kolejne wersje potraw.
Z przyjemnością zauważam coraz bardziej poszerzające się grono czytelników.
Dziękuję Wam wszystkim bardzo.
Mam nadzieję, że nie tylko czytacie o tym co gotuję ale również sami, zainspirowani tym co piszę, próbujecie ekperymentować w kuchni.
Wszystkim czytającym i gotującym życzę pięknego 2008 roku!

ostatki


Udało mi się zrobić zdjęcie wczorajszego ciasta czekoladowego. Ostatnie dwa kawałki.

niedziela, 30 grudnia 2007

ciasto czekoladowe

Ciasto czekoladowe, które jest bardzo podobne do naszego murzynka, a nawet prostsze do zrobienia. Kilka chwil i gotowe.
Potrzemujemu:

- 2 tabliczki (200 g) gorzkiej czekolady
- 1 kostka (200 g) masła
- 100 g mąki
- 300 g cukru
- 6 jaj
- 50 g łuskanych włoskich orzechów ( mogą być również migdały)
Rozpuszczamy czekoladę z masłem w garnuszku.
Jajka ubijamy, dodajemy cukier i mąkę, mieszamy z wystudzoną czekoladą(z masłem)
Dorzucamy orzechy i migdały i pieczemy w formie keksowej, na blasze lub tortownicy.
Czas pieczenia mniej więcej 25 mnut( 200°C)
Ciasto bardzo smaczne- zwłaszcza w połączeniu z czekoladą na gorąco.
Zdjęcie będzie jeśli do jutro zostanie chociaż kawałek.

porażka kulinarna - cepeliny

Już jakiś czas temu obiecałam mojemu mężowi, że ugotuję cepeliny. Jedliśmy je w restauracji Jarema w Krakowie( tam gdzie mieliśmy wesele). Były pyszne i coś takiego chciałabym ugotować.
Do tej pory odbyły się trzy próby.Niestety nieudane...
Nie jestem przyzwyczajona do porażek kulinarnych, a ta była straszna.
Niby robię wszystko wg przepisu(a może to błąd?) Rozlatują się, albo są zbyt suche, zbyt mokre...
Sfrustrowana poprosiłam o pomoc forumowiczów z goldenline(moja ulubiona grupa gotująca)i od razu dostałam odpowiedź. Nie wiem czy to rozwiąże moje problemy z cepelinami ale zawsze to jakaś nadzieja. Jutro kolejne podejście. Mam nadzieję, że tym razem zakończy się sukcesem. Żeby nie zakończyć dnia czymś nieudanym upiekłam ciasto czekoladowe- typowe brownie. Pycha- będę je powtarzać

piątek, 28 grudnia 2007

Coś dobrego

Czasem chodzi za mną ochota na coś dobrego. "Coś dobrego" ma nieokreślony smak, nieokreslony wygląd, nieokeślony zapach. Nie ma na to coś przepisu bo za każdym razem jest czymś innym. "Coś dobrego" męczy i dręczy i zanim nie odkryję czym jest prowadzi do lodówki, do sklepu, w kierunku książki kucharskiej...
"Coś dobrego" czasem jest proste i łatwe do zdobycia innym razem męczy dłużej i potrzebuje więcej czasu.
"Coś dobrego" może być wszystkim co smakuje zawsze lub tylko okazjonalnie.
Dziś znowu pojawiła się ochota na coś dobrego. Nie ma tego w kuchni(już sprawdziłam)
Do sklepu już się nie wybiorę(za późno).Poszukam przepisu i może starczy mi się jeszcze dziś by zrobić coś dobrego

Domowe przepisy na przeziębienie

Zima zwiększa zapotrzebowanie na domowe leki przeciwko przeziębieniom. Ile domów tyle metod leczenia. Pomyślałam, że warto zebrać je by móc stosować hurtowo.
1.Herbata z sokiem malinowym( ale rpawdzimym sokiem a nei syropem ze sklepu- nawet te o swojsko brzmiących nazwach są syropami a nie prawdziwymi sokami.
2.Herbata z cytryną i miodem, suszonymi malinami, wódką, whisky, gożdzikami. Może być czarna. Ja preferuję zwykłą senchę.
3.kogel-mogel. Wersja dziecięca tylko jajko i cukier - taka bardziej dorosla- wzbogacona sppirytusem lub whiskey.
4.Grzane wino - z cynamonem, miodem, goździkami, rodzynkami, migadałami, cząstkami pomarańczy...mniammm rozmarzyłam się...
5.Zwykła cytryna z cukrem - wykręca usta ale rzeczywiście pomagana gardło( tu powinna odezwać się moja mama - z jakimś " a nie mówiłam:)
6. Syrop czosnkowy Babci Tosi. Najgorsze lekarstwo jakie znam. Już wolę ból gardła i gorączkę niż picie tego specyfiku. Podobno pomaga ale, żeby tak się stało trzeba jeszcze uwierzyć w działanie tego leku.Ja nie wierzę.
7.Rzucie aloesu- to z kolei przepis Babci Ani. Smak gałązek aloesu jest bardzo delikatny. Podobno pomagają na gardło- ja to pamiętam tylko jako coś smacznego.
8.Mamałyga ze śmietaną i kasza manna z sokiem malinowym.Teraz się wszyscy oburzą,że nie są to potrawy lecznicze. Może i nie są ale mnie leczyły. Kojarzą mi się z dizeciństwem i przeziębieniami.
9.Najswieższy wynalazek leczniczy. Drink na bazie czerwonego jasia wędrowniczka - poelcany przez znawców tegoż trunku. Kieliszek whiskey, kieliszek śmietanki 30%, trochę miodu i lód. Wymieszać dokładnie i pić. Uwaga! Zabójczy- może nawet bardziej niż grzaniec ale działa.
10.Adwokat domowej produkcji.Tajna receptura mojego męża w połączeniu ze swieżymi jajkami(dostawa przemyska:) leczy gardło przez cały rok. Idealny do lodów.Niestety szybko mi się przejadł. Po roku przerwy zatęskniłam za kieliszkiem- oczywiście jako lekarstwo.
Jak tylko przypomnę sobie jakieś inne lecznicze przepisy uzupełnię bazę.

poniedziałek, 24 grudnia 2007

Ciasteczka korzenne PEPPARKAKOR

Zrobiłam coś mniej więcej według przepisu znalezionego na forum mojej ulubionej goldenlinowej grupy kulinarnej.

Tak wygląda oryginalny przepis
50 ml wody

60 ml miodu

50 g cukru do wypieków

60 g margaryny

260 g mąki pszennej

1/3 łyżeczki sody

1/2 łyżeczki mielonego imbiru

1/4 łyżeczki mielonego pieprzu

1 1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 łyżeczki sproszkowanych goździków

(zamiast przypraw można użyć 2 łyżek gotowej przyprawy do piernika)

Wodę zagotowujemy z cukrem i miodem. Do gorącej masy dodajemy przyprawy korzenne i margarynę, mieszamy aż margaryna się rozpuści. Gdy masa trochę przestygnie (nie całkiem, ma być wyraźnie ciepła) wsypujemy mąkę wymieszaną z sodą. Dobrze mieszamy. Ciasto jest luźne. Przekładamy ciasto do miski, przykrywamy folią i schładzamy przez noc. Następnego dnia wałkujemy ciasto (musi być bardzo cienkie), wycinamy ciasteczka i pieczemy przez 6-8 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni.
Ja dodałam oczywiście więcej cynamonu i miodu.
Teraz pozostało mi oblanie ciastek polewą z czekolady.

Wrażenia ekstremalne

Po raz kolejny chilli i czekolada- tym razem wydanie ekstremalne
czerwone papryczki chili z ogonkami w ilościach niewielkich.
gorzka czekolada, 1 łyżka masła, kieliszek likieru cointreau, 2 łyżki brązowego cukru
Papryczki przecinamy na pół i usuwamy pestki chociaż w całości wyglądają ładniej...
Zalewamy papryki gorącą wodą i odtsawiamy na chwilę(ok 30 minut)
Rozpuszczamy czekoladę, dodajemy likier, masło i zanurzamy paryczki w gorącej płynnej masie. Wrzucamy do lodówki/zamrażarki i jemy w małych ilościach

piątek, 21 grudnia 2007

Wiedźma o duszy dobrej wróżki czyli ukryta słodycz

Bajek opowiadać nie zamierzam, Pisać autobiografii również. Podam tlyko przepis na pikantne udko z kurczaka z ananasem.
Udka marynujemy przez kilka godzin w przyprawach z dodatkiem oliwy. Chilli, słodka papryka, pieprz czarny, sól, odrobina kardamonu- dowolna kombinacja z odrobiną lżejszych smaków -zioła prowansalskie, oregano.
Kroimi kilka ząbków czosnku w plasterki- nacieramy nimi kurczaka.
Teraz najważniejsze- Po skórę kurczaka wkładamy po plastrze ananasa - więcej się nie zmieści- chyba, ze mamy kurczaki mutanty a nie takie małe, z ptasią grypą.
Również pod skórę wlewamy sok z ananasa- wypłynie ale to nie szkodzi.
Możemy dodać również mandarynki z puszki. Oczywiście razem z sokiem
Całość wkładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy.
Ciekawie wygląda takie upieczone udko z zarysowanym na powierzchni krążkiem ananasa.
Mocniejsze przypieczenie skórki powoduje uwolnienie się ananasa na powierzchnię uda:)
Ten ostro - słodki sos z kurczaka wspaniały jest także na zimno z dobrym pieczywem.

Święta

Nie będzie nietypowych przepisów świątecznych. Tu jestem tradycjonalistką.

Musi być czerwony barszcz z uszkami,
pierogi z kapustą i grzybami,
karp smażony,
karp w galarecie
kutia- !!! w dużych ilościach,
kompot z suszu
makowce różnego rodzaju
pierniki - kształt i rozmiar dowolny

To jest Wigilijna Podstawa- cała reszta - śledzie, ziemniaki z octem, sałatki- mogą się zmieniać.
Niestety nie mam zdjęcia wigilijnego karpia.
pozostało tylko to...

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Orzechowy odlot

Podstawowa zasada w kuchni- nic nie robić z gorączką!
Robiłam w takim stanie sos orzechowy do kopytek i teraz nie mogę się patrzeć na orzeszki ziemne.
Trochę bałam się tych orzechów ale przeczytałam przepis Kręglickiej i postanowiłam zaryzykować( to wszystko przez temperaturę...)
Zmielilam garść orzechów nerkowca, nieco więcej orzechów ziemnych(oczywiście bez łupek)
i wrzuciłam na topiące się na patelni masło(ok pół kostki) do tego dodałam parmezan, sos sojowy, łyżkę miodu(za dużo - sos moim zdaniem był zbyt słodki)
dużo imbiru, ząbek czosnku, kilka kropli octu winnego i to chyba tyle. Przynajmniej teraz tak to pamiętam. Chwilę podsmażałam wszystkie składniki cały czas mieszając. Wrzuciłam ugotowane kopytka na patelnię i wymieszałam dokładnie z sosem.Potem już tylko pozostało to zjeść. Tu pojawił się problem - sos jest ciekawy, oryginalny ale pierońsko sycący. Danie chyba lepsze jako przystawka, może odrobina sosu do mięsa ale taki wielki talerz kopytek z sosem orzychowym to było już dla mnie za dużo.
Od wczoraj, więc cierpię na orzeszkowstręt pospolity. Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie bo chciałabym wypróbować ten sos z pieczonym schabem np albo udkami czy skrzydełkami.

A to przepis Agnieszki.Kręglickiej z kuchnia.gazeta.pl który był moją inspiracją w gorączce.
Sos z orzeszków ziemnych

Składniki:
- 1 szklanka masła z orzeszków ziemnych
- 1 szklanka mleka kokosowego
- 3 łyżki oleju
- 1 cebula
- 2 łyżeczki utartego imbiru
- 3 utarte zšbki czosnku
- 3 łyżki słodkiego sosu sojowego
- szczypta kruszonego chilli lub pasta chilli
- sok z 1/2 limonki
- 3 łyżki sosu rybnego

Sposób przyrządzania:

Zeszklić cebulę, dodać czosnek, imbir, chilli i sos sojowy, trochę wody, zagotować. Dodać mleczko kokosowe i masło orzechowe. Wymieszać. Dodać sos rybny i sok z limonki. Doprawić. Podawać na zimno posypany kolendrą.

piątek, 14 grudnia 2007

placki kukurydziane

Placki kukurydziane to dzisiejszy eksperyment.
Nie zawierają w sobie mąki kukurydzianej ale całe ziarnka kukurydzy.
Dwa jajka, mąka, trochę mleka, odrobina proszku do pieczenia, sól, pieprz, ostra papryka i kilka kropli sosu sojowego- To wszystko ładnie zmiksowane wymieszane z puszką kukurydzy(bez puszki). Smażone na patelni jak placki ziemniaczane, jabłkowe czy jakieś inne. Ciepłe można posypać tartym serem( parmezan lub dowolny inny w kolorach od bieli do ciemnej żółci)Plesniaki odradzam- mogą być zbyt agresywnym akcentem przy delkatnej slodkiej kukurydzy.Chociaż kto wie...

pstrąg z rozmarynem

Pstrąg sam w sobie jest tak pyszną rybę, że żal ją psuć innymi dodatkowymi aromatami.
Zaryzykowalam jednak i po natarciu ryb solą morską dodałam jeszcze solidną garść rozmaryny do środka. Zapach po upieczeniu był delikatny ale ładnie komponujący się z pstrągiem. Następnym razem wypróbuję, jeszcze mocniejszy aromat ale nie będzie to estragon.

Marchewa

sobota, 8 grudnia 2007

sałatka na ciepło

Właściwie można ją równie dobrze nazwać zapiekanką.
Podstawą są ziemniaki- ugotowane w mundurkach i pokrojone w dużą kostkę.
Kiedy ziemniaki się gotują na patelni lekko podsmażamy cebulę, dodajemy czerwoną fasolkę z puszki- i uwaga! whisky( oczywiście najgorszą mozliwą- czerwonego Jasia Wędrowniczka - nadaje się tylko do gotowania)przyprawiamy ostrą papryką, solą pieprzem, może też być tymianek i dusimy przez ok kwadrans. Czasem trzeba dolać wody(zwykłej z kranu lub ognistej:)
Łączymy ziemniaki z rzeczami uduszonymi na patelni i posypujemy parmezanem. Jemy - w dużych ilościach.

jagnięcina

Kolejny debiut kulinarny.Jakoś wcześniej jagnięcina mi nie smakowała. Doceniłam ją dopiero w swoim wykonaniu.
Taki udziec jagnięcy wystarcza na 2 obiady dla dwóch osób- więc mięska jest sporo.
Przepisów na jagnięcinę zbyt wiele nie znalazłam więc jak zwykle dobierałam sama dodatki. Natarłam udziec czosnkiem, solą, miętą suszoną, tymiankiem, majerankiem, pieprzem, ziołami prowansalskimi i bazylią. Skropiłam lekko oliwą(może nie było to potrzebne bo baran tłusty był i włożyłam w naczyniu żaroodpornym do piekarnika. Długo się mięso piekło ale wyszło całkiem smaczne.
W zamrażarce czeka drugi kawał barana - może jeszcze przed Bożym Narodzeniem upiekę jakoś inaczej...

wtorek, 4 grudnia 2007

ach ten seler...

Od wczoraj sałatka z selerem naciowym stała się jedną z listy moich ulubionych sałatek.
Makaron kokardki- czy farfalle jak kto woli. Dusimy pieczarki(ok 20-30dag), podsmażamy słonecznik i rodzynki. Kroimi drobno zieloną cebulkę lub szczypiorek no i oczywiście selera.Wszystko solimi, pieprzymy, i parmezanimy( no chyba tak powinno nazywać się posypywanie parmezanem?)
a i oczywiście 2 ząbki czosnku, może trochę czerwonej słodkiej papryki.

czwartek, 29 listopada 2007

sos marchwiowo - imbirowy-zadanie wykonane

Szybciej niż myślałam- zrobiłam ten sos. Oczywiście "trochę" jak zwykle zmodyfikowałam przepis. Stanowczo sos potrzebuje więcej imbiru, kardamonu trochę i dużo sosu sojowego.
W całości zabrakło mi miodu lub syropu klonowego.
Uwaga! Sos nie wygląda zbyt pięknie- nadaje się raczej na kolację przy świecach niż obiad. Przy pełnym słońcu czy mocnych żarówkach mógłby stracić trochę uroku.Je się wszystkimi zmysłami przecież...
Podałam go nie , z cykorią a z drobno porwaną sałatą lodową.
Smak oryginalny i chyba zwiększę ilość marchewki w kuchni.

niedziela, 25 listopada 2007

pijany farsz



Dziś kolejna wersja farszu do naleśników. Tym razem na ostro.
Czerwoną fasolkę wrzucamy na patelnię, dodajemy dobrą, pokrojoną w kostkę szynkę, pół cebuli, 2 ząbki czosnku(oczywiście ilości są orientacyjne- wszystko zależy od upodobań)
pół puszki ananasa(pokrojony w kostkę), koncentrat pomidorowy i mój przecier paprykowy(przepis podawałam jakiś czas temu). Dusimy wszystko ok 15 minut. Uwaga na fasolkę, żeby nie przypaliła się.Pod koniec dodajemy kieliszek czerwonego wina.
Rozgrzewamy piekarnik.
Naleśniki napełniamy farszem. Mozna dodać plastry żółtego sera do środka i na zewnątrz.
Zapiekamy naleśniki aż ser na wierzchu się roztopi a naleśniki będą lekko chrupiące.
Jemy oczywiście popijając czerwonym winem.

sobota, 24 listopada 2007

sos imbirowy

Przepis podany przez Martę Gessler. Przeczytałam i od razu poczułam zapach takiego marchwiowo- imbirowego sosu. Nie wiem, kiedy wykorzytam ten przepis ale musiałam go tu zapisać- inaczej by zaginął.

"1 średnia marchewka pokrojona, 1 łyżka startego imbiru, 3 łyżki octu ryżowego, 1 łyżka sosu sojowego, 1 łyżka wody, 3 łyżki oleju roślinnego

W blenderze zmiksować imbir i marchewkę. Dodać ocet, sos sojowy, wodę. Na końcu olej. Najlepiej smakuje z rzymską sałatą i cykorią."
(Wysokie Obcasy)
Myślę, że równie dobrze będzie smakował z wołowiną pieczoną lub innym czerownym mięsem.

sałatka owocowa

Brak słońca i zimno zwiekszyło zapotrzebowanie na owoce. W tym tygodniu już 3 raz jest sałatka owocowa. Dzisiejsza wersja wystąpiła w roli farszu do pysznych naleśników mojego męża. Sekretnego przepisu na naleśniki zdradzać nie będę ale składniki sałatki mogą się tu pojawić.
kilka tartych jabłek, rodzynki, orzechy, ananasy pokrojone w kostkę, puszka tzw mieszanki egzotycznej(mango, papaja, banany), duża łyżka miodu z mniszka i obowiązkowo cynamon. Na koniec dodałam jeszcze kilka mrożonych malin, które powoli rozmrażając się dodatkowo ochłodziły sałatkę.
Myślę, że do resztki sałatki dodam trochę różowego martini- będzie idealna na kolację.

poniedziałek, 19 listopada 2007

czekoladowy raj

Niesamowite jak duży kubek gorącej czekolady z pianką tak może poprawic nastrój.
Najlepiej smakuje z miodem z mniszka, z odrobiną cynamonu.
Ciemna, gorzka czekolada w płatkach, rozpuszczona w mleku. to wszystko zagotowane i ubite blenderem. Ślinka mi cieknie na samą myśl o tej czekoladowej piance.

Brak kreseczki nad c

Chciałabym wszystkich czytelnikow przeprosic, za to, że w najbliższym czasie w moich wypowiedziach nie bedzie kreseczki nad c w wyrazach, ktore tego potrzebuja.
Termin usunięcia usterki nie jest mi znany. Może jakiaś szarlotka, bądź sernik przyspieszą ponowne pojawienie sie c z kreseczką:)

schab w pomarańczach

Zimno się zrobiło...szaro...buro...sennie. Pilnie potrzebuję jakiegoś jedzenia dodającego energii.
Na jutro wymysliłam schab w pomarańczach. Trochę słońca i ten niesamowity zapach pomarańczy, który kojarzy mi się ze Świętami Bożego Narodzenia. Do tego orzechy i dobre wino.
Schab bez kości rozbijamy na średniej grubości kotlety. Lekko obsmażamy na patelni. Wyciskamy sok z 3 pomarańczy i wlewamy na patelnię. Można też dodac całe cząstki pomarańczy ale bez tej białej błonki. Schab dusimy w zalewie pomarańczowej. Długośc duszenia jeszcze jest nieokreslona- proces trwa nadal.
Moze jutro dopiszę.
Do tego duszonego dodajemy sól, pieprz, odrobinę włoskich orzechów. Zastanawiam się jeszcze nad sosem sojowym, lub miodem. Jakoś nie czuję jeszcze tego połączenia.
Teraz zanurzam się w zapachu duszonych pomarańczy.Jakoś tak się weselej od tego zrobiło.

wtorek, 30 października 2007

kasza gryczana

Moja ciocia robi kaszę gryczaną z boczkiem i orzechami pinii ja kiedyś zapiekałam kaszę gryczaną z ostrą papryczką chilli. Dziś nowa wersja kaszy gryczanej.
Ugotowaną wcześniej kaszę gryczaną wrzucamy na patelnię. Przyda się odrobina oleju do smażenia. Drobno siekamy orzechy nerkowca( beznadziejne zajęcie- dziś zostało okupione moją własną krwią) Możemy wsypać trochę rodzynek. Całość mieszamy i podsmażamy. Zapomniałabym o papryczce- dodajemy jedną w całości na całą potrawę- smażąc kaszę mieszamy dosyć często- tak, by ostry smak papryki mógł rozłożyć się w całej potrawie.
Taką kaszę możemy jeść jako dodatek do mięs albo jako osobne danie np na kolację.

sałatka z kapusty pekińskiej

Zaczął się sezon na kapustę pekińską, która idealnie nadaje się jako baza do sałatek.
Dziś wersja z serem mascarpone. Zamiast jogurtu, majonezu czy śmietany- dodałam 1 opakowanie serka mascarpone.
Kapustę posiekałam drobno wymieszałam z serkiem. Dodałam pokrojonego w kostkę ananasa, rodzynki, drobno(jak na moje możliwości) posiekana dymka, 2 ząbki czosnku, sól, pieprz, zioła prowansalskie i tyle.

piątek, 26 października 2007

zupa serowa błyskawiczna

Najszybsza zupa serowa.
Podstawą jest rosół. Nie mogę powiedzieć, że lubię rosół ale jako baza do innych zup czasem się przydaje. Niestety jest najczęściej podawaną zupą na weselach i innych imprezach okolicznościowych. Dlaczego????Przecież jest tyle innych zup na świecie.
Wracając do zupy serowej i nieszczęsnego rosołu.
Można przygotować go wcześniej, niektórzy również mrożą i przechowują jak kostki lodu.
Jak już mamy przygotowaną bazę rosołową dodajemy do niej ostrą paprykę chilli, może być również jeden suszony grzybek(daje niesamowity zapach mdłemu rosołowi)
Do rosołu wrzucamy 2-3 serki topione( najlepiej czyste, chociaż jakieś grzybowe również mogą być)
Można dodać odrobinę jakiegoś ostrzejszego sera- ja dziś dodałam lazura(ok 5dag- żeby nie zagłuszył smakiem całości). Wszystko miksujemy na gładką masę i zupa prawie gotowa.
Przed podaniem wrzucamy grzanki i posypujemy parmezanem.
Fajnie byłoby zapiec zupę w miseczkach żaroodpornych np z plastrem sera na wierzchu ale niestety nie mam więc będzie tylko z grzankami i permezanem. W sumie można też posypać pietruszką albo koperkiem...Z umiarem oczywiście. Nie każdy lubi zieleninę w ilościach hurtowych.

środa, 24 października 2007

sałatka kombinowana

Dzisiejsza kombinacja składników sałatkowych to: ananas, pierś kurczaka duszona w soku ananasowym, czerwona papryka, tarty żółty ser, oliwki, kukurydza, marynowane czerwone winogrona, czosnek, majonez +jogurt, -- taka zwyczajna sałatka na kolację.
Jak goście będą jeszcze głodni to w lodówce czekać będzie jeszcze salata lodowa z granatem.
Taka mała wybuchowa niespodzianka.
Zastanawiam się nad winem do takiej sałatki. Najchętniej piłabym czerwone wytrawne do każdej potrawy, o każdej porze. Znawcy wina pewnie uznają to za profanację ale ja naprawdę nie lubię białych win!

sobota, 13 października 2007

a miało być na dwa obiady....

Gulasz- kolejna wersja oczywiście na pysznej wołowince. Do tego puszka ananasa, papryka pokrojona w kostkę, ząbek czosnku, fioletowa cebula(dałam pół ale myślę, że spokojnie można dać więcej), koncentrat pomidorowy, papryczka chilli, lampka czerwonego wina( Frontera dziś więc do gulaszu również) i to wszystko dusimy...długo. Oczywiście jeszcze jakieś przyprawy..sól, pieprz, odrobina imbiru i cynamonu(ale naprawdę odrobina) i można jeść.

czwartek, 11 października 2007

Imbirki

Na zimne wieczory....rozgrzewające, pachnące...
Kruche ciasto(masło, mąka, cukier, jajko) i dużo imbiru oraz odrobina cynamonu:))
Dziś w formie gwiazdek.
Taki mały dodatek do przegryzającego się w lodówce tiramisu.

wtorek, 2 października 2007

naleweczki

temat rzeka....zwłaszcza w mojej rodzinie:) Nie będę robić żadnych rankingów, która najlepsza:) Wszystko zależy od okazji. Powiem tylko tyle- wiśniówka i pigwówka mojej mamy, kawówka i paprykówka na miodzie- męża oraz niezapomniana orzechówka Dziadka Zdzicha:)
Odważyłam się dziś zrobić coś nowego. Nalewka z imbiru na miodzie, z delikatnym posmakiem limonki. zobaczę co z tego wyjdzie za 2 miesiące bo tyle będzie musiała poczekać.
Druga to czysta limonkowa z trawą cytrynową. Przerobiłam trochę przepis z Gazety Wyborczej -okaże się czy dobrze zrobiłam

poniedziałek, 1 października 2007

zapowiedzi

Najbliższe czasy chyba będą twórcze kulinarnie jedynie w teorii.
W praktyce postaram się jednak sprawdzać przepisy kulinarne z notatnika prababci. Wkrótce pojawi się tu kilka wersji przepisów na pierniki.
Przyznam się bez bicia - piernika sama nigdy nie piekłam. Piernikowe wypieki babci Tosi w pełni zaspakajały potrzeby piernikowe całej rodziny, znajomych, sąsiadów bliższych i dalszych.
Teraz mam ambitne plany zmierzyć się z piernikowym ciastem w 10 odsłonach:)

niedziela, 30 września 2007

wołowina duszona

To taki dobry domowy obiad. Bezpieczne zestawienia smakowe. Będzie smakować nawet najbardziej konserwatywnie nastawionym głodomorom:)
Wołowinę trzeba pokroić, rozbić i podsmażyć. Potem już tylko się dusi...i dusi...Czas duszenia zależy od wieku mięsa przed zabiciem.Razem z wołowiną dusimy dowolne grzybki( ta dowolność to w granicach rozsądku...no chyba, że planujemy zamach na teściową, szefa, złośliwego sąsiada itp:)
Uwaga! Za gatunek wybranych grzybów nie odpowiadam.
Ja dusiłam kurki.
Dodajemy, jeszcze cebulę, ząbek czosnku, sól, pieprz i pod koniec odrobina mąki do zagęszczenia sosu.Może być również śmietana - tylko uważać trzeba, żeby się nie ścięła.
Trochę wołowiny jeszcze zostało. Pokroję jutro w paseczki i z sosem sojowym i innymi chińskopodobnymi smakami wymieszam.

wtorek, 25 września 2007

kurki w sosie śmietanowym

Potrawa podobno nie powala na kolana ale mi bardzo smakowała. Może dlatego, że bardzo lubię grzyby i dawno nie jadłam kurek....a może to rzeczywiście było smaczne:)
Potrzebne są kurki( grzybki takie żółte a nie ptaki)
dusimy te kurki na małym ogniu(hmm czy używając płyty elektrycznej dalej mówimy na małym ogniu? a może na małym prądzie?)
W trakcie duszenia(kurek oczywiście) dodajemy gęstą śmietanę, sól, pieprz, tarty parmezan, pietruszkę, cebulę drobno pokrojoną(chyba jednak trzeba było tą cebulę jakoś na początku dodać)
Takie uduszone kury można jeść z dowolnym makaronem, ziemniakami lub chlebem.
Może nie zieje się ogniem po zjedzeniu takich grzybów( pieprz w granicach rozsądku) ale śmietana i parmezan bardzo ładnie wydobywają smak grzybów a o to tu chodziło.

piątek, 21 września 2007

imieninowa tarta z łososiem

Delikatna kolacja dla dwóch osób( pod warunkiem, że nie zje się całej tarty od razu- tylko połowę)
Często robię różne tarty więc przepis na ciasto podam tylko raz.
ok 10dag masła(prawdziwego!!!) ok 20-25 dag mąki, jajko, szczypta soli i odrobina zimnej wody.
Z tego wszystkiego zagniatamy ciasto, robimy kulę i zawinięte w folię wkładamy do lodówki.
Po ok pół godziny ciasto rozwałkowujemy w formie na tartę(lub zwykłej tortownicy) i pieczemy.
Różnie--15- minut czasem więcej...
Teraz farsz - i tu pole do popisu dla wyobraźni- 2-3 jajka, śmietana, mozarella jakieś przyprawy dowolne- zmiksowane wszystko i ta masa jest bazowym wypełniaczem.
Na podpieczone ciasto wylewamy jajeczno - śmietanową masę i dodajemy pokrojonego wędzonego łososia. Właśnie, właśnie! - dobrze, jeśli śmietana jest gęsta wtedy masa lepiej się trzyma:))
i pieczemy, oczywiście pieczemy:) też jakiś kwadrans, może trochę więcej.
Zamiast łososia można dać dosłownie wszystko co jadalne- brokuły, pomidory, paprykę, cebulę, różne sery, mięsą różne-upieczone oczywiście, wędliny,

czwartek, 13 września 2007

żeberka ...podobno dobre...

Niestety jak ostatnio robiłam żeberka z grilla nie udało mi się ich zjeść...No może to nie do końca prawda...przesadzam, zjadłam taki malutki kawałek.
W niedzielę zrobię znowu. Tym razem zjem więcej, dużo więcej:)
Żeberka robi się długo....cały dzień...Trzeba zrobić marynatę - sól, cukier,musztarda i mnóstwo innych kulinarnych afrodyzjaków:)) Tu należy poruszyć wyobraźnią:)
Osobno przygotowujemy glazurę-- cukier, masło, brandy, ocet, musztarda, miód.
Pokrojone żeberka muszą sobie poleżeć w marynacie. Potem należy je upiec w tej marynacie dodając cebulę i różne przyprawy - tu również używamy wyobraźni:)))
Potem zostaje już tylko grillowanie żeberek, polewając je glazurą... i jedzenie...
Będę mogła się w końcu przekonać czy te żeberka były takie dobre, czy to tylko goście byli mili:)

placki?

Nie wiem jak można nazwać te placki z kapustą.Racuchy z kapustą? a może placki ziemniaczane bez ziemniaków?
W każdym bądź razie jest to kolejna wariacja na temat ciasta racuchowego. Tym razem ciasto bez cukru ale z sosem sojowym. Jako nadzienie zamiast jabłek czy gruszek wykorzystałam kiszoną kapustę.
Kapusta jak kapusta... nie jest może moim ulubionym pożywieniem ale po tych plackach bardzo zyskała w moich oczach. Przed dodaniem ich do ciasta kapustę trochę podgotowałam z dodatkiem kiełbasy i oczywiście odcisnęłam z nadmiaru wody. Nie wiem czy gotowanie kapusty jest konieczne, sprawdzę to następnym razem.
A na jutro gotują się już grzybki do sosu....

wtorek, 11 września 2007

jabłka, gruszki....

Uwielbiam gruszki. Zwłaszcza twarde, niezbyt słodkie ale soczyste, z twardą skórką. Idealne.
Jutro będę robić gruszki w syropie- do słoików na zimę i racuchy. Racuchy z jabłkami są pyszne ale z gruszek...są pyszniejsze. Ciasto zwykłe, racuchowe- mąka, jajka, proszek do pieczenia,mleko, sól, cukier a do tego obrane, pokrojone w talarki gruszki..Same gruszki można wcześniej namoczyć w miodzie, czerwonym winie czy jakiejś innej smakowitej zalewie.

poniedziałek, 10 września 2007

cukinia

Już się skończyła... Zostało miłe wspomnienie smażonych kotletów z cukinii. Pozostaną wspomnieniem do czerwca/lipca przyszłego roku.
Cukinię razem z łupką kroimy w plasterki.
Smażymy w takim samym cieście jak racuchy jabłkowe.No, może prawie takim samym. Z dodatkiem sosu sojowego, chilli, czosnku wyciśniętego przez praskę, soli i pieprzu.
Smakują dobrze zarówno na ciepło jak i na zimno.
aaa i można je polewać sosem z jogurtu, serka homo i czosnku.
Mają jedną wadę - można ich zjeść naprawdę dużą ilość.

piątek, 7 września 2007

Sernik

Nie jestem autorką przepisu na sernik. Dostałam go od mojej mamy kilka lat temu. Sprawdzony wieloletnią tradycją rodzinną--zawsze wychodzi pyszny:)
1 kg sera białego- zmielonego, dobrego tłustego sera
30dag cukru
12 dag masła
szklanka śmietany słodkiej
10 jaj
0,5 łyżki mąki ziemniaczanej( podobno w oryginalnym przepisie jest 2,5 łyżki- ja daję 0,5 i też jest dobrze)
cukier waniliowy
rodzynki i inne rzeczy które lubicie mieć w serniku
Żółtka z cukrem ucieramy, dodajemy masło ucieramy, dodajemy ser i miksujemy aż będzie ładna masa.
Z białek robimy dużo sztywnej piany.
Na koniec mieszamy delikatnie całość wkładamy do tortownicy posmarowanej masłem i posypanej bułką tartą i pieczemy.
Zazwyczaj jest to coś około 1 godziny ale to już zależy od humoru sernika.Trzeba sprawdzać i tyle.

czwartek, 6 września 2007

Marynowane winogrona


Składniki:
Winogrona- odmiana dowolna( robiłam z dwóch różnych)
0,5kg cukru na 1 litr wody i ok 2kg owoców
niepełna szklanka octu 10%

5-8 goździków(może nie będzie za dużo:)

kawałek cynamonu( proszę nie niszczyć cynamonowych kolczyków czy naszyjników:)
łyżeczka soli
. Wodę z przyprawami i cukrem gotujemy, dodajemy ocet znowu gotujemy i już jest zalewa.
Winogronka układamy gęsto w słoikach, zalewamy zalewą i pasteryzujemy. Podobno 15 minut wystarczy:))


środa, 5 września 2007

Szynka z colą

Nie lubię coca coli. Nie, żebym wogóle nie piła. Czasem organizm jednak potrzebuje czegoś okropnego z bąbelkami. Są wtedy dwa rozwiązania- kupić małą butelkę-wypić a potem narzekać na przedawkowanie bąbelków albo kupić dużą butelkę 2l i zrobić szynkę w coli.
Przepis jak każdy inny- jest dziecinnie prosty.
2 kilogramy szynki wieprzowej(takie mięsko, co nazywa się "od szynki")
2l coca-coli(myślę, że Pepsi również się nadaje:)
goździki (garść)--niestety z powodu goździkowstrętu mojego męża muszę ograniczać tą przyprawę...
musztarda-dowolna, ostra i dobra
cukier brązowy( trochę)
cebula, rodzynki( jak nie będzie to świat się nie zawali)
Coca colę wlać należy do garnka( dużego- musi się zmieścić razem z mięsem, wytrzymać uwalnianie sie bąbelków i zbierającą się okropną szaro-białą pianę)
Przez 2,5 godziny gotujemy to.Zasadniczo można wtedy odpocząć nasłuchując czy coca cola nie ucieka w przerażeniu z garnka, od czasu do czasu zbierając pianę....
Po ugotowaniu już zostaje tylko naszpikowanie szynki goździkami, posmarowanie musztardą i posypanie na końcu cukrem, obrzuceniu cebulą i rodzynkami. Pieczemy tak przygotowaną szynkę ok 10-15 minut, w naczyniu żarodopornym. Na dno naczynia można nalać trochę tej nieszczęsnej coli, żeby za bardzo nie wyschła.

Jemy pokrojoną w grube plastry, polaną tym dziwnym sosem powstałym z coli, musztardy, cebuli itd.

Zamiast przepisu

poniedziałek, 3 września 2007

Szarlotka - niespodzianka

i jest już przepis na szarlotkę-niespodziankę....
Najpierw składniki bo dużo tego i sama korzystam z przepisu na kartce bo wiek już podeszły i pamięć słaba....


Składniki na ciasto:
- 1 i 1/3 szkl. mąki
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cukru
- 10 dag zimnego masła pokrojonego w kostkę
- 3 łyżki lodowatej wody
- 1/2 łyżeczki soku z cytryny lub octu jabłkowego
Ciasto się robi tak jak zwykłe kruche, tu nie ma co pisać nawet...

Nadzienie:

- 1,7 kg kwaskowatych jabłek (obrane, oczyszczone z gniazd nasiennych, pokrojone
w cienkie cząstki) wystarczy kilogram ale skoro ktoś chce się tak dokładnie trzymać przepisu to proszę bardzo, nie zabraniam:)

- 2/3 szkl. cukru
- 2 łyżki mąki
- 2 łyżeczki mielonego cynamonu( więcej, więcej!!!) Stanowczo w przepisach podają za mało cynamonu!!!!

- 2 łyżki stopionego masła
No to wszystko trzeba ładnie wymieszać i tyle




Składniki kruszonki:
- 1 szkl. mąki
- 1/2 szkl. białego cukru
- 1/4 szkl. brązowego cukru
- 1 i 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
- 1/2 łyżeczki soli
- 6 łyżek zimnego masła pokrojonego w wiórki
Wymieszać sypkie składniki, potem posiekane masło i blenderem albo palcami porozbijać na malutkie kawałeczki.Całość powinna mniej więcej wyglądać jak mokry piasek..

To teraz co robimy?
Kruche ciasto po zagnieceniu wrzucamy do lodówki na pół godziny, żeby było szybciej to do zamrażarki.
Chłodne ciasto rozwałkowujemy i najlepiej do formy na tartę wkładamy.
Na to mieszaninę z jabłkami a na wierzch drobimy kruszonkę
i teraz pieczenie..Jakoś czas i temperatura pieczenia ładnie pasuje do mojego piekarnika( a to nie jest częste, naprawdę!) Jak napisali 40 minut w temperaturze 200 C a potem kolejne 40 w temperaturze 170 C , to tak piekę!no.... może plus, minus 5 minut ale nie więcej:))
Kruszonka jest przyrumieniona, środek miękki i lepki a ciasto kruche. Czyli ciasto idealne a ja jak nie przepadałam nigdy za szarlotkami tak tą się objadam:)
Szarlotkę można zrobić w wersji śliwkowej i jakiejś tam innej. Do tej pory tylko z węgierkami eksperymentowałam ale pewnie na tym się nie skończy:)

czerwone

W garnku przygotowuje się żurawina przywieziona przez Teściów ze Szwecji.W drugim sos paprykowy do mięsa.
Sos w pierwotnej wersji mial być czymś w stylu aiwara(?) po połączeniu dwóch przepisów powstaje jakiś rodzaj powidła paprykowego.
Jest tam dużo czerwonej papryki, pokrojonej w kostkę
ostra chilli( odrobinka skruszona w palcach)
ocet
gorczyca
cukier(ok pół szklanki, ale ilość może się zmienić:)
sól j.w.
Gotuje się grzecznie za godzinę zobaczę co z tym dalej zrobić

W międzyczasie powstanie szarlotka na potrzeby negocjacji z mężem:)
Przepis na szarlotkę jest jednym z niewielu, którego zbyt nie modyfikuję!!
Receptura z sobotniego dodatku gazety wyborczej, wielokrotnie już wypróbowana.
Co ciekawe-za każdym razem wychodzi inaczej( Nikt nie podaje przecież przy jakiej pogodzie należy piec, w jakiej fazie księżyca itp)

sobota, 1 września 2007

szynka w kąpieli

Kolejne proste danie.
Potrzebna jest szynka ale najbardziej naturalna. Grube plastry ok 1cm ilość plastrów dowolna(jak zwykle ilości w moich przepisach:))
Na patelni grzejemy olej a w nim listki tymianku i rozmarynu. Powstaje bardzo aromatyczna kąpiel do smażenia. Wrzucamy plastry szynki i smażymy chwilę( czas chwili jest jak zwykle względny--od zbyt wielu czynników zależy:)
Mniej więcej w połowie smażenia dodajemy kilka łyżek miodu i smażymy w takim karmelowo - olejowym sosie.
Jedno z moich ulubionych ostatnio połączeń- tymianek, rozmaryn i miód....

sos śliwkowy

Tak naprawdę nie potrafię gotować ale bardzo to lubię robić. Niestety...
Ostatnio trochę nowości powstawało.
Sos śliwkowy
Proste i szybkie
Żółte śliwki bez pestek do garnka. Trochę rozgotować trzeba
Do śliwek dodałam odrobinę trawy cytrynowej(to jej debiut w mojej kuchni!!!)
pieprzu cytrynowego, pieprzówki na miodzie łyk mały, ocet winny i to tyle.
Sos gotowy. do mięsa. Może niekoniecznie do smażonej szynki z którą go podałam ale to juz inna historia. Teraz wiem, że mięso do tego sosu to najlepsze solo--bez zbędnych dodatków.Schab upieczony, szynka owszem ale sama...Do szynki wrócę jeszcze bo zasłużyła na to:)

wtorek, 28 sierpnia 2007

Becherovka

Nie będę podawała przepisu na Becherovkę( nie znam jeszcze) ale na takie małe dobre COŚ.
Pomarańcze- pyszne, słodkie i soczyste trzeba obrać -- i to jest najbardziej odpowiedzialne zadanie w tej "potrawie".Pomarańczki muszę być obrane w ładne cząstki i pozbawione tych okropnych białych błonek oraz innych niejadalnych części.No dobra pestki mogą zostać-chwilowo:)
Myślę, że poza pomarańczami nadają się jeszcze inne owoce..Może ananas? Mango? Cytryna?
W każdym bądź razie pomarańcze lądują na talerzu, zalane dużą ilością Becherovki( Nie wiedziałam, że potrafią tyle wypić:))
Takie pijane pomarańcze muszą odpocząć w zamrażarce - dłuuugooo muszą odpoczywać.
Jak sobie odpoczną można już je jeść- takie chrupiące, zmrożone...można posypać cynamonem
Deser wyśmienity i chętnie zjem jeszcze nie raz pod warunkiem, że nie będę musiała sama obierać pomarańczy:)
Co ciekawe-Becherovka w tym roku obchodzi 200 urodziny:)

sos Balladyny

Gdzieś, kiedyś przeczytałam o sosie malinowym do mięsa.
Niestety, nie zapamiętałam składników.... przepisu nie znalazłam, a maliny dalej za mną chodziły.
I tak kolejny raz żołądek mojego męża będzie poddawany eksperymentom:)
Mój sos powstał z:
dużej garści malin( tyle zostało po moim śniadaniu:)
odrobiny whisky( te wstrętny czerwony Jaś który nadaje się tylko gotowania)
gałązki tymianku
ok łyżki octu winnego
pieprzu
Schab rozbiłam na kotlety, podsmażyłam a potem dusiłam na małym ogniu ok 1 h--razem z tą malinową mieszanką.
Zastanawiam się jeszcze czy przed podaniem nie zmiksuję samego sosu ale to dopiero jutro się okaże.
Może dodam jeszcze soku malinowego albo malin.... trochę za bardzo straciły kolor

Chyba zaczęła się epoka słodko-mięsna
Przewidywana duża ilość mieszanek owocowych sosów z mięskiem rozmaitym.
aaaa..mam trawę cytrynową więc może zrobię coś inspirowanego kuchnią chińską??
Udka z kurczaka grillowane z sosem sos sojowym i trawą cytrynową??
Może jeszcze szynka pieczona, polana sosem śliwkowym

Stanowczo dodam malin do sosu.

środa, 22 sierpnia 2007

To co bulwersuje gości

Czekolada i chilli
To połączenie jest zaskakujące dla wszystkich naszych gości.
Dziwne...tak niewiele potrzeba, żeby wywołać dyskusję na temat tego co z czym można jeść:))
Zwyczajna pierś z kurczaka -obsmażona na patelni duszona w czekoladowym sosie
Jak smaży się piersi wie każdy:)
podam tylko składniki na sos:
1 tabliczka czekolady
garść rodzynek,
1-2 maleńkie ostre papryczki( może być również ostra papryka w proszku
garść rodzynek
odrobina mleka lub wody do rozrobienia sosu.
w porywie można dodać kieliszek brandy:)

Podsmażone kurze cycki wyjmujemy z patelni i w sosie(tłuszczu, który został na patelni) na małym ogniu rozpuszczamy powoli czekoladę, dodajemy rodzynki i wodą lub mlekiem doprowadzamy sos do formy sosu a nie czekoladowej papki.
Uwaga-- papryczkę trzeba dodać na końcu--ona nie musi się przegryzać za bardzo:)))
Wystarczająco się przegryzie w żołądku.
Do sosu wrzucamy piersi i dusimy pod przykryciem aż mięso ładnie zmięknie i przesiąknie czekoladą.
Podawanie: solo:)
z sałatą i pieczonymi ziemniakami.
z pieczywem( Ta wersja chyba najbardziej smakuje mojemu mężowi-przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć patrząc jak za pomocą chleba wyjada resztki czekoladowego sosu z talerza:))

wtorek, 21 sierpnia 2007

sprzątanie lodówki

Czasem trzeba posprzątać... również w lodówce powstają wtedy zapiekanki, sałatki- "Śmietniczki"
Zazwyczaj są jadalne...a nawet smaczne:)
Po sobotnim grillu poza ponczem został: bundz, 1 fioletowa cebula,szczypiorek, cebulka konserwowa, oliwki, resztka koncentratu pomidorowego, czosnek...
Dziś po powrocie z pracy mój mąż zastanie kolejną niepowtarzalną(tak, tak!:) wersję zapiekanki makaronowej.
Dzisiejsza zapiekanka Śmietniczka składa się z :
makaronu kokardki(błagam nie pytajcie o dokładną ilość-wrzuciłam do garnka to co zostało w opakowaniu:)
Makaron oczywiście należy ugotować.
pokrojony w kostkę bundz( zalany wcześniej oliwą z oliwek z doatkiem chilli)
Bundz był już trochę stary i śmierdzący...tfuuu przepraszam bundz był wspaniale aromatycznym dojrzałym serkiem:)
garść rodzynek,
garść słonecznika,
1 wcześniej wspominana cebula pokrojona w talarki
szczypiorek(również pokrojony drobno--w moim przypadku wyszło średnio drobno:)
oliwki,
cebulka konserwowa
nieszczęsna resztka koncentratu pomidorowego

To wszystko wymieszałam w naczyniu żaroodpornym, posypałam ziołami prowansalskimi, dodałam 2 ząbki czosnku...

i zapiekłam
Przed chwilą skończyłam jeść porcję próbną--jadalna, smaczna i ten ciągnący się bundz.....mniam
Wariacji na temat makaronu i resztek lodówkowych będzie jeszcze sporo.

niedziela, 19 sierpnia 2007

Tiramisu

Tiramisu...deser marzeń.
Mało jest miejsc gdzie można zjeść dobre tiramisu, zrobione na serku mascarpone, odpowiednio słodkie, odpowiednio nasączone alkoholem:) odpowiedniej wielkości i w cenie która nie zabija:)
Zamiast narzekać lepiej poświecić 0,5 godziny na zrobienie własnego tiramisu.Potem już zostaje tylko delektowanie się smakiem.


500g serka mascarpone( można go zastąpić drobno zmielonym białym serem połączonym ze odrobiną masła)

4-5 żółtek
300g biszkoptów
filiżanka kawy(mocna, rozpuszczalna)
kieliszek brandy
kakao lub czekolada w płatkach -do posypania.

Żółtka trzeba ubić z cukrem i serkiem mascarpone (ok 10 minut- aż cukier przestanie skrzypić) pod zębami:)
Na spód naczynia żaroodpornego wyłożyć warstwę biszkoptów nasączonych brandy i kawą(Uważajcie, żeby biszkopty za bardzo nie namokły bo nie dotrą w całości do naczynia:)
Na warstwę biszkoptów nakładamy warstwę masy serowej. Kolejna warstwa i biszkoptów i potem znowu masa serowa. Ilość warstw zależy od wielkości naczynia:)
Całość posypujemy kakao lub płatkami czekoladowymi.
Wkładamy do lodówki-najlepiej na kilka godzin- żeby całość się "przegryzła"
Po męczących godzinach oczekiwania z radością wyciągamy deser, dzielimy na porcje i jemy....jemy....jemy....
Uwaga!! Tiramisu ma jedną dużą wadę-- zawsze jest go za mało:)